Ja dziewczyny bym chciała obniżyć tę temperaturę, ale już nie mam jak. Wspomniany kaloryfer jest w pokoju, w którym nie śpimy i jest włączany , w pochmurne dni lub wieczorem. Mam w tym pokoju specjalnie nie wymienione okna, żeby wpadało powietrze przez dziury(a ma przez co wpadać). Ale jak bardziej wieje, to włączam, bo Mała siedzi tutaj na podłodze. A dzisiaj jest wyłączony, rolety zaciągnięte i jest 26 stopni. Specjalnie tutaj stawiam suszarkę z praniem, żeby trochę nawilżyć i nic. Jak Mała śpi lub w nocy w kuchni jest uchylone okno . Ale przecież nie mogę pootwierać jak siedzi na podłodze, bo wpada zimne powietrze i siedziałaby w przeciągu. Takie mam energooszczędne mieszkanie. Przez cały rok kaloryfery zakręcone, a płacę za grzanie strasznie dużo. Mieszkamy na X pietrze. Blok ma XIII pięter. Więc jestem z każdej strony grzana. Po bokach też. Teraz i tak się polepszyło, bo przed wymianą kaloryferów miewałam 30 stopni. Przez cały rok mamy w użyciu letnie ciuszki, a babcia jak przyjedzie to się rozbiera do stanika i umiera... Wbrew pozorom łatwiej jest dogrzać niż wystudzić.