reklama

Ach śpij kochanie...

A u nas najgorsza noc od urodzenia się Mai. Temperatura się nadal utrzymuje bardzo wysoka, więc Mała jest aż cała obolała. Dzisiaj usypiała tylko na rękach, ale nie dała się ani razu położyć do łóżeczka, do łóżka ani nigdzie. Jedynie na nas trochę pospała. Zresztą budziła się chyba co pół godzinki. Wymienialiśmy się z Andrzejem, bo dźwigać taki słodki cieżarek przez całą noc to trochę za cieżko. A teraz usnęła co prawda na rękach, ale śpi w łóżeczku. Moze jakieś pół godzinki spokoju.
 
reklama
A u nas najgorsza noc od urodzenia się Mai. Temperatura się nadal utrzymuje bardzo wysoka, więc Mała jest aż cała obolała. Dzisiaj usypiała tylko na rękach, ale nie dała się ani razu położyć do łóżeczka, do łóżka ani nigdzie. Jedynie na nas trochę pospała. Zresztą budziła się chyba co pół godzinki. Wymienialiśmy się z Andrzejem, bo dźwigać taki słodki cieżarek przez całą noc to trochę za cieżko. A teraz usnęła co prawda na rękach, ale śpi w łóżeczku. Moze jakieś pół godzinki spokoju.


Ojejku:szok::szok::szok::szok: Wspolczuje i Wam i MAjce. Biedactwo na pewno sie meczy. Mam nadzieje ze szybko wyzdrowieje i wroci do normy.
 
I co bedzie z naszym spaniem teraz?????:-(:-(:-(
Boje sie klasc ja do lozeczka jak nie spi, bo zawsze wstaje, przeklada sie z boczku na bok przy czym zgina nadgarstek......a nie wiem czy tak moze teraz....:baffled::baffled::baffled:
 
nuska 23 ciezko bedzie zeby mala sama nie siadala w lozeczku czy obracala i wstawala nieruszajac reka:baffled: , dlatego sie dziwie ze nie ma gipsu bo od mojej szwagierki corka jak miala zlamana reke (szafa na nia spadla) to miala ja w gipsie i sprawa zalatwiona bo ruszac nia nieumiala
 
nuśka chyba musisz teraz troszkę odpuścić Julce i usypiać ją na rękach i kłaść ja juz śpiącą, ja bym tak robiła... Nie martw się, ja też przez to przeszłam i wiem jak bardzo jest to męczące ale nasza matczyna czujność obudzi Cię jak tylko Julka zacznie się ruszać, sama zobaczysz.... ja wyskakiwałam jak z procy w sekundę jak tylko Milenka sie poruszyła albo zakwiliła, żeby tylko się nie turlała albo nie daj boże nie wstała żeby się na zraniony policzek przewrócić.... padałam na pysk po paru takich nocach i dalej padam bo to jeszcze trwa (niestety nie mam jak w dzień odespać bo praca), mam nadzieję ze mąż Ci pomoże w tym trudnym okresie i będziecie czuwać na zmianę.
 
A wogóle to odkryłam u nas ze spaniem taką zależność, że w weekendy mała dośc dobrze śpi (po całym dniu z Mamą i Tatą), natomiast w te dni gdy mało z nią jesteśmy bo późno wracamy z pracy, budzi się często, jest w nocy niespokojna i popłakuje. A więc to raczej ani zęby, ani ból policzka... tylko ten słynny kryzys 8-9 miesiąca nas dopadł :sorry2:
 
Mam nadzieję, że u nas uda nam się wrócić do samodzielnego zasypiania. PO tych trzech dniach kołysania, nie wyobrażam sobie, żeby tak miało zostać. Tylko, że ten mały spryciarz już się nauczył, że lecimy i wyjmujemy ją z łóżeczka, żeby tylko nie płakała. No ale "w życiu twardym trzeba być, nie mientkim";-)
 
ewamat nie jesteś sama, my też będziemy jeszcze raz sie uczyć jak tylko zdrówko nam na to pozwoli :tak: Myślę że za drugim razem nauka pójdzie już mniej opornie :sorry2:
Na razie zasypianie najlepiej wychodzi nam na rączkach... dziś w szpitalu w strasznym zgiełku i hałasie zasnęła na rękach u taty, odłożyliśmy ją na ławkę przykrytą moją kurtką, nakrylismy drugą kurtką i tak spała 40minut (nie mieliśmy ze sobą wózka).
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry