martula25
Mama Tośki-mamy lutowe'07
U nas zarówno jedna, jak i druga strona po raz pierwszy zostanie dziadkami-babciami. Moja mama angażuje sie poprzez zakupy ciuszków- prawie codziennie cos innego przynosi. Zarezerwowała sobie, że to ona kupi łóżeczko dla swojej wnuczki. Zrobiła na drutach sweterek, buciki i czapeczkę...:-) Z kolei u teściów nie ma narazie zaangazowania materialnego ale są ciągłe sugestie ze strony teściowej, żebym sie ciepło ubierała, dobrze sie odzywiała itd- wkurzające. Teściu przezywa że będzie dziewczynka bo sam zawsze chciał miec córkę a trafiło mu sie trzech chłopaków
No i z racji tego, że ja po macierzyńskim chce wrócic od razu do pracy- chcę i muszę- to naszą córcią będzie zajmować sie teściowa, poniewaz nie pracuje. Tak średnio mi to odpowiada, bo chciałabym byc jak najmniej uzalezniona od rodziców- a w szczególności teściów. Ale przynajmniej do roku musze sie pomęczyć. Potem pomysle raczej o żłobku. Zobaczymy jak to będzie- ja już się boje tego nadmiernego rozpieszczania i wtrącania się co jest dobre a co nie. Juz ostatnio nasłuchałam się od teściowej że jak to ja nie chcę na początek tetrowych pieluch-to przeciez nie do pomyslenia, żeby maleństwu takiemu plastik na pupe zakładać...
No i z racji tego, że ja po macierzyńskim chce wrócic od razu do pracy- chcę i muszę- to naszą córcią będzie zajmować sie teściowa, poniewaz nie pracuje. Tak średnio mi to odpowiada, bo chciałabym byc jak najmniej uzalezniona od rodziców- a w szczególności teściów. Ale przynajmniej do roku musze sie pomęczyć. Potem pomysle raczej o żłobku. Zobaczymy jak to będzie- ja już się boje tego nadmiernego rozpieszczania i wtrącania się co jest dobre a co nie. Juz ostatnio nasłuchałam się od teściowej że jak to ja nie chcę na początek tetrowych pieluch-to przeciez nie do pomyslenia, żeby maleństwu takiemu plastik na pupe zakładać...
. wiem też ze zawse mogę na nich liczyć nie tylko wrazie co finansowo ale dają mi dużo wsparcia psychicznego...i o nich wiem że nie ma co się martwic ze sie bedą wtracac bo wiem że sznują moje zdanie...
, a nawet na mnie krzyczą jak chce coś kupić...
non stop by coś we mnie wpychały, a ja aż pekam z przejedzenia...
A pozniej bedzie swoje morąły wciskać, jak to sie dziecko wychowuje...
W sposób postępowania z dzieckiem raczej nie będą się wtrącać, mam nadzieje. Obie zresztą mieszkaja 100km od nas, więc nie będziemy mieć ich stale na głowie. Moja mama zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że baaaardzo dużo się zmieniło przez te 30 lat, i że ja się tyle już naczytałam a ona już prawie wszystko zapomniała, że myślę iż mi zaufa i nie będzie między nami kłotni o to kto ma rację
i boję się, że jak się mała urodzi, to będzie chciała być przy niej cały czas i nie da mi się macierzyństwem spokojnie nacieszyć