reklama

Ach te BABCIE :)

Patri, dokladnie rozumiem to co piszesz o spokoju po urodzeniu dziecka. Ja tez tego pragne z calego serca. Juz zapowiedzialam mezowi, ze jesli ktokolwiek bedzie mi sie wpieprzal w zycie i w NASZE DZIECKO, to najzwyczajniej wyrzuce za drzwi (tego lub tych wpieprzajacych sie). Tez chcialabym byc jak najlepsza matka (ale nie przewrazliwiona), ale wiem ze do tego potrzebuje spokoju i zaufania ze strony innych. Potrzebuje wsparcia, a nie krytykowania.
Ja na szczescie mam bardzo dobre uklady z moja mama (wsparcie juz otrzymuje od dawna). Ojciec tez zrobil sie laskawszy. I oby tak dalej. Tesciowe na szczescie mieszkaja w innym miescie, ale to niestety tylko 40 km.
 
reklama
No, widze ze albo moja Mama odpuscila, albo sie obrazila :) Ostatnio napisala mi na gg: No ciekawa jestem jak bedziecie sobie radzic z przewijaniem, kąpaniem i płaczem.
Odpowiedzialam jej: Ja tez jestem ciekawa :)
 
podobne komentarze Patri, a wlasciwie gorsze, tez juz slyszalam-nie od Mamy tylko siostry:sick: -Oj jak Ci dziecko da popalic, to zobaczysz!!! (moj komentarz- ona nie ma dzieci....) A wiec nie ma co jak na wsparcie moralne rodziny liczyc....:baffled:
 
Susumali!! na temat mojej siostry to sie nawet nie chcialam wypowiadac. Niedawno wyszla za maz, bardzo mloda jeszcze jest 22 lata ma, wiec do dzieci sie jeszcze nie szykuje. Ale nie omieszkala mi powiedziec pewnego razu, ze rzygac jej sie chce jak widzi kobiete w ciazy... Do tej pory jak przyjezdza do nas ze swoim mezem to nawet nie spyta jak sie czuje, nic, absolutnie nic...
Patrzylam na moja kolezanke ze studiow, moze rok starsza od mojej siostry (ja mam 30, pozno studia zaczelam). Siostra tej kolezanki tez byla w ciazy. Ta dziewczyna przezywala wszystko, czy sie rusza, jak sie rusza, kiedy ma sie urodzic, nocek nie przesypiala jak czekala na termin zero swojej starszej siostry. Nie wymagam az takiego poswiecenia, ale czuje ze wiecej zainteresowania dla mnie i mojej dzidzi miala moja kolezanka z roku , niz moja siostra........
A mama... chyba dotarlo ze swiat bez niej tez moze sie krecic. Powiedzialam ze jak tylko bede potrzebowala pomocy, to natychmiast sie do niej zwroce. Powinno wystarczyc. Kocham moja Mame mimo iz nie zylo nam sie dobrze. Teraz kazda z nas ma swoje wlasne krolestwo. I to jest fantastyczne.
 
A co do tego ze dzidzia da Ci popalic. Oto jakie komentarze slyszalam, i lepiej zebys to wlasnie te komentarze wziela sobie do serca:
-Pierwsze 3 tygodnie sa trudne, ale potem zalewa Cie radosc, wielka ogromna radosc, i zalewa i zalewa i zalewa ogromnymi falami... :)
-Jeszcze tylko troche i zobaczysz ile bedziesz miala w domu szczescia, no po prostu sie tego nie da opisac!!
-Takie dzieci sa po prostu boskie!!! No to po prostu 50 cm samej radosci!!
-A jak poloza Ci dziecko przy piersi po porodzie , to pierwsze co poczujesz to jak bardzo pusty brzuch masz :) Fajne uczucie :)
-No 3 kilo szczescia po prostu....
-Nikt nie bedzie Cie tak bardzo kochal jak Twoje wlasne dzieci!! I dreptusiac bedą za Tobą, i na rączki, i nawet do łazienki beda za Toba chodzic :)

Wszyscy ludzie, absolutnie wszyscy sie rozplywali opowiadajac jak to bedzie i wspominajac czasy gdy ich dzieci byly takie malutkie.

Kazda chwila bedzie niezapomnianym przezyciem!!! i na to sie nastawiam!!
Zbyt duzo ludzi mowilo jakie to szczescie!
A ze w nocy bedzie trzeba wstawac? No chyba kazda z nas jest na to gotowa. W koncu bedziemy wstawac do naszych szczęść i radości!! :)
 
PATRI Twoj opis zachowanie siostry versus kolezanki ze studiow zachowam bez komentarza...

Pieknie opisalas szczescie plynace z przyjscia na swiat Dzieciatka! Ja tez tak to widze, wiem z drugiej strony ze zycie mi sie obroci o 10 stopni, duzo bedzie inaczej, duzo odpowiedzialnosci itp itd- ale to najbardziej normalne na swiecie i najpiekniejsze uczucie byc MATKA!!!! wiec niech zyczliwi komentarze schowaja sobie gdzies, a my zyjmy naszym inaszych rodzin zyciem!!!

P.S. O kurcze OL , ja do kibelka wstaje jesli w ogole to tylko raz w nocy...a jak do mojej Dzidzi bede musiala 10? (to zart, nie martwie sie tym, zakladam oczy na zapalki od urodzenia Bejbi!!)
 
Eh dziewczyny.. jak czytałam Wasze wypowiedzi to przypomniałam sobie jak sama tak mówiłam w czasie ciąży.. i z doświadczenia już ponad miesięcznej mamy powiem Wam, że było to baaardzo naiwne myślenie.. Babcia ma się nie wtrącać- sama jej to powiem w prost--- nie ma większego banału.. niestety..:baffled: Moje dziecko ma tylko jednych dziadków- moich rodziców. Podczas ciąży wiele rozmawiałam z mamą- moją najlepszą i jedyną przyjaciółką- o wychowaniu, o zasadach jakie są dla mnie ważne, o tym jak sobie wyobrażam życie razem z dzieciątkiem.. Wszystko było fajnie, wydawało mi się, że ona nawet popiera moje poglądy.. Jednak wszystko do czasu..:baffled: Pomoc babci jest bezcenna.. FAKT! Ale z babciami to już jest tak, że daj palec a próbują wziąć całą rękę.. Moja mama pomagała nam od samego początku, to moi rodzice zafundowali wszystko niemal dla wnuczka. I nie dlatego uzurpują sobie pewnie prawa do dziecka.. To nie tak.. Oni po prostu nadal w nas widzą dzieci, które nie umieją sobie w życiu poradzić... mimo, że ani ja ani mąż nie jesteśmy najmłodsi (28 i 33 lata). Owszem potrzebowałam pomocy np przy pierwszej kąpieli - chciałam by pokazali mi jak mam to dobrze robić.. ale po 3 tygodniach kąpania małego miałam już jakieś swoje "przyzwyczajenia" a jak moja mama to zobaczyła to uznała, że po co w ogóle chciałam by mnie nauczyła skoro nie stosuję się do jej rad..Takich przykładów mogła bym podać wiele.. ale najbardziej wq.. mnie jak słyszę, że naczytałam się książek, internetu a dziecko i tak rządzi się swoimi prawami, skoro ona wychowała jakoś dwoje dzieci to chyba wie lepiej niż ja co dziecku trzeba itd...
Wcześniej pisałam, że mama to moja najlepsza przyjaciółka - tak jest nadal ale każda przyjaźń ma prawo do kryzysu.. Kiedyś byłam najważniejsza dla rodziców - teraz najważniejszy jest mój syn i nie o to mi chodzi, że jestem zazdrosna- NIE ale o to, że ja już nie jestem nawet na którymś z kolei miejsc..Mnie już nikt nie pyta jak ja się czuję, co ja myślę.. najważniejszy jest Oliwier.
Mamie nie da się wprost powiedzieć, że chcę sama wychowywać dziecko, że wiem lepiej.. Ona zaraz się obraża, ostentacyjnie pokazuje jak została urażona, stwierdza, że nie będzie się już wtrącać ale będzie bardzo tęsknić za wnukiem. Z dziadkami nie jest lepiej.. Mój tato przez prawie całą ciąże nie wykazywał żadnej emocji związanej z przyjściem na świat wnuka (owszem pomagał w remoncie, przy zakupach dla dziecka..) Wręcz kiedyś mi powiedział, że on tak do końca nie wierzy, że jestem w ciąży. Dopiero jak zobaczy dziecko to uwierzy (a brzuszek miałam ogromniasty- jedyne 140 cm w tak zwanym pasie;-)).
Dla babć i dziadków wszystko niestety ale jest albo czarne albo białe.. nie ma dla nich kolorów pośrednich.. a my sami nie umiemy sprawiać im przykrości więc lawirujemy między nimi co nie zawsze wychodzi bo przecież po porodzie w nas jest taka burza hormonów a do tego niewyspanie, że jesteśmy bardziej nerwowe niż nam się może wydawać... Po prostu trzeba to przeżyć i już.. i nie ma się co na zapas denerwować bo i tak babcie postawią na swoim..:dry: Z resztą i tak nic nie będzie tak jak sobie zaplanujemy.. nam się może wydawać, że dziecko wywraca nasz świat do góry nogami.. nic bardziej błędnego! Ono wywraca nasze życie tak, że sami nie wiemy gdzie ręce a gdzie nogi.. a i tak jesteśmy najszczęśliwsi na świecie i wystarczy jeden uśmiech dziecka, a jesteśmy w niebo wzięci..:tak: Zachwycamy się każdym beknięciem, każdą kupką czy przespaną godziną.. i tak to już na tym świecie jest.. Zresztą zobaczycie same..:tak:
Życzę powodzenia przyszłym mamą w kontaktach z babciami i mniej nerwów.. :-)
 
reklama
Fanti jak przeczytalam zdanie "nie ma wiekszego banalu" - to myslalam ze zadasz klam wszystkiemu co tu piszemy... ale tak naprawde potwierdzialas te wszystkie nasze obawy, a mozemy powiedziec ze juz masz doswiadczenie.
Wlasnie moja mama spytala czy chcę żeby przyechala do szpitala, czy jak juz Julka bedzie na tym okropnym swiecie.... Szczerze? Nie wiedzialam jak jej powiedziec ze wole zeby sie wstrzymala z wizytami na jakis czas. Ale jakos nie moglam... Wiem jak bardzo czeka na to dziecko, jak bardzo sie martwi, ciagle pyta, pamieta o kazdej mojej wizycie i dzwoni zaraz zeby sie dowiedziec czy wszystko ok............. No po prostu nie moglam byc niemila. Chcialabym byc bardziej asertywna....
A jeszcze nie rozmawialam z mamą Lubego.. nie wiem jak sie zachowywac.. Chyba moje kochanie ma takie same dylematy jak ja, nie bedzie umial odmowic. No ale zobaczymy....Wszystko przed nami.
Dzieki Fanti za to ze sie podzielilas z nami doswiadczeniem.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry