karolina77
mamy lutowe'07 Zadomowiona(y)
Patri, dokladnie rozumiem to co piszesz o spokoju po urodzeniu dziecka. Ja tez tego pragne z calego serca. Juz zapowiedzialam mezowi, ze jesli ktokolwiek bedzie mi sie wpieprzal w zycie i w NASZE DZIECKO, to najzwyczajniej wyrzuce za drzwi (tego lub tych wpieprzajacych sie). Tez chcialabym byc jak najlepsza matka (ale nie przewrazliwiona), ale wiem ze do tego potrzebuje spokoju i zaufania ze strony innych. Potrzebuje wsparcia, a nie krytykowania.
Ja na szczescie mam bardzo dobre uklady z moja mama (wsparcie juz otrzymuje od dawna). Ojciec tez zrobil sie laskawszy. I oby tak dalej. Tesciowe na szczescie mieszkaja w innym miescie, ale to niestety tylko 40 km.
Ja na szczescie mam bardzo dobre uklady z moja mama (wsparcie juz otrzymuje od dawna). Ojciec tez zrobil sie laskawszy. I oby tak dalej. Tesciowe na szczescie mieszkaja w innym miescie, ale to niestety tylko 40 km.

. A chyba fajniej wstawać do dzidziusia, niż do kibelka;-) :-)


Z resztą i tak nic nie będzie tak jak sobie zaplanujemy.. nam się może wydawać, że dziecko wywraca nasz świat do góry nogami.. nic bardziej błędnego! Ono wywraca nasze życie tak, że sami nie wiemy gdzie ręce a gdzie nogi.. a i tak jesteśmy najszczęśliwsi na świecie i wystarczy jeden uśmiech dziecka, a jesteśmy w niebo wzięci..