reklama

Ach te BABCIE :)

Patri i sama widzisz czy nie mam racji??:confused: Z wcześniejszych Twoich wypowiedzi można wnioskować, że twarda z Ciebie babka.. a jednak nie umiałaś powiedzieć w prost.. :baffled: I o to właśnie mi chodziło.. zastrzegamy się, zaklinamy, że będzie tak jak sobie wymyślimy.. I cały guzik z tego wynika.. NIESTETY! Teraz tak sobie myślę, że będąc mamą czuje się tak dziwnie niedoświadczona w tej materii.. to jest tak nowe doświadczenie i dlatego tak szybko ulegamy.. Bo wierzcie mi jak coś się dzieje "dziwnego" z maleństwem to właśnie do tych babć dzwonimy w pierwszej kolejności.. to babcię obudzimy o 3 nad ranem by spytać czy to jest normalne.. Więc czy warto się nastawiać tak przeciw babciom??
 
reklama
Nie warto FAnti a to widac bedzie pewnie na moim przykladzie- jak juz pisalam obie babcie mieszkaja daleko i bedzie mi i Dzidzi na pewno ich brakowalo, wiec cieszcie sie te ktore Babcie maja w poblizu.....
 
Przeczytałam Wasze wypowiedzi na tym wątku. Ja powiem Wam, że nie boję się wtrącania babc, ponieważ mam już takie doświadczenie, że na pewno nie będą mnie pouczały. Ale pamiętam, że miałam takie samo zdanie przy pierwszym dziecku jak Patri. Obydwoje z mężem wszystko robilismy sami przy dziecku, nie dopuszczaliśmy babc do dziecka, ani ich rad do własnych uszu. Było dużo zgrzytów, bo moja mama - pielęgniarka nie chciała zrozumiec, że nie liczę na jej pomoc.
I cóż mogę teraz powiedziec po latach, czy było to dobre czy złe?
Myślę, że warto starac się robic dużo przy dziecku samemu, ale nie należy odtrącac tak zupełnie pomocy babci. Czasem jest potrzebna odskocznia i należy wyjsc z domu, zostawiajac dziecko z babcią. I czasem naprawdę warto się przełamac i chociaż się zastanowic, czy jakiejś rady nie należałoby wysłuchac. Pewnie - nasze mamy dawno wychowywały dzieci i podjście do wychowania i metody pielęgnacji bardzo się zmieniły, ale czasem naprawdę doradzą coś mądrego, czego z racji niedoświadczenia po prostu można nie wiedziec.
 
Kasiad masz rację...babciom trzeba pozwolic na pomoc, bo tego się nie uniknie, ale jak sama napisałaś ....CZASEM!!!!!!!!!!! :tak::tak:

Warto poprosić mame czy teściową o zostanie z maluszkiem gdy chcesz wyjść do fryzjera, na basen, na zakupy czy na kawe z koleżanką, ALE na naszych warunkach...tzn.np.w lodówce zostawiłam mleko, maleństwo teraz śpi, ale jak sie obudzi to nakarm, przewiń i połóz do łózeczka...niech spokojnie leży(ewentualnie chwilkę ponoś)....i słysze odpowiedź, które by mnie satysfakcjonowała - "dobrze, damy sobie rade, nie martw sie, zrobie tak jak mówisz".....a u mnie wiem,ze bedzie inaczej, co mnie wkurza:wściekła/y::wściekła/y:....bo mama odpowie..."wiem lepiej jak sie zajmować dzieckiem, nie bedziesz mi mówiła co mam robic, jak chcesz to możesz zostac w domu i sama sie nim zająć", po czym gdy wracam mama nosi małego na rekach od dwóch godzin :-(:-D I mogę dac sobie rękę uciąć,że u mnie tak to bedzie wyglądać, bo bardzo dobrze znam moją mamę i wiem,ze nie pozwoli sobie mówić co i jak ma robić, nawet przy MOIM dziecku...:baffled::-(

Będą zgrzyty i pewnie z mężem bedziemy stawac na głowie,zeby się jak najszybciej wyprowadzić....
 
No owszem, zgrzyty bedą się pojawiac, zwłaszcza tam, gdzie mieszka się z rodzicami. Zawsze jednak, gdy zdajecie sobie sprawę, że rodzice źle radzą, powiedzcie, że tak Wam zalecił lekarz. To powinno ostudzic zapał co niektórych babc do wygłaszania swoich madrości. Tylko zanim zdecydujecie się na takie słowa, radzę rozważyc na spokojnie, kto rzeczywiscie ma rację, żeby przez własną źle pojętą próbę samodzielności nie wyrządzic dziecku krzywdy.
 
W calym tym ambarasie jedno jest pewne, zadna kolezanka, ktora nawet ma dzieci w dzisiejszej dobie nie bedzie tak mocno zwiazana z naszym dzieckiem jak ktos z rodziny... czyli Babcie dziecka. Ciesza sie, angazuja, kupuja ubranka, i maja nadzieje byc czescia zycia naszych dzieci. To calkowicie naturalne i zrozumiale.
Zeby tylko chcialy odrobine wyhamowac, czy cos sie stanie jak nie bedą przychodzic codziennie?, jak powstrzymaja sie od uwag typu: Ty nie umiesz, ja to zrobie lepiej? No to kiedy sie naucze skoro nie umiem!!! A co zrobie w takim razie jak bede sama z dzidziusiem??? Nie dam sobie rady bo zabraklo babci????????!!!!!!!!!!!
Wiecie co? Troche rozsądku nie zaszkodzi, zarowno z naszej strony jaki ze strony babć. Powinny nam POMAGAC, a nie ROBIC WSZYSTKO ZA NAS, bo to różnica!
Rzeczywiscie, nie umialam powiedziec, ze nie chce jej obok siebie w czasie porodu, ani zaraz po, ale mysle sobie ze skrzywdzialabym ją mowiąc to... Chociaz zapracowala na to calym swoim zyciem i stosunkiem do mojej osoby...
Zbyt prywatne rzeczy zeby pisac tu o tym. Na szczescie mam jeszcze serce, czuje i umiem sie wczuc w to co czuje ktos, dlatego bedę miła...
Mysle ze pociagniemy ten wątek, jak juz dziecko bedzie na swiecie. I poczytaja sobie o naszych doswiadczeniach dziewczyny ktore w czasie ciazy ze swoim pierwszym dzieckiem myslaly tak jak my...
Byc moze po urodzeniu docenimy tego kogos kto zupelnie bezinteresownie pomaga, troszczy sie, gotuje, sprzata, pierze, przewija, nosi na rekach, rozpieszcza.... Zobaczymy jak bedzie.
 
Ja powiedziałam swojej mamie, jak miała ochotę byc przy mnie w czasie porodu, że sobie tego nie życzę. Nie byłam w żaden sposób niegrzeczna, powiedziałam jej, żeby się nie gniewała, ale czułabym się nieswojo, gdyby był ktoś koło mnie inny niż mąż. To jest tak intymna chwila dla mnie i mojego męża, że oprócz lekarzy i położnych, których oczywiście nie sposób odizolowac, chcemy byc całkiem sami. Zrozumiała to, choc pewnie wolałaby usłyszec coś innego. Natomiast jak ma ochotę, to może przyjsc po urodzeniu do szpitala. I do domu też. Doceniam to, ze chce mi pomóc, ale wie też, że jak będzie akurat mój mąż to świetnie damy sobie radę, może jednak się zdarzyc, że akurat bedzie miał egazaminy i wtedy chetnie skorzystam z jej pomocy.
Nie rodzę w szpitalu, w którym moja mama pracuje, bo jednak dowiedziałam się, że w innym szpitalu są lepsze warunki. Poza tym w jej w szpitalu poród w wannie kosztuje 300 - 500 zł (zależy w której wannie), a w szpitalu, który wybrałam nie kosztuje nic.
 
Ostatnio moja teściowa tak coś wspomniała, że z jednej strony chciałaby być w szpitalu, jak będę rodzić, a z drugiej, że bałaby się przeszkadzać - od razu i bez namysłu powiedziałam, że niech mnie odwiedzi, jak dzidzia już się urodzi, a w czasie samego porodu nie chcę, żeby był ze mną ktokolwiek poza mężem. I tyle, sprawa zakończona. Na szczęście mamy dobre układy i ona naprawdę bardzo się stara nie wtrącać. Myślę, że jej nie uraziłam, ale nawet jeśli - to MÓJ poród i to ja będę się męczyć
 
a moja tesciowa nawet nie zadzwoniła sie spytac co sie dzieje jak byłam w szpitalu ostatnio !!!!!!!!!!!!!!!!!!!
a jak rok temu miałam zabieg to nie wazne było jak sie czuje tylko czy powiedzieli co TO było (płec dziecka) to było najwazniejsze.
ZAWSZE CHCIAłA DZIEWCZYNKE:tak:
a jak urodziłam syna zadzwoniła i spytała sie czy mi nie pomuc przy kąpaniu ja ze jesli ma ochote to niech przyjedzie
taaaaaaaaaaaa przyjechała na pierwsze kąpanie o 14 i zaczełą kąpac o 15 w połodnie kąpac ??????????????????????????????????????
ona miała mi wtedy pomuc a zrobiłą to za mnie ja sie tylko poryczałam w kuchni a ona sobie kąpała wnuka w najlepsze i tak sie zaczełą moja deprecha poporodowa za sprawa ......
a jak jechałam do szpitala ostatnio to zadzwonilismy po nia i ja przywiuzł mój maz do domu bo mały juz spał na dobre czyli do rana
jak zasnie to spi tak twardo ze nic go nie obudzi allllllllllllllllllllllllleee nie
jak moj maz przyjechał to mały wołał babcie przez sen i ona sie chwaliła ze on nawet jak spi to ja czujjjjjjjjjjjjjjjjjjjeeeeeeeeeeeeeeeeeeee

taaaaaaaaaaaaaa napewno :wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y::wściekła/y:chodziła i go ruszała , przykrywała i gadała do niego i moze budziłą nie wiem co jeszcze !!!!!!!!!!!!
nastepnym razem to chiba zachowam sie jak w programie USTERKA i zamontuja kamere zeby jej udowodnic jak jest naprawde!
 
reklama
Ach te BABCIE :)
Tak naprawdę to okaże się już niedługo czy to co tu sobie piszemy sprawdzi się, czy nie :confused: Ja mam nadzieję, ze u mnie nie będzie tak źle... moja mama sama przyznaje, że nic już nie pamięta bo dzieckiem się opiekowała ponad 31 lat temu i powtarza, że mnie podziwia za to jak dobrze przygotowuję się do zostania mamusią :tak: Nie sądzę więc, żeby się bardzo chciała wtrącać w postępowanie z dzieckiem. Zreszta u mnie jest trochę śmieszna sytuacja - największe doświadczenie ma w tym mój Jacek, bo zajmował się często niemowlaczkiem jeszcze 9 lat temu. Jak się mała urodzi to bierze 2 tygodnie urlopu, więc myślę że sami sobie dobrze damy radę :happy: A mamie powiem wprost, że na pewno będę potrzebowała jej pomocy ale troszkę później, bo przez te pierwsze 2 tygodnie chcemy się sami dzieciątkiem zająć. Oczywiście pozwolę jej nas odwiedzać, ale nie przesiadywać codziennie godzinami.. na to przyjdzie czas jak wrócę do pracy.
Na szczęście nawet nie przyszło jej do głowy proponowanie, żeby być ze mną przy porodzie.. nie chciałabym tego :dry: Ucieszyła się za to jak powiedziałam, że wybraliśmy poród rodzinny. A po porodzie poproszę mojego Jacka żeby ją przywiózł do kliniki żeby mogła wnusię zobaczyć :tak:
Więc w sumie jestem dość spokojna o to, czy pozwoli mi się małą zajmować tak jak tego chcę.
Boję się tylko, że będzie mi tu godzinami ze szmatą po domu szaleć, ale jakoś sobie z tym poradzę :laugh2:
A z teściową to już wogóle luzik :happy: Pewnie przyjedzie na 1 dzień po porodzie, a później to myślę że nie częściej niż raz w miesiącu będziemy ją widywać :cool2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry