reklama

Ach te BABCIE :)

mysia23 zaciskam zeby zeby jej zniczym nie wypalic ale jak przegnie pale to niewytrzymam :no: .Mam dosyc roboty przy trojce dzieci a tu przy niej do tego trzeba latac i sluchac jej glupich rad:baffled:
 
reklama
Ponieważ mieszkamy z moją mamą, to mamy ja na codzień. Ale na nia nie narzekam. Wręcz bardzo mi pomaga. jak mam chwile słabości to zajmie sie Tosia a ja wtedy mogę odsapnąć. Myslałam, że z teściową będzie źle, bo w szpitalu była u mnie codziennie. Natomiast do domu przyszła narazie dwa razy i to wtdy kiedy ja zaprosilismy. Sama nie przychodzi. Dla mnie dobrze, bo tego najbardziej sie bałam, że bedzie u mnie przesiadywać codziennie- tymbardziej, że nie pracuje. Ale z drugiej strony troche mnie martwi brak zaangażowania z jej strony- moja mama chciała od razu sobie przewinać, ponosić itd. A ona tak jakby się bała. A po moim urlopie macierzyńskim wracam do pracy i przez 2 m-ce ona ma nam pomagać i zostawac z dzieckiem. jakoś tego nie widzę...:no:
 
Irtasia, współczuję Ci. To po co Twoja teściowa przyjechała? Chyba pomóc Ci a nie byc obsługiwana? Ty oczywiście jej nie zwrócisz uwagi ale Twój mąż nie może delikatnie nakierowac mamy na właściwe tory?

Moi rodzice i teściowie się nie napraszają, zawsze pytają czy mogą przyjechac i nie siedzą nigdy długo. Zawsze pytają czy nie jest mi potrzebna pomoc.
 
Kasiad juz szybciej uwieze ze ja szybciej jej cos odpale niz maz jej cos powie on nalezy do bardzo spokojnych ludzi i bezkonfliktowych chyba jak by cos wypil no to moze wtedy:baffled: :-)
 
irtasia27 wspolczuje i zycze szybkiego wyjazdu tesciowej!!!!:szok:

ja to musze bardzo pochwalic moja mame. byla u mnie miesiac-tydzien przed i 3 tygodnie po porodzie. jak wiecie wziela udzial w moim porodzie co nas chyba jeszcze bardziej zblizylo. potem wspaniale o mnie (codziennie a szczegolnie jak mialam te straszna grype) i meza i Lailusie dbala, opiekowala sie,wstawala razem ze mna w nocy jak Mala kolki miala, masowala brzuszek, tulila, pozwalala mi chwilke odetchnac zebym potem nie zasnela podczas karmienia....jestem jej bardzo wdzieczna!!! i smutno mi bo dzis wyjechala, ale za jakis czas znow nas odwiedzi!!! (mam nadzieje ze wkrotce)
a no i zamiast mnie gdzies w 3-4 dobie po porodzie baby bluesa miala zamiast mnie!!! i jak mi sie lza w oku krecila gdy wyjezdzala to mi kazala nie plakac bo mi sie pokarm skonczy... kochana BABCIA LAilusi a MOJA MAMA!!!:-) :tak:
 
No to ja mam szczescie. Od poczatku jestesmy sami z mezem i z Milenka i nikt nam sie nie wtraca.
A jak potrzebujemy rad to sami o nie prosimy (telefonicznie).
 
Oj jak ja bym chciala aby moja mama byla tutaj ale niestety praca ja goni:-( a ja z tesciowa jeszcze do 12 marca musze sie stresowac :wściekła/y: i do deprechy mnie dostanie :-( , nawet jest taka wscipska ze jak pisze na forum to patrzy co pisze OJ DOBRZE ZE JEJ TERAZ NIEMA jakby to poczytala to by bylo :-D
 
oj biedna Irtasia27 :-(:-( ja bym sie załamała jakby mi tak teściowa zs butami we wszystko wchodziła...ale ty jesteś silna dziewczyna i dasz rade...jeszcze tylko 11 dni:-D:tak:
 
Oj trzymajcie mnie dziewczyny bo nie wytrzymam tesciowa juz sie skarzy moim znajomym ze do niej niedzwonie ,a ja jestem szczesliwa ze jest u tej szfagierki ale do jasnej ciasnej oni tez maja telefon i tlumacza sie ze ja mam za darmo a oni musza placic a do tego mieszkaja 10 minut odemnie:wściekła/y:
 
reklama
irtasia, kochana, szczerze wspolczuje :-(

u mnie mamusia zamieszkala na 2 tyg. po porodzie. i baaardzo mi pomogla. wszystko robila, ja tylko odpoczywalam izajmowalam sie mala. wogole sie nie wtracala, sama nieproszona nawt nie dotknela dziecka. a w ostatnim tygodniu jak pojechalismy z mezem na zakupy zostala samam z mala i poradzila sobie jakby caly czas sie nia zajmowala:tak:

tesciowa na szczescie nie przychodzi za czesto, bo chyba widzi ze w*&^wia mnie DOBRYMI RADAMI i opowiesciami o kuzynkach meza (czyli co jadly jak karmily, jak opiekowaly sie malenstwem itp.:wściekła/y: ). ale wczoraj musialam jechac do szkoly zalatwic zakonczenie sesji i pierwszy raz zostawilam ja sama z malutka i super sie nia zajela. nie bylo mnie prawie 5 godzin i jak wrocilam to mala byla najedzona, przebrana, i spala zadowolona. do tego bylo zrobione pranie itp:laugh2: wiec nie narzekam i zaciskam zeby na te DOBRA RADY bo widze ze chetnie sie mala zajmuje, a ja chetnie "porzuce" ja raz w tygodniu zeby sie psychocznie zregenerowac.

i jeszcze wczoraj zaproponowala, ze przyjdzie w sobote zajac sie mala wieczorem,zebysmy wyszli gdzies z mezem:tak: wiec ogolnie spoko:cool2:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry