reklama

Albumik

dziunka Dziękuję, pomogło wygrzanie przy piecu+ketonal. No połamało głupka bo spał na ziemi zamiast w budzie na dywaniku.

maxwell Bardzo dziękujemy
martolinka
specjalnie dla Ciebie:

Zobacz załącznik 425575ja z Dobrusią rok temu miała rok i 2 mies na wzgórzu za domem
Zobacz załącznik 425576rosnący (naprawdę) śnieg
dla wszystkich z zeszłego roku Dobrusia:
Zobacz załącznik 425577
To już tradycja naszych dzieci Miriam miała Podhalana o imieniu Krywań miał takiego powera że razem z kolegą jeździła.
 
reklama
Banana a ja nie chcę:-p może się zamienimy miejscem zamieszkania?:-D

Jacku chyba nie ta fotka Ci się wstawiła bo Dobrusia jakaś taka duuuuża jak na 2 miesiące;-)

Ale zdjęcia cudne:tak: Naszą Julię ciągnął na sankach nasz psiak Ramzes - wilczurowaty, niestety fotek w akcji nie mam:-( Mieszkaliśmy wtedy pod lasem, trzeba było przez niego przejść by dotrzeć do jeziora. Ramzes świetnie się sprawdzał :-) też był właśnie typem psa, któremu było wszystko obojętne (albo i nie hehe), w każdym razie dzielnie znosił Julki pieszczoty, mogła mu głowę wsadzić do pyska a on by nawet nie warknął.
Rasa o której marzymy to samojed :-)
 
dziunka Dzięki, już poprawiłem. Jak miała 2-3 miesiące to musiałem ją przy -12 st. usypiać na dworze ale to długa historia. W Norwegii ocean grzeje a u nas zatoka przecież zamarza.
Samojed też super puchate psisko. Lubimy takie kudłacze
 
Jacek, piękne widoki, wspaniały pies..fajnie ma Dobrusia:-) U nas za "psa pociągowego" robi mój mężolek;-)..Wy mieszkacie w samej Częstochowie czy w jakiejś okolicznej wsi na obrzeżach Cz-y?
Mój Seba pochodzi z tamtych okolic..
 
No wróciliśmy z kościoła o 14,40 Jagoda się śmiała że to jak w dawnych wiekach wyprawa do kościoła zajmowała cały dzień. Dobrusia mszę przeszalała u teściowej (to wielkie novum że Dobrusię możemy od czasu do czasu zostawić u niej na godzinkę) "Lajkonikowała" w koło (kuchnia, jadalnia, przedpokój...) a babcia za nią z rosołkiem w miseczce.(babcia ma wyłączność na rosołek). W drodze powrotnej D. postanowiła iść na nóżkach zabawę mieliśmy po pachy ale w końcu wziąłem na ręce, a ona siup zasneła. Skończyło się tak że ostatni kilometr jagoda miała ją na rękach a ja je ciągnąłem na sankach.
Zobacz załącznik 425690-wyruszamy
Zobacz załącznik 425691Zobacz załącznik 425692-wracamy

Zobacz załącznik 425697Zobacz załącznik 425698-wczorajsze "fotografowanie" (Ale jaka professionalna poza)
maxwell Mieszkaliśmy na Rakowie a teraz na Błesznie ale to ostatni dom w mieście potem przerwa i wieś Wrzosowa :-)
 
maxwell to faktycznie jesteście już blisko, tylko przy DK1 Wrzosowa i Częstochowa stykają się domami. Ale w tym miejscu jak spojrzysz w lewo zobaczysz wzgórze z lasem na szczycie, no to my mieszkamy dokładnie po drugiej stronie.:-) Na skrzyżowaniu wcześniej trzeba było skręcić w lewo za chwilę w prawo (Wesoła) i potem znów w prawo. Wszyscy tędy objeżdżają korek przy wjeździe do miasta. W miejscu gdzie jest tablica z napisem Częstochowa stoi nasz dom (biały dworek w górkę).:-)
 
reklama
Jacek - widzę , że Dobrusia ma ciągoty jak moja Hanka... :-D:-D Ta to robi zdjęcia bez statywu... niektóre wtedy wychodzą nieostre, ale ....
A śniegu u Was na serio dużo... tutaj dopiero tak będzie dziś po południu, bo sypie...
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry