Ferula - dzięki za obszerną odpowiedź!!!
Głuszek - skaza/alergia to raczej nie jest ale wg mnie właśneie nietolerancja - ja jeszcze dokładnie sie w temat nie zagłębiłam ale różnica jest taka że przy nietolerancji nie musi byc wysypki - czyli nie chodzi o wytwarzanie przez organizm
immoglobuliny IgE tylko o to, że układ pokarmowy nie radzi sobie ze strawieniem tego
Nietolerancja laktozy jest zaburzeniem
trawienia, w którym
organizm wytwarza za mało lub nie wytwarza wcale
laktazy,
enzymu wymaganego do prawidłowego rozkładu
laktozy (cukru obecnego w
mleku i innych produktach
nabiałowych). W przypadku nietolerancji laktozy spożycie produktów zawierających laktozę prowadzi do nadmiernej produkcji gazów trawiennych (wzdęcia i kurczowe bóle brzucha) i często do wodnistej
biegunki. Moze być m. in.:
- dziedziczona jako
cecha autosomalna recesywna, najczęstsza forma genetycznie uwarunkowanego niedoboru laktozy
– mająca charakter przejściowy bądź utrwalony, w zależności od rodzaju i czasu działania czynnika uszkadzającego
błonę śluzową jelita cienkiego; charakter przejściowy występuje najczęściej w wyniku stosowania leków niszczących błonę śluzową jelita, takich jak:
antybiotyki, czy
niesteroidowe leki przeciwzapalne; poważniejsza forma utrwalona pojawia się przy przewlekłych stanach chorobowych jelitowo-żołądkowych
Głuszek - to nie do końca było tak że wcześniej nic się nie działo - teraz dopiero układa mi się to w całość - było tak:
-karmiłam piersią 11 m-cy
-od urodzenia do ok 1-1,5 m-ca nie jadłam nabiału (zalecenie neonatologa-alergologa przez to obciążenie dziedziczne)
- potem powoli zaczęłam - Karola zsypało - jedna lekarka stwierdziła " ee, pewnie coś Pani zjadła", wtedy zmieniłam lekarza który potraktował to poważnie - dał małemu ketotifen a mnie zalecił dietę eliminacyjną - nie jadłam nabiału do 4 ego miesiąca, potem powoli zaczęłam
- niby było dobrze ale krótko były sluzowate zielonkawe kupki (wtedy trudno jeszcze było je odróżnić od zwykłych po piersi) - podejrzenie - nie trawiona ślina (zaczęło się ząbkowanie), może bakteria...przeszły same
- wprowadzamy Karolowi nabiał - ok 6-7 m-cy- na początku jest ok (po tych słoiczkach gdzie jest mało jogurtu), potem pojawiają się biegunki śluzowate - szukamy bakterii - coś tam nawet sie w kale znalazło ale wcześniej biegunki same przeszły...(ciekawostka - biegunki pojawiały się najczęściej w okresach świątecznych - czyżbym jadła za dużo sernika???)
- między 7-11 m-cem biegunka śluzowata pojawia się pojedynczo, rzadko (więc może ślina? może danonki? - po nich miał silną, nie dajemy, po jogurcie jest ok) - lekarz stwierdził że może to zalezy od stopnia przetworzenia nabiału...
- 12 m-cy - zmieniamy ketotifen na zyrtec- biegunka cały czas!!! tzn moze nie zupełnie biegunka - bo schemat jest taki - robi rano normalną kupe, po obiedzie (na drugie śniadanie zazwyczaj nabiał) śluzowatą rzadką strzelającą...
- odstawiam całkiem nabiał - przechodzi...
Czyli wychodzi na to, że teraz już nawet jogurtu nie może ale kaszkę na modyfikowanym chyba tak...
Przepraszam ze sie tak rozpisałam - ale moze komuś z podobnymi problemami to się przyda
A powiedzcie mi jeszcze - jak często wypróżniają się Wasz maluchy i jak? Wiem, że to sprawa indywidualna, ale jeszcze się zastanwiam czy coś jeszcze mu nie szkodzi - bo śluzu już nie ma ale codziennie wieczorem jest bardzo rzadka brzydka kupa (a rano normalna)...