Cześć,
Kilka miesięcy temu miałam zabieg po tym jak lekarze stwierdzili u mnie puste jajo płodowe. Mam za sobą już 4 ciąże, z czego jedną donoszoną.
Pierwszy raz w 2007 roku, kiedy w 9 tc lekarze stwierdzili zanik czynności serca, dostałam tabletki i na szczęście obeszło się bez szpitala.
Druga ciąża szczęśliwie donoszona, Bartuś jest zdrowy i rozrabia jak pijany zająć. Ma już 5 lat.
Trzecia ciąża 1,5 roku temu obumarła w bardzo wczesnym etapie, na usg nie bardzo było cokolwiek widac, ale wyniki badania krwi jasno stwierdzały że jestem w ciąży, ale miałam niski progesteron.
No i ta ostatnia ciąża, do 9 tc chodziłam w słodkiej nieświadomości że wszystko jest ok., przyrost beta hcg, progesteron też ok, więc lekarz który mi robił usg był w lekkim szoku.
Nie wiem jak się teraz zabrać do tego, bo nie chcę znowu przechodzić przez ten stres. Nie bardzo mnie stać na leczenie prywatne, a wiadomo jak to wygląda na NFZ. Nie wiem co robić, do tego stopnia że zastanawiam się czy nie odpuścić sobie starań o drugą dzidzię....