• Przypominam, że dalej nasza forumowa mama potrzebuje Twojej pomocy 💖 Jeśli możesz wpłacić nawet drobną kwotę, to prosimy zrób to Kliknij

reklama

Bedę mamą w 2016 roku!

tynka: hahahaha taaaaak to kwintesencja męskiego chorowania :D Dobrze, że chcesz ząbki przed ciążą wyleczyć, bo potem to trochę pod górkę. Po 1 trymestrze niby można, ale wiadomo, że lepiej unikać poważnych zabiegów.
 
reklama
Jugo no ten mój mąż to mnie czasami tak potrafi rozbawić że płakać że śmiechu można. Byle katar ma i już jest obloznie chory.
Co do zębów to czytałam że leczyć można cały czas a wyrywać dopiero po 1 trymestrze ale wolę nie ryzykować. Z moim szczęściem to do ciąży trochę czasu jeszcze mam więc zrobię to od razu.
 
tynka: z opiniami co do leczenia zębów w trakcie ciąży jest różnie, ile lekarzy tyle opinii. Jeden wyrwie, a drugi nie, jeden znieczuli, a inny nie i tak dalej :/ Najgorszy 1 trymestr. W ciąży i tak większe ryzyko, bo jednak hormony wariują. No i każda ciąża inna, więc różnie może być. Mówi się, że w trakcie ciąży najlepiej co 3 miesiące do kontroli przychodzić, czyli na każdy trymestr po razie.
 
Hej :)

Widzę rozmowy o pazurkach :) Ja obgryzam :( Choć zdarza mi się zapuścić, żeby pomalować, ale trwa to kilka dni i znów... Jakoś mi weszło w łepetynkę, że zapuszczę jak zajdę w ciążę i wydaje mi się, że to mnie tak trzyma, że nie chcę mi się zapuszczać hah;p


A u mnie nic ciekawego, praca - dom.
Mam wszystkie świeże wyniki, których wymaga MZ do in vitro. Wszystko ok, więc można przystępować. Ogólnie czekam na @, bo jak dostanę mam się umówić na wizytę:) Dziś już 25 d.c., więc na dniach powinien być.
Cały czas myślę czy się uda, czy będą lepsze efekty, idzie zwariować...

Wczoraj z dziewczynami z wątki o ivf rozmawialiśmy o dawstwie komórek i tak mi dały do myślenia czy bym się zdecydowała. Ja tego nie potępiam, ale sama nie wiem co zrobię jeśli znów się nie uda... W sumie jeśli u nas problem M. to musielibyśmy wziąść nasienie. A M. uważa, że uznaje opcję dawstwa, ale tylko gdy bierze się komórkę dawczyni, nasienia by nie chciał. Ja nie jestem przekonana do jednego i do drugiego. Choć jak bierze się komórkę dawczyni to chociaż nosisz te dziecko pod sercem, rodzisz.. Mimo wszystko ja wolałabym adoptować dziecko... A Wy co o tym myślicie laseczki? Zdecydowałybyście się. Tak mnie naszło na takie przemyślenia :)


A czy nasza jazza nas odnajdzie???
 
Hej :)

Widzę rozmowy o pazurkach :) Ja obgryzam :( Choć zdarza mi się zapuścić, żeby pomalować, ale trwa to kilka dni i znów... Jakoś mi weszło w łepetynkę, że zapuszczę jak zajdę w ciążę i wydaje mi się, że to mnie tak trzyma, że nie chcę mi się zapuszczać hah;p


A u mnie nic ciekawego, praca - dom.
Mam wszystkie świeże wyniki, których wymaga MZ do in vitro. Wszystko ok, więc można przystępować. Ogólnie czekam na @, bo jak dostanę mam się umówić na wizytę:) Dziś już 25 d.c., więc na dniach powinien być.
Cały czas myślę czy się uda, czy będą lepsze efekty, idzie zwariować...

Wczoraj z dziewczynami z wątki o ivf rozmawialiśmy o dawstwie komórek i tak mi dały do myślenia czy bym się zdecydowała. Ja tego nie potępiam, ale sama nie wiem co zrobię jeśli znów się nie uda... W sumie jeśli u nas problem M. to musielibyśmy wziąść nasienie. A M. uważa, że uznaje opcję dawstwa, ale tylko gdy bierze się komórkę dawczyni, nasienia by nie chciał. Ja nie jestem przekonana do jednego i do drugiego. Choć jak bierze się komórkę dawczyni to chociaż nosisz te dziecko pod sercem, rodzisz.. Mimo wszystko ja wolałabym adoptować dziecko... A Wy co o tym myślicie laseczki? Zdecydowałybyście się. Tak mnie naszło na takie przemyślenia :)


A czy nasza jazza nas odnajdzie???
To jest ciezki temat i budzi kontrowersje, ale przyznam szczerze, ze jesli zawioda wszystkie srodki, to lepiej chyba zdecydowac sie na nasienie obcego dawcy lub jajeczko dawczyni, to juz jest do dogadania, ja bym sie chyba na adopcje nie zdecydowala, za duzo czekania, nerwy, dokumenty, sprawdzanie rodziny ehh nie nie to nie dla mnie, ja bym, jak juz to wlasnie sklaniala sie ku pierwszemu pomyslowi

ps ja tez obgryzam pazurki, ale czesto nosze tipsy wiec to mnie ratuje

mam pytanko, czy "ona" juz urodzila? sorki, ze pytam, ale pamiętam, ze miala po nowym roku rodzic
 
Tylko kurcze mnie uderza to, że to dziecko jeśli in vitro jest robione u nas dowie się, że jest genetycznym dzieckiem innej kobiety. I teraz nie ma takich sytuacji i nie wiem jakby człowiek się zachował, jakbym np. ja się dowiedziała, że ta matka co mnie urodziła to nie moja genetyczna matka ;p to trochę takie abstrakcyjne, bo kiedyś tego nie było i dlatego nie wiem jak człowiek by na to zareagował, jednak to zostaje na całe życie. Adopcja z domu dziecka wiadomo też, ale to już inne kwestie troszkę..


Ja też robiłam tipsy, żeby zapuścić, ale później były tak zniszczone jak papier i siłą rzeczy znów się do nich dopadałam:/ Choć był czas, że na okrągło robiłam tipsy, ale to też problem tu coś odpadnie i idź znów na dorobienie;P


"ona" haha;p spoko;) Nie, jeszcze nie -początek lutego ma termin, pewnie lada dzień.
 
Tylko kurcze mnie uderza to, że to dziecko jeśli in vitro jest robione u nas dowie się, że jest genetycznym dzieckiem innej kobiety. I teraz nie ma takich sytuacji i nie wiem jakby człowiek się zachował, jakbym np. ja się dowiedziała, że ta matka co mnie urodziła to nie moja genetyczna matka ;p to trochę takie abstrakcyjne, bo kiedyś tego nie było i dlatego nie wiem jak człowiek by na to zareagował, jednak to zostaje na całe życie. Adopcja z domu dziecka wiadomo też, ale to już inne kwestie troszkę..


Ja też robiłam tipsy, żeby zapuścić, ale później były tak zniszczone jak papier i siłą rzeczy znów się do nich dopadałam:/ Choć był czas, że na okrągło robiłam tipsy, ale to też problem tu coś odpadnie i idź znów na dorobienie;P


"ona" haha;p spoko;) Nie, jeszcze nie -początek lutego ma termin, pewnie lada dzień.
pisze "ona", bo imienia nie znam heheh
wiesz dziecko rosnie i trzeba mu powiedziec albo zachowac to w takiej tajemnicy nawet przed rodzina by ona sie nie nigdy nie dowiedzialo, roznie luzie robia, ja bym chyba ukryla ta wiedze i dziecko by sie nigdy nie dowiedzialo, ale to moje zdanie
 
Hej

Jugoslawa a ja powiem ci ze fajnie ze mloda w domu jest rano niemusze sie zbierac by zawiesc ja do przedszkola ja mam kochane dziecko wiec..

Moniusiq ciezkie pytanie zadalas...bo z wlasnego doswiadczenia wiem ze teraz mowiac Nie to.zycie weryfikuje i gdy naprawde staniesz przed takim problemem mozesz czasem podjac inna decyzje...
Gdyby mnie to spotkalo teraz to chyba bym sobie odpuscila mam corke za duzo dla mnie problemow by bylo do pokonania.ale gdybym.corki niemiala to predzej podjelabym sie albo dawcy albo komorki...na adopcje raczej nie...bo chcialabym przejsc przez ten okres ciazowy
 
reklama
pisze "ona", bo imienia nie znam heheh
wiesz dziecko rosnie i trzeba mu powiedziec albo zachowac to w takiej tajemnicy nawet przed rodzina by ona sie nie nigdy nie dowiedzialo, roznie luzie robia, ja bym chyba ukryla ta wiedze i dziecko by sie nigdy nie dowiedzialo, ale to moje zdanie


Ale kochana teraz jest tak, że informacja o dawcy jest przy akcie urodzenia niestety. Więc chodzi o to, że prędzej czy później się dowie ;p

Hah spoko:) Ciężko będzie to przeżyć, ale jakoś dam radę. Kiedy będziemy się widzieć będę udawała, że wszystko ok, choć przy okazji mam dużą nienawiść do niej, bo się dowiedziałam, że na mnie też gadała i też usłyszałam przesłanki, że pisała ze swoim ex, że gdyby dał jej szansę to po porodzie by do niego wróciła. Choć nie mogę w to coś uwierzyć, ale mimo wszystko już jej tak nie ufam.. No, ale mus to mus, pojedzie się jak się urodzi, tylko mam nadzieję, że nie będą do mnie przyjeżdżać cały czas z dzieckiem, bo oni tak lubią.. Jeśli będzie ich za dużo w moim życiu to im o tym powiem, bo nie sztuka się też męczyć. Wprowadzam się do domu, w którym miało biegać jako pierwsze moje dziecko i nie wyobrażam sobie, że ich dziecko będzie latać tam jako pierwsze. Ciężkie to cholernie.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry