reklama

Bicie dzieci

  • Starter tematu Starter tematu gość _199
  • Rozpoczęty Rozpoczęty
reklama
Normalnie.
Oni swoje a ty swoje.
Nie zostawiam dziecka z nimi, staram się sobie radzić ze wszystkim tak, żeby mógł być cały czas przy mnie. Ale czasem nie ma innej rady i zostać musi. Czy mam się wtedy bać, że zostawię go, a oni mu przyleją za jakąś bzdurę? Kiedyś ruszał paluszkiem lampkę na schodach, babcia groziła palcem, że nie wolno, ale malutki wtedy był, nie rozumiał. Powiedziała wtedy, że "dawniej to by dostał wciry i bałby się nawet spojrzeć w kierunku tej lampki" . Naprawdę uważasz to za zdrowe podejście, bo kiedyś każdy tak robił? Ja nie. Mnie i mojego rodzeństwa nikt nie bił, a wiedzieliśmy co można, a czego nie. Jak ktoś w ten sposób "zagraża" mojemu dziecku to mi się włącza instynkt obronny i nie powiem, jakie myśli do głowy przychodzą.
 
Nie zostawiam dziecka z nimi, staram się sobie radzić ze wszystkim tak, żeby mógł być cały czas przy mnie. Ale czasem nie ma innej rady i zostać musi. Czy mam się wtedy bać, że zostawię go, a oni mu przyleją za jakąś bzdurę? Kiedyś ruszał paluszkiem lampkę na schodach, babcia groziła palcem, że nie wolno, ale malutki wtedy był, nie rozumiał. Powiedziała wtedy, że "dawniej to by dostał wciry i bałby się nawet spojrzeć w kierunku tej lampki" . Naprawdę uważasz to za zdrowe podejście, bo kiedyś każdy tak robił? Ja nie. Mnie i mojego rodzeństwa nikt nie bił, a wiedzieliśmy co można, a czego nie. Jak ktoś w ten sposób "zagraża" mojemu dziecku to mi się włącza instynkt obronny i nie powiem, jakie myśli do głowy przychodzą.
A rozmowa? Mowilas im na spokojnie co o tyM myślisz? Myśle ze tłumaczenie. A mąż powinien teściom dosadnie zaznaczyc ze tak się nie robi.
 
Nie zostawiam dziecka z nimi, staram się sobie radzić ze wszystkim tak, żeby mógł być cały czas przy mnie. Ale czasem nie ma innej rady i zostać musi. Czy mam się wtedy bać, że zostawię go, a oni mu przyleją za jakąś bzdurę? Kiedyś ruszał paluszkiem lampkę na schodach, babcia groziła palcem, że nie wolno, ale malutki wtedy był, nie rozumiał. Powiedziała wtedy, że "dawniej to by dostał wciry i bałby się nawet spojrzeć w kierunku tej lampki" . Naprawdę uważasz to za zdrowe podejście, bo kiedyś każdy tak robił? Ja nie. Mnie i mojego rodzeństwa nikt nie bił, a wiedzieliśmy co można, a czego nie. Jak ktoś w ten sposób "zagraża" mojemu dziecku to mi się włącza instynkt obronny i nie powiem, jakie myśli do głowy przychodzą.
Nie zostawiła bym dziecka z kimś takim. Babcia, nie babcia. Ona ma takie poglądy, zasady i ciężko będzie to zmienić. Nie zaufałabym.
To tylko dziecko. Zawsze może zrobić coś, co nie spełni oczekiwań babci i co? Dostanie lanie? 😱
Ja do lekarza chodzę z dzieckiem. W sumie wszędzie gdzie się da i nie da. Nie mam z kim go zostawić, jak mąż czy córka nie zostanie. Z resztą córka też ma swoje życie.
 
Normalnie.
Oni swoje a ty swoje.
Czy jest ktoś kto nie miał/ nie ma do czynienia w najbliższym otoczeniu z osobami, które w ten sposób wychowywały swoje dzieci ?
Moi rodzice nie raz nie dwa zdrowo mi przylali. A z opowieści wiem , że i mój mąż po tyłku dostał 🤷‍♀️
Cóż, wtedy były inne czasy.
Dzisiaj są inne metody wychowywania i my rodzice przecież sami będziemy wychowywać swoje dzieci wedle naszych nowoczesnych norm.
U nas też będzie barierka 👍
Też pamiętam, że nie raz dostałam od mamy. I to w sumie za same pierdoły. Tata nigdy nie podniósł na mnie ręki. Za to moja mama tak sobie radziła z wychowaniem dzieci. Nigdy nie popierałam bicia dzieci, nawet klapsów bo przecież takie dziecko nie rozumie za co dostało. Są inne sposoby niż klapsy, czy karanie. 🤦🏻‍♀️
 
Zawsze jak słyszę, że ktoś był bity „bo były takie czasy” to odpala mi się w głowie „chłopi zakładali babom chomąto i orali nimi pole”. Takie to INNE CZASY.
Ale tak było. Za czasów mojej młodości rodzice tłukli dzieci czym popadnie. Pasem, kablem, na wsi pogrzebaczem, ręką. Bicie dzieci było powszechne i akceptowalne. Jak uderzył sąsiad, a dziecko się poskarżyło, to jeszcze dostało w głowę od ojca, bo sąsiad zawsze miał rację. 🙄 W sumie to nie kojarzę, żeby kogoś nie bito. Bicie było powszechne. Każdy od czasu do czasu dostał. Ci co mieli mniej szczęścia byli regularnie bici. :(
 
reklama
Ale tak było. Za czasów mojej młodości rodzice tłukli dzieci czym popadnie. Pasem, kablem, na wsi pogrzebaczem, ręką. Bicie dzieci było powszechne i akceptowalne. Jak uderzył sąsiad, a dziecko się poskarżyło, to jeszcze dostało w głowę od ojca, bo sąsiad zawsze miał rację. 🙄 W sumie to nie kojarzę, żeby kogoś nie bito. Bicie było powszechne. Każdy od czasu do czasu dostał. Ci co mieli mniej szczęścia byli regularnie bici. :(
Czyli jestem ewenementem bo nie byłam bita nigdy.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry