wiesz, chyba powoli będęusoala przełknąć ta żabę. Żale się dzisiaj... Potrzebuje tego. Trudność u mnie jest jeszcze taka, że oprócz lekarzy muszę też przekonywac męża i trochę brak mi już sił.
Rozumiem. Mój mąż uważał, że dziecko rozwija się dobrze. Ot, chłopcy później mówią. Różne nietypowe zachowania kładł na karb rozpuszczenia dziecka (wiadomo, nie wrzeszczę na synka, nie zmuszam go, chociaż ze mną współpracuje chętnie i za uśmiech, ale nieważne

). Autyzm uważa za wymysł bezrobotnych psychologów, którzy nie mają co robić, a tak, to kasę biorą. Zrobiłam diagnozę sama, po czym dałam mu wydruk. Nie chciał nawet przeczytać. Do dziś uważa, że wymyślam.

Sama jeżdżę po lekarzach, terapiach. Biorę w nich udział i powiem ci, że np. w przedszkolu, przy pięknym planie ipet (terapeutycznym) przez pół roku robili z dzieckiem dopasowywanie kolorków w różnej postaci. Żółty do żółtego, czerwony do czerwonego, niebieski i zielony. Aż do


. Na NFZ mówię pani psycholog na diagnozie, że synek kolorki robił non stop pół roku, ma je opanowane. I co robi pani psycholog? Daje mu kolorki do dopasowywania.


Szit! Dla mnie to strata czasu, jeśli dziecko swobodnie liczy do 5 (niewerbalnie, pokazuje jak ma zadania), zna te cyfry i dodaje. Robi sekwencje, zbiory, skojarzenia. Zaczyna rozpracowywać proste zadania obrazkowe. Puzzle 30 elementów? Nie ma problemu. A na terapii dają mu 2-3 elementowe puzzle. Mam wrażenie cofania dziecka, a nie stymulacji do rozwoju. I to cały czas przy pięknie opisanym planie terapeutycznym. Jedynie ta prywatna neurologopeda pracująca metodą krakowską ciągnie mi synka do góry. Wymaga.

Nie używa do mojego synka metod dyrektywnych, behawioru, bo się nie zgodziłam. Nie może mu torować głosek i stosować siły. Drobna kłótnia i już. Coś tam gadała o zmianie terapeuty, ale ja się tak łatwo nie poddaje. A mnie pani logopedka kochać nie musi. Byle dziecku pomogła, a jest naprawdę zaangażowana.
Co do neurologopedy polecam sprawdzić opinie rodziców i samej zobaczyć jak kto pracuje. Mój mały miał ledwo 4 spotkania. Bo koszty. Bo co dwa tygodnie (mamy mnóstwo materiałów do domu). Od kwietnia mamy zajęcia. Raz był chory, raz pani nie mogła. Mimo to, już widzę, że więcej rozumie. Zna samogłoski pisane drukowanymi, zaczyna powtarzać sylaby i jest o wiele bardziej otwarty.

Taka specjalistka to skarb. Odwala robotę logopedy i psychologa razem.
My mamy jeszcze fizjo na nzf, bo maluch wiotki.
Nie wiem czy masz jakieś ekstra terapie. Na NFZ w dziennym ośrodku dla dzieci jest: psycholog, pedagog, logopeda i neurolog, plus specjalista si i fizjoterapeuci. Dziecko ma wszechstronną pomoc. Może tam spróbuj, jeśli jeszcze nie jesteście. Terapie si nieodpłatnie sobie ogarniecie.