Od 1,5 roku mieszkam z corka w Anglii. Wyjechalam z Polski bez zgody jej ojca na pobyt dziecka za granica, powiadomilam go na drugi dzien gdzie jestem (byl wsciekly ale zadnych krokow przeciwko mnie nie podjal), nie utrudniam mu kontaktow z corka wrecz przywoze ja jak najczescie na wakacje do Plski. Przed wyjazdemza granice wnioslam do lokalnego sadu o ustalenie miejsca pobytu przy matce. Sad oddal sprawe do Warszawy, a Warszawa odpowiedziala ze nie podlegam juz polskiej juryzdykcjii i mam sie sadzic w Anglii (moj staly adres i dziecka jest w Polsce) Po wyslaniu apelacjii przez prawnika przywrocono moja sprawe ale zmieniono moj wniosek na ograniczenie praw rodzicielskich ojcu. Od 4 mies nie dostalam zadnego pisma z sadu, za kazdym razem sad przekracza 3 mies okres na odpowiedz. Moj prawnik poslal juz pol roku temu zazalenie na prace sadu, ale widoczniedla sadu to nie ma znacznenia, sprawa jest od 1,5 roku w sadzie i nie bylo zadnej rozprawy. Jestem zrozpaczona jak to dlugo jeszcze potrwa, przeciez nie chodzi tu o psa tylko dziecko. Moj prawnik jest z miasta ktorego pochodze nie z Warszawy.Co mam robic wynajmowac kolejnego prawnika? Dlaczego to tak dlugo trwa? prosze pomozcie