Hej Dziewczyny!
Wczoraj wieczorem przeżyłam chwile grozy, największe od zajścia w ciążę...

Ostatnie 2 dni miałam bardzo ciężkie (sporo pracy, podróże komunikacją miejską po dziurawych drogach, "latanie" po urzędach, uczelni, stres i zmartwienie wyjazdem mojego brata do UK do pracy (jesteśmy bardzo ze sobą związani i to będzie nasza pierwsza rozłąka na długo i na taką odległość), a poza tym zaczęłam już wiosenne porządki) i niestety odbiło się to na moim zdrowiu, a raczej na moim brzuszku

Przez cały wczorajszy dzień czułam się średnio, byłam śpiąca i pobolewała mnie głowa, a poza tym brzuch też mnie kłuł z jednej strony i ze 2 razy macica mi się na chwilę napięła, ale zupełnie bezboleśnie, na kilka sekund. Przy wieczornej toalecie zauważyłam na wkładce brudnobrązowe plamy

Wpadlam w rozpacz. Piotr zawiózł mnie szybko do szpitala (na szczęscie mamy niedaleko). Myślałam już, zże stało się najgorsze, że nie będę miała już dzidzi....

W szpitalu przyjął mnie bardzo miły pan doktor, zbadał (ginekologicznie i zrobił USG) i uspokoił, że dzidzia czuje się dobrze, jest ruchliwa, łożysko w porządku, szyjka macicy długa i uformowana. Wypytał o mój tryb życia i o samopoczucie w ostatnim czasie. Dał mi zastrzyk rozkurczowy, przepisał No-spa do brania 3xdziennie po 1tabl. Na szczęście nie musiałam zostać w szpitalu. Muszę za to dużo wypoczywać, przez tydzień nie spacerować, nie jeździć samochodem ani autobusem, nie chodzić po schodach, nie sprzątać intensywnie ani nie stać przy garach godzinami; najlepiej leżeć raz na jednym raz na drugim boku z nogami wyżej. No i przy komputerze też nie mogę siedzieć za bardzo
Ogromy kamień spadł mi z serca, ale i tak w nocy spać nie mogłam za dobrze, bo cały czas się zamartwiam....
Kochane, uważajcie i dbajcie wszystkie o siebie!!!
Ściskam mocno
