Madzia u mnie było podobnie, Julka jadła ok 3 tyg ładnie a potem się zaczeło. Płakała i wierciła się niemiłosiernie i prężyła. Ja myślałam ze to mała ilośc pokarmu, kombinowałam z herbatkami, laktatorem i częstym przystawianiem. U nas nie pomogło nie dlatego że ja miałam mało mleka (po naciśnieciu na pierś mleko tryskało), tylko jak się poźniej okazało Julcia jadła bardzo łapczywie i dostawała kolek przy piersi. A jak zaczęłam ją dokarmiać to niestety tyle ile zjadła ja nie ściągałam tak jak napisała ekstasia i przez to zaczął mi pokarm zanikać. Zaczęłam więc dawać cześciej butle a pierś raz max 2 razy dziennie i w nocy. Skończyłam ten dramat po 6 tyg. Piszę dramat bo ja się męczyłam z laktatorem, herbatkami i nerwami, a mała z kolkami. Na butli było duużo lżej, nie łykała jak szalona bo swobodnie piła, nie męczyła się jak na cycku. Dużo osób mnie krytykowała że nie walczyłam o mleko, na szczęscie najbliźsi byli za mną. A ja wychodzę z założenia że szczęśliwa mama to szczęśliwe dziecko. Julka jest pogodna i bardzo radosna, zdrowa, a jest na modyfikowanym. Także nawet jeśli Ci się nie uda (ja Ci życzę z całego serca żebyś dała radę) to nie warto się męczyć psychicznie i zadręczać. Ja przez jakiś czas przez to że mleko zanikało miałam depresję, uważałam się za wyrodną matkę która nie umie wykarmić własnego dziecka. Ale mąż mi powiedział że nie ważne czy cycek czy butla, ważne że kocham córcię ponad życie:-).