Nie wiem już sama co mam o tym myśleć... Mój ginekolog podczas pierwszego wykrycia ubytku, powiedział, żebym się cieszyła, że nie jestem w ciązy bo i ja i dziecko byśmy tego nie przeżyli, więc poddałam się operacji. Na poniedziałkowym usg, prawie rok po operacji, gdy zobaczył blizne, powiedział ze nie mam szans na ciąże, że albo operacja albo nic z tego. Dzwoniłam we wtorek do szpitala na Karowej, polecić się i dr mi powiedział, że mam udać się do szpitala w ktorym robili mi operację. No więc dzisiaj byłam... Spotkałam się z ordynatorem. Gdy zobaczył moje usg, powiedział, żebym śmiało zachodziła w ciąże, cc w 39 tyg ciązy bo na poród naturalny nie ma co liczyć i tyle... Mam mętlik w głowie... Dziewczyny poszukuję ginekologa, który orientuje się w tym temacie z Warszawy bądz okolic!!