Witam, synek ma 13 miesięcy i mamy problem, z którym w zasadzie nie wiem co zrobić.
Od 9 grudnia syn zaczął mieć problemy żołądkowe. Zaczęło się od zwiększenia liczby stolców z 2 na 4 dziennie. Po kilku dniach zaczęły się robić coraz rzadsze. Później znowu wróciły do normalnej konsystencji,ale nadal było ich dużo 3-4 dziennie. Nagle 20 grudnia syn zaczął bardzo dużo i gwałtownie wymiotować. Dołączyła gorączka 39 stopni. Zabrano go do szpitala,bo zachłysnął się wymiotami. Po dobie nie było już śladów gorączki, wymiotów. Wróciliśmy do domu i zaczęła się biegunka, która trwała do czwartku. Od piątku syn zaczął oddawać normalne stolce,ale nadal jest ich po 4 dziennie. Wczoraj pojawił się jeden i myślałam,że to oznacza zmiany na lepsze,ale dzisiaj ponownie oddał cztery stolce (normalnej konsystencji). Dodam,że tracił na wadze. Od piątku zaczął bardzo dużo jeść (wrócił wcześniejszy apetyt),ale mimo to od piątku do poniedziałku znowu nastąpił spadek wagi z 9620 na 9590. Łączny spadek wagi z 9800 na 9590. Dzisiaj oddaliśmy kał na badanie bakteriologiczne. Ważne wydaje mi się również to,że stolec oddawany jest zawsze w przeciągu 30minut do godziny po posiłku. Czasami w ciągu kilku minut.
Żadnych zmian w diecie nie było...strasznie się martwię,bo nie wiem czy dzieje się coś złego. Dlatego pytam Was ile kupek jest u Waszych maluchów,bo być może wszystko jest ok,a wydarzenia z 20.12. nie miały związku z tym co było wcześniej i teraz. Jutro sprawdzę czy nadal spada na wadze...jeśli nie to przyznam,że trochę mi ulży...ale jeśli znowu nastąpi spadek to chyba nie będę czekać na wyniki badań i pojadę do gastrologa...Z drugiej jednak strony chyba warto mieć komplet badań,bo może to coś wyjaśni...wyniki będę miała może w piątek.
Dodam,że synek od zawsze robił zielone kupy.