Cześć! Kobietki pomóżcie mi, bo zwariuje. Podczas ostatniego badania lekarz stwierdził, ze prawdopodobnie mam endometriozę. Było to 13.01. Oczywiście totalnie mnie to zdolowalo, szczególnie, ze od grudnia staramy się z mężem o dziecko. Wtedy było to 5dni przed okresem, lekarz podczas usg dopochwowego stwierdził, ze nawet widać, ze za kilka dni dostanę miesiączki, bo coś zaczyna się złuszczać. Przepisał mi globulki na nadżerkę. Jako, że bardzo pragniemy dziecka zrobiłam w sobotę o 17:00 test. Ku mojemu zdziwieniu wyszły dwie kreski, w tym testowa baaaardzo blada. Na drugi dzień zrobiłam już z pierwszego moczu, znowu blada kreska. Od razu odstawiłam globulki. Dziś powinnam dostać okres, nie ma go, ale boli mnie podbrzusze. Bardzo się boje, ze jeżeli to ciąża, to mogę jej nie donosić, te bladziutkie kreski dzień przed okresem powinny chyba być bardziej widoczne? Wg moich obliczeń to będzie 4tc+7dni. Cały czas czuje się jakbym miała dostać okres. Bardzo bolą mnie piersi od tygodnia. Czy ktoś był w podobnej sytuacji? Czy komuś pomimo podejrzenia endometriozy udało się donosić ciąże? Proszę o odpowiedzi. To może być moja pierwsza, upragniona ciąża.