Dziewczyny, byłam dzisiaj u innego lekarza.. ten ból brzucha i twardnienie nie dawał mi spokoju.
I słuchajcie.. moja szyjka która ostatnio miała 33 mm teraz ma 37! Ogólnie wszystko ok, nie miałam robionego usg, tylko lekarz sprawdził czy wszystko ok, serduszka pięknie biją i już. Przed wizytą zastanawiałam się czy się do niego nie przenieść i po prostu zapytałam wprost czy nie poprowadzi mi dalej ciąży i powiedział że nie ma sprawy. Pracuje w szpitalu w którym chcę rodzić, był też ordynatorem patologii ciąży więc jest to dużym plusem.
Ale trochę mnie wkurzył, bo w przyszły poniedziałek kończy mi się L4 i oczywiście mi przedłuży, ale mam przyjść na normalną wizytę, czyli za wypisanie L4 mam mu zapłacić 150 zł (z usg 200zł). Dał mi skierowanie też na różyczkę, cytomegalię, HIV i masę jeszcze innych.
Wydał mi się strasznie pazerny na kasę, przecież nie będę co 2 tygodnie do niego biegał a i zostawiała mu 150 zł, a na to się zanosi.
Boże, chcę "normalnego" ludzkiego lekarza, który poprowadzi mi ciążę bez paniki ale ostrożnie. A najbardziej to chcę być już w 35 tc i mieć lekki poród.