Pomału mam już dość, w pozycji poziomej to jak wieloryb wyrzucony na plażę, jak padnę to już się nie umiem ruszyć, na szczęście wysypka swędzi trochę mniej, teraz najgorzej jest na nogach blisko stóp, a tam trudno mi dosięgnąć, żeby się podrapać

. Poza tym czuję się jak na początku ciąży, dwa dni przespałam, nie mam na nic siły, wróciły mdłości, w ciągu dnia mało jem, za to przed snem obowiązkowa kolacja i nad ranem pierwsze śniadanie, łzy mi ciekną z byle powodu, bez powodu też.... no to się poużalałam nad sobą biedną i teraz pora wziąć się w garść :-)
Udało mi się kupić na allegro jeden kombinezonik, drugiego trwa licytacja, problem z tym miałam no bo jaki rozmiar? Typowo zimowy, czy już bardziej wiosenny? W wózku mam ciepłe śpiwory. Szkoda wydać dużo kasy na miesiąc. Wyjdą z nich ze szpitala, potem u mamy jak będę to ja po cesarce raczej nie wyjdę z nimi, a mama to nie wiem czy da radę. Jak wrócę do domku to może tatuś lub druga babcia wyjdą, ale to już prawie kwiecień będzie. Założone je będą miały 2 razy na podróż i może z 2 razy na spacer i wiosna się zrobi. Przynajmniej taką mam nadzieję.
Jeszcze 10 dni i do szpitala, a za 2 tyg. maluchy już będą ze mną

. Muszę zacisnąć nogi i doczekać.
Życzę wam spokojnego i szczęśliwego dnia :-).