reklama

Ciąża bliźniacza

Po INV to dopiero bym się bała, bo wiedziałabym że coś się tam dzieje....ale tak jak mówisz to kwestia wiary....ja dzień przed tym jak zrobiłam test byłam na nocce i nieźle się nadźwigałam....całe 7 godzin ciężkiej pracy, więc jak fasolki wytrzymały takie traktowanie to pewnie są silne i dały by radę....ale za długo sie staralismy i nie wybaczyłabym sobie gdyby coś sie im stało....

Więc w pracy byłas sama sobie szefem, więc na takie coś to bym poszła:tak:

Ale ta różnica to chyba nie taka zła co? mi w 5tc wyszło że dzieciaki sa takiej samej wielkości w 8 tc już jest różnica, niby dwa dni no ale jest....wiadomo, ze dzieci urodzą się z inną wagą, moja siostra miała 3200 a brat 2800 ale był dłuższy niż siostra.
 
reklama
Jeszcze co do pracy biurowej - teraz rzadko ogranicza sie do biurka. Poza tym stres,komputery,takie ruchy jak wstawanie,schylania sie. No i droga do i z pracy...jeśli było plamienie,a my sie dodatkowo tym stresujemy to nie jestem przekonana czy pracownie jest dobrym pomysłem.
Ja miałam bardzo specyficzna prace,związana z dużym ruchem,telefonami po północy, odpowiedzialnością i nerwami,ale nawet gdyby było spokojniej myśle,ze byłabym na l4.

Miss ja do tej pory mam telefon służbowy 24h. I bywają takie dni że mam 7-8 telefonów dziennie. Np wczoraj szef zadzwonił przed 8 :-) czasem się wkurzam, ale w głębi duszy cieszę się żem dalej potrzebna. Od czasu do czasu załatwiam jakieś sprawy związane z transportem, zapytaniami ofertowymi czy innymi rzeczami dla własnego komfortu psychicznego :tak:
 
Zenia a dlaczego masz tak częste wizyty? ja na początku pierwszej ciąży miałam częściej ale dlatego, że długo nie było widać serduszka, ale teraz jest wszystko ok, a i tak za każdym razem gin nie będzie robił usg, chociaż nie wiem jak to przy bliźniaczej.

A byłyście może na prenatalnych?
 
Ciąża po inv jest taka sama jak inne, tylko początek troszkę inny;-) Trochę więcej łez, trochę więcej walki i kasy zdecydowanie więcej:-) Tak naprawdę wierzę, że jeśli coś ma być to będzie. Tak rozmawiałam z ginem - generalnie nie ma różnicy czy się leży, czy żyje normalnie - jeśli ciąża ma się utrzymać, utrzyma się.
Teraz byłoby mi już ciężko pracować, bo po pierwsze w nocy różnie śpię i czasem dosypiam rano, a po drugie czuje się jakbym mi coś zjadło pół mózgu.
Myślałam że już jak będę odpoczywać to poczytam, pooglądam, a tu normalnie na niczym nie mogę się skupić. Gdzie wcześniej czytałam 400-500 stron dziennie, teraz po 50 mam dość:szok:
 
Zenia a dlaczego masz tak częste wizyty? ja na początku pierwszej ciąży miałam częściej ale dlatego, że długo nie było widać serduszka, ale teraz jest wszystko ok, a i tak za każdym razem gin nie będzie robił usg, chociaż nie wiem jak to przy bliźniaczej.

A byłyście może na prenatalnych?

Ja miałam tylko 2 razy genetyczne ;-) NT u obu maluchów było koło 1 i żaden z ginów nie widział potrzeby. Ja jestem przeciwniczkom takiej wiedzy - chyba że jest się pewnym, że w razie złych wyników usunie się ciąże. No bo jeśli u jednego malucha wyjdzie prawdopodobieństwo 1:500, a u drugiego 1:30- to co wtedy? A i tak jest to tylko 1:30. A nawet dobre wyniki nie dają 100% gwarancji. Jeśli na usg genetycznym wszystkie wymiary są ok i nie budzą żadnych wątpliwości, to po co się dodatkowo stresować? Słyszałam o wielu przypadkach, kiedy wyniki były bardzo kiepskie, a dziecko rodziło się zupełnie zdrowe. A matki kilkadziesiąt nocy przepłakały. Taki stres nie służy na pewno ciąży.
Mi starczy martwienia, że tu kłuje, tam strzyka, tu boli, a tam nie ;-)
 
Lilonka ja tez mam jakos ciężko ze skupieniem sie nad ksiązką....myslałam że poczytam, a jak ją otworzę to nie umiem...
Współczuję tych przezyć....a ogólnie długo się staraliscie?

Zenia to popytaj, bo one są wykonywane do 14tc...

Lilonka nie no ja bym w zyciu nie usuneła, ja w pierwszej ciązy byłam tylko na tych drugich, gin sprawdzał czy wszystko ok i są one dokładniejsze niż w gabinecie mojego gin, teraz chce iść na te pierwsze tylko żeby zrobił lepsze USG....o chorobach nie myslę, bo co ma byc to i tak będzie, ale wierze, że maluszki są zdrowe.
 
Ostatnia edycja:
Ja na razie pracuję, najwyżej robię sobie kilkudniowe przerwy, ale w Iszym trymestrze z powodu różnych"akcji" często byłam na L4. Fakt, że mój ginekolog najchętniej widziałby mnie na L4 i nie ukrywa tego :), ale skoro wszystkie badania wychodzą dobrze i szynka w porządku to pozwala mi chodzić do pracy. Ja w domu po kilku dniach dostaję świra i jestem psychicznie wykończona myśleniem "czy wszystko jest ok?". W pracy czas jakoś lepiej leci. Najgorszy tylko dojazd tramwajem, bo oczywiście nikt nie ustapi miejsca i wszystko śmierdzi niemiłosiernie!

Tigla - gondolki mają po 80cm długości, dzieci wozili do 3,5 miesiąca. Dowiedziałam się też, że jak z gondolki wyjmie się materacyk to można ją złożyć na płasko i to fajna sprawa jeżeli chcesz je wpakować do samochodu, bo na płasko zajmują mniej miejsca. Siedzonka spacerowe mają chwilowo w innym mieście, więc nie mam wymiarów, ale rozkłądają się podobno na płasko.
 
Asiek - witaj w klubie :-) Mnie na początku wkurzały wizyty w labo - u nas jest od 8, a ja często wstaję np o 3 w nocy i jem albo o 6 rano i takie czekanie na czczo do 8 to masakra. I też nikt nie chciał puszczać, chociaż jest kartka, że w ciąży ma się pierwszeństwo. Kiedyś chyba w 14 tc, dziad skomentował, że to ciąża z wczorajszej nocy. Normalnie myślałam, że mu oko podbije. Ale popatrzyłam z pogardą i wpakowałam się pierwsza do gabinetu:-) Emeryci zajmują sobie kolejkę już od 7.30 - nudzi im się, więc jak przychodzę przed 8 to czasem jest 15 osób w kolejce.
 
reklama
Hej mamusie :)

Co do L4 to póki co i ja do pracy chodzę...chociaż moja lekarka - od razu chciała mi dać zwolnienie na całą ciążę. Nie dość ze jesteśmy po zapłodnieniu ivf, to miałam 2 zabiegi na macicy w zeszłym roku - no i ciąża mnoga - stąd jej troska o ciążę....ale się wybroniłam -wszystko było/i jest ok.
A tak jak piszecie - w domu jak się siedzi to i więcej się je, ja również nie potrafię się skupić na czytaniu książek - tylko gazety ciążowe wertuję.
Ale od 20tc mam już obowiązowo zwolnić, iść na zwolnienie i więcej odpoczywać. Więc niewiele mi już zostało. 6.02 idziemy na wizytę - i wtedy zapewne wypisze mi już zwolnienie.
ALe tak naprawdę ciężko już mi się robi. Praca co prawda biurowa....ale wstawanie o 5.20, komunikacja miejska...schody w pracy....wszystko razem jednak męczy. A mimo tego że wszędzie piszą że w ii trymestrze tryska się energią - u mnie tak nie jest. Najchętniej bym spała :)

Lilionka - 40 cm w brzuszku Ci przybyło???? Wstaw zdjęcie jak masz aktualne....ciekawa jestem jak wygląda brzusio :)
Waga też chyba ładnie rośnie - co? w sensie że nie za szybko...
U mnie jest +3 kg na wadze i 6cm w brzuszku...tak myślę czy nie za mało mi cm przybywa....?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry