reklama

Ciąża bliźniacza

Lilonka no to podziwiam....ja też z jednej strony wolałabym pracować....ale w pracy byłam jakaś bardziej nerwowa....
Ile juz przytyłaś?

Na dzień dzisiejszy +12,6. Na dzień dobry ważyłam 51,7, ale zaczęłam tyć dopiero po 12 tc. Za to w pasie prawie 40 cm na plusie. Czuje się jak kuleczka;-)

Gloriane -niestety często jest tak, że na papierze najniższa krajowa, a reszta pod stołem. Problem się zaczyna gdy przychodzi zwolnienie czy np. macierzyński - dostajesz tylko tyle co na umowie i dupa...
 
reklama
Może gdybym ja miała pracę tylko i wyłącznie biurową to może bym pracowała, ale niestety muszę pracować tez fizycznie i bez sensu było pracować i moja pracę zostawiać innym, bo przez tydzień jak pracowałam to siedzialam tylko w biurze i nadzorowałam pracę innych....no ale na dłuższą mete nie dałoby rady tak pracować.

Gloriane skoro dobrze się czujesz a lekarz nie widzi przeciwskazań to pracuj jeszcze, zawsze gdy gorzej sie poczujesz to wtedy pojdziesz na L4.

Mój ze względu na pierwszą ciążę bał się żebym pracowała, pierwszą miałam zagrożoną ze względu na skurcze, teraz nie mam skurczy ale mdłości za to są:baffled:

Lilonka ja w pierwszej ciąży jak byłam też panowała świńska grypa....w szpitalu zero odwiedzin, tylko jedna osoba mogła wejść i to w wyznaczonych godzinach, a ja wtedy niestety dość często leżałam w szpitalu.
 
Gloriane - ja jestem na l4 od 7tc. Wcześniej jak Ty chodziłam dwa razy w tyg na spinning,a do tego raz na joge i jeździłam prawie codziennie na rowerze. Po tym jak lekarz odkrył podwójne szczęście od razi wysłał mnie na zwolnienie. Próbowałam z nim nawet dyskutować,ale nie było gadania. Nie pozwolił mi iść nawet następnego dnia "zamknąć sprawy". Stwierdził,ze im szybciej będę odpoczywać tym dłużej będę sie trzymać. Może wynikało to rownież z tego,ze trochę sie staraliśmy o ciążę,ale głownie z racji podwójnego strzału.
Faktycznie, czas wolniej leci,ale po porodzie na pewno przyspieszy:). Poza tym zachcialo mi sie rok temu znowu studiować,więc ja skupiałam sie na nauce i pisaniu mgr. Chyba bardziej doskwiera mi brak sportu.
 
Jeszcze co do pracy biurowej - teraz rzadko ogranicza sie do biurka. Poza tym stres,komputery,takie ruchy jak wstawanie,schylania sie. No i droga do i z pracy...jeśli było plamienie,a my sie dodatkowo tym stresujemy to nie jestem przekonana czy pracownie jest dobrym pomysłem.
Ja miałam bardzo specyficzna prace,związana z dużym ruchem,telefonami po północy, odpowiedzialnością i nerwami,ale nawet gdyby było spokojniej myśle,ze byłabym na l4.
 
Miss Cinname my o drugą ciążę też długo się staraliśmy, prawie 3 lata, juz straciłam nadzieję....a tu dwójka :-D

Jeżeli chodzi o wizyty to ja tak jak w pierwszej ciązy mam co 3 tyg, ale z zaznaczeniem, ze jak tylko źle się poczuje to mam przyjechać.

Ja chodze z kasy chorych, mam dobrego gina więc nie mam podstaw aby chodzić prywatnie, ale wiadomo teraz znaleźć lekarza na NFZ dobrego lekarza to cud.

Lilonka ja sie boję ile przytyję, ale z drugiej strony....chyba wole przytyć więcej w ciąży i póxniej zrzucić niż tak jak za pierwszym razem przytyłam tylko 8 kg po urodzeniu wróciłam do swojej wagi, a potem zaczęłam tyć:baffled:
 
Ostatnia edycja:
Miss ja też siedzenie w domu wykorzystuje do nauki ^^ bronić sie mam w lipcu teraz sesja... więc nie narzekam, że nie mam co robić :)
Bibiana współczuje mdłości :baffled: mi przeszły jakieś 2tyg temu, ale do teraz potrafię mieć czasami szczególnie po słodkim. Bibiana miętkę pijesz? bo mi tylko to pomagało i na zgagę migdały

gloriane jak jesteś zadowolona z lekarza to dobrze :) podziwiam, że jeszcze do teraz umiałaś na rowerze mnie bardzo wcześnie zaczęło gnieść w podbrzuszu i rower odpadł pierwszy
 
Lilonka - dziekuje za myśli:). Szynka zamknięta i długa:)), waga i wyniki tez. Ból krocze przez ciężar. A co do maluchów to dopiero będziemy sprawdzać wagę i wymiary dzisiaj lub jutro w szpitalu. Tam jest lepszy sprzęt,a moj gin nie chciał robić jedno usg po drugim. Z anegdot to przy lekarzu zapytałam o...szynkę! Zanim poprawiała sie i powiedziałam,ze chodzi o szyjke patrzył na mnie wzrokiem bezcennym...
 
Bibiana - wiadomo każdy musi dopasować to do siebie. Ja np jestem typem działającym :-) I tak np całą procedurę inv normalnie chodziłam do pracy, urlop miałam tylko w dniu punkcji. Po transferze odpoczywałam tylko 2 dni (weekend), a potem normalnie do pracy. I tak było całe 23 tygodnie. Tylko u mnie nie ma szefa w biurze, bo jest zagranicą i generalnie sama sobie dobieram ilość obowiązków i czynności do zrobienia w danym dniu. Dla niego ważny jest efekt:-)
Ale sporo dziewczyn siedzi na zwolnieniach od punkcji do testowania. Gin się śmiał, że to kwestia wiary - jesli wierzysz, że to coś pomoże;-)

Ja do lekarza mam wizyty co 4 tygodnie, a na nfz nawet usg tak samo jak przy ciążach pojednczych, żadnego ekstra traktowania. Dopiero teraz mam wizytę po 3, bo ostatnio wyszła mi różnica na granicy normy między maluchami. Tzn Maciuś 816 g, a Zuzinek 580g. I dziś właśnie czas sprawdzenia jak maluchy rosną, ale dopiero o 18.30.
 
reklama
lilonka w szoku jestem :szok:
ja z NFZ-tu mam wizyty co dwa tygodnie, przy każdej wizycie usg tylko zdjęcia nie dostaje przy każdym usg tylko co jakiś czas
myslałam, że na nfz wszędzie będzie tak samo :nerd:
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry