Oj dziewczyny, czas leci tak, że aż mnie to przeraża. Bo z jednej strony każdego dnia zbliżam się do momentu, kiedy będę tulić dwie najpiękniejsze istoty, a z drugiej strony dopiero za tydzień będę mogła rozkoszować się lenistwem. Przez cały weekend miałam egzaminy, które wcale nie są mniej stresujące w późniejszym wieku. Kiedy przypominamy sobie sesje z pierwszych studiów to niczym nie różnią się od tych teraz...ale mam to już za sobą i wreszcie mogę zamknąć te stosy książęk, do których prawie wcale nie mam głowy.
Gieniek - . jak się cieszę, że się odezwałaś!!!!Miałam już do Ciebie pisać, ale wyobrażam sobie ile masz teraz na głowie, więc cierpliwie czekałam na jakiś post:-). Natomiast Gabryś i Laurka przecudni! I jak urosli!!!!!!!!!!! A zdjęcia rozbrajające! Mam nadzieję, że z czasem będziesz miała chwile, żeby tu zaglądać! I trzymam kciuki za wizytę u neurologa! Często wystarcza dłuższe masowania przed snem (oczywiście w okreslonych miejscach z okresloną mocą). Daj koniecznie znać!
Lilonka - trzymam mocno kciuki za Twój pobyt w szpitalu - oby był krótki, z dobrymi wieściami i tyle! Dawaj znać co i jak!!!!!!
Margaret - ja też mam jakieś dziwaczne sny. Albo, że rodzę dzieci i mi je zabieraja albo są kaczkami albo że coś jest nie tak. To chyba po prostu wyrzucanie z głowy naszych ukrytych strachów (nie żebym się bała urodzić kaczki, ale może to jakaś metafora;-))
Madmax - wizytę mamy w ten sam dzień. Miłośnie nam pójdzie;-). U mnie tylko pewnie mniej konkretnych terminów bedzie:-). Zresztą nawet nie muszę mysleć, kiedy będę rodzić, bo mam ustalone miejsce w kolejce i sobie czekam. Muszę tylko dojść kto jest bezpośrednio przede mna...
Bojka - co z Tobą??!! Jesteś tu czasami, podczytujesz??