cześć dziewczyny...
pauli - tak masz nosa :-) podczytuję Was.... ale nie piszę, bo generalnie czas spędzam w łóżku bardzo słaba jestem a z tej pozycji ciężko. Ale trochę Wam popisze co u mnie :-).
Dziewczyny - strasznie mi ciężko







STRASZNIE! Przytyłam 30kg, do tego zaczęłam intensywniej puchnąć w szpitalu, stopy i dłonie mam jak SHREK

, na szczęście ciśnienie w normie i białka w moczu też nie ma, więc to chyba taka uroda końca tej ciąży. Mam wrażenie, że koniec jest bardzo blisko... wczoraj wrzuciłam ostatnią rzecz do torby poporodowej, jutro mam wizytę i liczę na to, że ustalimy jutro termin cc. Moje też leżą główkowo, ale nie chcę rodzić dwójki SN, poza tym jestem tka osłabiona leżeniem i tą ciążą, że nie wiem skąd miałabym wziąć siły na parcie.... i poród. Choć powiem Wam, że napatrzyłam się - leżąc na patologii jak po cc dziewczyny dochodzą do siebie a jak dochodzą po SN. Z drugiej strony dla bliźniaków cc bezpieczniejsza.
Nie mogę spać, mam tylko 160 wzrostu i jestem krótka w talii i w ten sposób dziewczyny trzymają cały czas swoje nogi pod moim żebrami - szok, tak boli, rozpiera, oddychać się nie da. to nie są chwile, kopniaki, ale ta jest cały czas, jak tu spać oddychać? Jak się uda zasnąć jakimś cudem to chrapię niemiłosiernie, podobno tak jakbym się dusiła

. W brzuchu mam 130 cm i przewroty boku na bok, wstawanie, położenie się to dla mnie akrobacja cyrkowa, bolą mnie kolana w stawach, więc żeby wstać z klozetu muszę np złapać się klamki drzwi ubikacji. Dziewczyny strasznie ale to strasznie się wiercą, wypinają, co na tym etapie nie jest już przyjemne niestety.Brzuch zaczął bardziej twardnieć, ale to nie są regularne skurcze. Wciąż biorę cordafen. Nie wspominam już o kołataniu serca pulsie 130 uderzeń i zgadze , która towarzyszy mi o każdej porze dnia i nocy. Tak to wygląda u mnie...
wydaje mi się, że moje dzieciaki nie mogą być tak duże, usg wylicza tylko szacunkowa wagę, nie wierze, że mają po 310 i 2,8 kg

może po ok 2,5 mają.... tak czy siak zastanawiam się cyz siedzenie ich w moim brzuchu, gdy ja tak paskudnei się czuję - ich główki uciskają na pachwiny i kości biodrowe z przodu a ich nóżki czuję pod żebrami - piersiami - jest bezpieczne dla nich i dla mnie. Czy to nie czas na nas? Niech dr zobaczy mnie jutro i podejmie decyzję. W czwartek moja ciąża będzie całkowicie donoszona, więc.... oczywiście jeśli dr uzna, że jeszcze poczekamy do np 37 tc to będę czekać, muszę mu zaufać, ale w szpitalu leżała ze mną dziewczyna z ciążą bliźniaczą rozwiązywaną w 36t i 2 d z powodu podejrzenia zespołu podkradania (na szczęście podejrzenia niesłuszne) i lekarze po otwarciu jej brzucha doszli do wniosku, że niewiele brakowało, aby macica nie wytrzymałą i pękła i doszłoby do krwotoku, tka była napięta do granic możliwości.... Mam nadzieję, że mój dr podejmie dobrą decyzję dla mnie i dzieci

jednak ja jestem pewna, że to ostatnie moje dni w trójpaku....mam jakieś przeczucia takie...
to tyle u mnie, postaram się odezwać po jutrzejszej wizycie jakie ustalenia :-)