Lilonka- zgadzam się z toba, ja tez już się szpitala nie boje po poznaniu zwyczajow panujacych na oddziale i ludzi tam pracujacych. Hehe, u mnie podejrzewaly lekarki meza o to ze mnie bije po posladkach bo mam takie since po zastrzykach z zelaza
Tigla- super masz z tym dobrym sprzetem na nfz, oj, gdyby tak moja panstwowa ginka miala chociaz przecietne usg…
Miss- wspolczuje opuchlizny :/
Sade-no ja tez tak mialam z drugim pobytem w szpitalu, mimo ze mialam skierowanie od kierowniczki oddzialu na ten wlasnie termin a nie inny to mnie wyslali z powrotem do domu i po dwoch dniach wrocilam. Hehe, znam te noce kiedy lepiej wlasnie sobie na kibelku zasnac by było
Charlottema- witaj na naszym forum, rozgosc się i czerp ile tylko potrzebujesz
Hakima- to bardzo szybko ich rozdzielilas, ale oni sa duzi, widac ze zdjec! Super pomysl z kladzeniem ich razem jak nie spia, nie wpadlam na to, ale tak zrobie po rozdzieleniu już na osobne lozeczka.
Gloriane- gorace usciski dla ciebie, to musi być ciezkie zaakceptowac te rosnace kilogramy, glaszcze cie czule po brzuszku i przesylam pozytywne mysli! Tym razem to sa najukochansze kilogramy i zgubisz je bardzo szybko po porodzie! I nawet wiecej niż te nowo nabyte- tak pisza wszystkie nasze blizniacze mamusie, które już się rozpakowaly! &&&&&&&&&&&&&&&&&&& za ciebie i za Hakime!!!
Pachnaca- bardzo fajny ten kojec!
Rozyczko- nie mam linku bo kupilam rogale w sklepie, razem z innymi wiekszymi zakupami.
Dziewczynki, przepraszam ze się nie odzywalam ale wrocilam wczoraj o 23.30 i bylam tak wykonczona ze od razu poszlam spac. A dzis mialam 2 wizyty kolezanek (jedna planowana a druga zupelny spontan) i tak mnie to zmeczylo ze musialam się polozyc na chwilke. A teraz nadrabiam te strony, które splodzilyscie (dżizes, ale tego jest

No wiec szynka dluga i zamknieta (37mm), przeplywy bardzo dobre, Wika nadal ma brzuszek mniejszy o 2 tyg ale caly czas konsekwentnie rosnie, wiec ginka już nie panikuje. Niestety nie zwazyla dzieci, ale 4 kwietnia mam ostatnia wizyte u niej w gabinecie i wypisze mi skierowanie już do szpitala do konca ciazy (żeby, m.in. uniknac takich sytuacji jak ma teraz Sade…) i tyle. Chce żebym dociagnela przynajmniej do 37 tyg, ja tam marze o 38 (bo to ta magiczna granica z 22 kwietnia…). W miedzyczasie nadal będę co tydzien miala sprawdzane przeplywy.