Mój wczorajszy dzień był znośny,poza wieczorem, kiedy to myślałam, że dzieci wyskoczą...tak waliły i się wypinały...ja miałam wrażenie że macica mi pęknie....bolał mnie cały brzuch w każdej pozycji, i nie uwierzycie co pomogło....??? Mąż zaczął gadać do brzucha, do dziewczynek w bardzo osobowej formie, no żeby matce nie dokuczały i takie tam, i uwierzcie mi przeszło

Poza tym mój cudny mąż dał mi na babskie święto piękny bukiet kremowo- herbacianych róż(takiego koloru jeszcze nie widziałam), które są po prostu oszałamiająco piękne, i bardzo cieszą oczy

Dziś rano pojechałam oddać do badania krew, no i czułam że to cała wyprawa, chodzić mi cieżko jak jestem ubrana w te kurtki buty itp. to nie to co domowe klapeczki...Zmęczyło mnie to strasznie i czułam się jak wieloryb, kyóty nie ma wody i nie może się poruszać...Zadzwoniłam się upewnić co do czwartkowej wizyty, powiedziałam mojej dr że muszę być pewna że ona będzie, że nie jest chora czy jak, bo bardzo już mnie męczą wyjazdy z domu, no i przełożyła mi wizytę na jutro, więc się czegoś dowiem...Ciekawe czy druga panna sie przekręciła do położenia główkowego, bo jest szans na poród sn...zobaczymy...Dziewczynki trzymajcie się ciepło, dużo siły