Julianna - trzymaj sie, juz metę widać, ani sie obejrzysz, a znowu spać nie bedziesz mogła, tylko powód inny ;-) Dobrze, ze lekarza trzymają jeszcze maluchy w brzuchu, jeśli nic sie nie dzieje, to wciąż najlepsze miejsce dla nich.
Anka - dobrze, ze taka decyzje podjęli lekarze, ten czas w szpitalu pozwoli Ci odpocząć, w domu przy dzieciach to choćby nie wiem co to nierealne.
Cannot - to sie ten lekarz-ordynator nie spisał. Cholery można dostać. Ciezkie te ciąże blizniacze, a na dokładkę lekarze potrafią taka 'pomoc i opieke' zapewnić.
Teraz na pewno będzie pod tym względem dużo lepiej.
Anulfka - ja tez codziennie o Was myśle. Mam nadzieje, ze dzisiejszy dzień przyniesie spokój i dobre wiadomości. Mocno tu trzymamy kciuki za Twoich dzielnych wojowników.
Ja zaczynam powoli ale systematycznie odzywać po masakrze pierwszego trymestru. Wczoraj pierwszy raz od 2 miesiecy wyszłam z domu, gdzieś dalej niż kilkaset metrów. Nawet w restauracji byłam. Jako tako pomagam w opiece nad synkiem. Sił mało, ale na podstawy starcza. Nawet nie chce wspominać tamtych tygodni.
Życzę Wam udanego, spokojnego, bez kiepskich newsow i słonecznego dnia!