Co do porodu: ja miałam cc, bo w dzien porodu z polozenia glowkowego zrobilo sie glowkowe i poprzeczne, ale i tak zawsze chcialam cesarke i moj gin mowil ze jakby go nie bylo w szpitalu mam sie nie zgadzac na sn. Nie bylo to planowane bo poszlam do szpitala w poniedzialek bo gin stwierdzil ze tak bezpieczniej, kiepsko sie czulam itd i ze nie bylo zadnej akcji, (podobno ma sie zrobic rozwarcie zeby lepiej sie macica oczyscila) mialam czekac, ale wyczekalam tylko do polnocy, poczulam b\mega skurcze 2 i poszlam siku i polecialy wody. Wiedzialam co mnie czeka jesli chodzi o znieczulenie ( mialam zabieg na kolano), wiec z tym bylo ok, ale zaraz dostalam nerwowki, cala sie trzeslam krzyczalam ze czuje ze tna ale nie czulam :/ no i niestety nafaszerowali mnie dragami i z porodu pamietam mało. Pamietam grzebanie w brzuchu jako strasznie przyjemny masaz, baaardzo mile uczucie, placz jednej z dziewczynek nie wiem ktorej niestety, przez jakies 5 sekund bo znowu "odlecialam" potem słowa czyjes "ale ładne", a potem jak anestezjolog mowil do poloznych ktore mnie odbieraly ze mnie nacpali zeby mnie pilnowaly. A pierwsza doba? No coz prawie udalo mi sie wymazac z pamieci, bolako jak cholera, rana bardzo bolala, obkurczania macicy nie czulam prawie tak delikatnie jak przy miesiaczce, ale rana dawala rowno, ze wstaniem bylo tak ze wyjeli mi cewnik i przyniesli basem wiec ja powiedzialam ze w to sikac nie bede i wstalam i sama bez trzymania doszlam do lazienki. Takze ja nie wspominam mile tych chwil ze wzgledu ze nic nie pamietam a bardzo chcialam uslyszec ich placz. A i jeszcze jedna jak wyjeli i obkrecili w jakas szmatke przystawili mi do policzka i sie poryczalam jak bobr!!!