Misia ona nie głodna,pcham w nią co wlezie i ile wlezie, żeby głód wykluczyć, w nocy tylko cycujemy, ale na noc wpiernicza ze 140 kaszki na mleku ( dziś to była manna ) + cycem poprawi na deser, często już odwraca głowe i nie chce, rano jak wstaniemy to jej robie 150 ml mm, wypija prawie całość, potem zupa 190 gram, potem owoce jakieś, flipsy i wafle ryżowe oraz cyc do woli nie ma bata nie jest głodna, ahe i pićko teraz cały czas podaję też, popołudnie miałam znów tragiczne i odmóżdżające. Drze sie jakopętana jeżeli jest zostawiona sama, jak przychodze i biorę na kolana to milknie i zaczyna po chwili gaworzyć, a nawet śmiać, więc to chodzi po prostu o towarzystwo, na spacerach a i owszem jest całkiem grzeczna , no ale spaceruj sobie na 35 stopniowym upale, basen ją cokolwiek zajmie, ewentualnie oglądanie książeczek, nie ma szans zostawic jej samej i pójśc np. na kibel czy umyć zęby jest ryk nie z tej ziemi. Po południu juz myślałam, że się wykończe i zapodałam jej ten viburcol, darła się jeszcze i darła , w końcu zapięłam ja sobie w fotelik samochodowy na stelażu i wzięłam do kuchni, musiałam tam troche posprzątać po całym dniu bo nie dało rady wcześniej nic zrobić, i patrze nagle a ona śpi, to była 18, więc zrobiłam jej szybko kaszkę, nalałam wody do wanny ( musiałam ją przepłukać, bo cała spocona była po tym darciu i upale ) i wykapałamją na śpiocha, coś tam kwękała, ale poszło, potem dobiłam tą kaszką i zasnęła, obudziła sie po pół godzinie z rykiem oczywiście więc dobiłam cycem i na razie śpi....powiem wam, że jest kosmos, a ja mam totalnie dość.
Wg mnie to jest ten zasrany kryzys 8 miesiąca + upał + ewentualnie będące w połowie dziąsła górne jedynki. Paćka zawsze dawała czadu w okresach przewidzianych na kryzysy, po szczepieniach miałam sajgon, więc ona podatna na to wszystko jest. Zobaczę nockę, jak będzie tragiczna to podjadę do pediatry jutro, jak spokojniejsza tzn., że może te czopki coś warte...wcześniej mi ją uśpiło po podaniu, tyle, że to może być zbieg okoliczności...
Misia ze względu na to, że kasa nam potrzebna na dom, a ja biorę 3 miechy wychowawczego tniemy koszty i szkoda mi na żłoba, a chętnie bym sie wrzaskuna pozbyła
Kłaczku TY rustykalno - kwiatowo- wsiowa , a ja minimalistycznie - sterylna

, jak najmniej rzeczy na których się zbiera syf, meble i płytki na których nie widać syfu i szafy, które się zasuwa i nie widac burdelu , na środku wygodna sofa - tyle

nie lubię gromadzić klamotów, wypierniczam wszystko jak leci, staremu już tyle rzeczy wywaliłam, że hej, on nawet nie wie ile i co ciekawe, że nigdy o żadną z nich nie zapytał
