reklama

Ciąża po 40

Aniu no co najwyżej może jakies zębole znowu, ale łapek do buzi nie pcha, nie ślini się, ja mam wrażenie , że to jest jakieś takie rozdrażnienie, że to coś związanego z nerwami, ze stanem psychicznym , może to takie chroniczne niewyspanie, no sama nie wiem...na brzuszek mi to nie wygląda, po wzięciu na ręce potrafi być spokojna, na spacerach jest spokojna ( jak tu spacerowac na 35 stopniach:no: ) dziś wypróbuje ten viburcol, to ostatnia deska ratunku, pytałam wczoraj w aptece, jest bez recepty, jak nie pomoże to pojadę jutro do pediatry z nią, niech ją obejrzy. I jeszcze się rano ze starym pocięłam ostro, aj do doopy to wszystko..ide się położyć na chwile bo i ona wreszcie padła:-(
 
reklama
Cześć.

Majuska pocieszę Cię(choć to marne pocieszenie). Wczoraj miałam podobnie. Julka marudna cały dzień. Wieczorem pokąpaniu jedzonko i poszła spać., O 24 syrena. Myśleliśmy ze coś ja boli. Tata nosił, przytulał. I tak z 30 minut. Nie przyszło nam do głowy ze ona chce jeść bo zawsze butla starczała do rana. 150 ml wciągała prawie jednym łykiem. O 4 znowu syrena i znowu wciągnęła butle. Wczoraj kupy nie było i sie znowu martwię.

Martwi mnie to naprężanie Julki ( którego na filmiku nie widzicie) >Zastanawiam sie czy to nie problemy z napięciem mięśniowym. Koleżanka wczoraj jak zobaczyła jak Jula to robi to tez sie zdziwiła i pytała o co chodzi.

Basiu - kupiłabym coś ze złota. Jakiś drobiazg (kolczyki, blaszkę do grawerowania, aniołka). złoto zawsze ma wartość :)
 
Azula, marzy mi sie taka przeszklona weranda (poki co nic z tego bo to kolo tysia kosztuje), ale w takim pokoiku zrobilabym raczej oranzerie ze stolikiem do kawy i mozliwoscia zabawy dla dzieci w deszczowe dni, ale nie piaskownice. Wlasnie sobie wyobrazilam wiadereczko piasku w kuchni - mialas niesamowita babcie.
Katrina, ta pierwsza wersja mi sie podoba - taka micha z piaskiem. Dosc to male jak na piaskownice, ale... wazne ze zamykalne. My mielismy duza piaskownice, robilismy w niej tory dla samochodzikow, urzadzalismy rajdy terenowe, sadzilismy zerwane na lace kwiatki i w ogole to bylo swietne miejsce do zabawy.
Nooo, misia... Taki wozek moglby byc i moim idealem - jest fajniutki.
Anka, a gdzie wlewanie duzej ilosci wody i taplanie sie w tym blotku?:-D Ja wiem ze piaskownica to jest to... No i faktycznie trzeba by pomyslec o wiekszej niz taka muszelka. Mysle ze Rajmund tez bedzie za.
Barbara, Rajmund mi wczoraj zaczal opowiadac jak zrobi hustawke z... foteli samochodowych. Wrrr... Podejrzewam paskudnie, ze piaskownice tez by z czesci samochodowych zrobil jakby sie dalo.:-D On nie czuje drewna jako tworzywa po prostu. Jak mi wczoraj wyskoczyl, ze sypialnie skombinuje zabudowana, to mnie skrecilo. Od miesiecy mowie ze chce chalupe urzadzic rustykalnie, ze chce zywe drewno, drewniane meble w nieco "wiejskim" stylu, a on mi z plyta wyskakuje. Jak sie postawilam, to powiedzial ze przeciez moze byc plyta imitujaca drewno (:szok:), a zabudowa to lepsze wykorzystanie miejsca. No, z tym drugim moge sie ew. zgodzic, ale JA CHCE DREWNO - cieple, przytulne i swojskie. A tu mozna fajne meble drewniane powoli kompletowac za niewielka kase, spokojnie, bez prowizorki. NIE CHCE nowoczesnych, zimnych i "sterylnych" mebli.
Z tym blondem to niezla mysl - mozesz sobie poeksperymentowac z kolorkami.
Majuska, ja nie mam pomyslu, ale cos Pacce nie pasuje wyraznie. Rozumiem Twoje zmeczenie i stres... Karol przy Paci to mimo mendowatosci aktualnej, jednak aniol.
 
Piaskownica to jest temat... Ja mam nadzieję, że uda mi się wreszcie skończyć nieckę wodną dla psa ( takie małe, wybetonowane kąpielisko) a obok tego ma być piaszczysta "plaża". Póki co ubolewam, że Maks za mały żeby w te upały siedzieć w wodzie.
Majusko - może też to, że umordowana jesteś, zmęczona a Paćka jakoś odbiera Twoje napięcie i też się nakręca? A poza tym mam wrażenie, że ten upał daje w kość małym ludziom. Maks nie rozumie, że jak jest na rękach to jest jeszcze cieplej, wyje i każe się nosić bo mu gorąco i źle. Wczoraj zresztą napoiłam go wodą, wiem, że cycowych dzieci się niby nie dopaja, ale przy tych temperaturach uznałam, że woda nie zaszkodzi.
Basiu - pomysł na eksperymenty na głowie jest super, życzę dobrej zabawy !
Kłaczku - bo facetów trzeba trzymać z daleka od urządzania wnętrz ! Mój mąż pobił rekord przywożąc od ciotki " bardzo jeszcze porządną" szafę, a właściwie szczątki szafy, bo to taki wielki upiór z drzwiami przesuwnymi był. Miał jakiś obłąkańczy pomysł gdzie to wstawi, ja zrobiłam awanturę z fajerwerkami a szafa okazała się nie pasować w planowane miejsce. Tylko teraz rupieć potworny w częściach straszy w garażu...
 
No Majuska, rzeczywiście, ja myślałam, że Karolinka zajmująca jest ale z tego co widzę to serdecznie współczuję. Może zęby, może skok rozwojowy ale masz rację, lepiej idź do lekarza, niech sprawdzi, czy wszystko jest ok. Bardzo Ci współczuję ale nie umiem poradzić.
Kłaczku, mój tata to wszystko by zrobił. Stoi mi np. na parapecie nowe dzieło taty - coś co wygląda jak siodełko od roweru na podstawce. Jest to podpórka pod pupę Karolinki, kiedy wyglądają razem przez okno, to tata ją na tym sadza. Całe moje małe mieszkanie by mi takimi wynalazkami zastawił. Ha, wymyślił ramię na którym miało się kłaść obecną huśtawkę (czyli taką w pozycji leżącej) i to ramię miało bujać w dół i w górę, bo Karolinka tak lubiło. Wielkie to było, na szczęście okazało się niestabilne i nie miałam tego w mieszkaniu. Ciężki żywot jest z wynalazcą.
Zoyka, kolczyki odpadają - to chłopiec, a medalik zaklepali dziadkowie ;)

Dziewczyny macie rację, a co się z blondem będę rozdrabniać - całą tęczę po kolei wypróbuję :-D

Flo dużo w tym prawdy - mojemu ojcu na ten przykład wystarczyłby gwóźdź w ścianie:-D A mama go próbuje przekonać do zmiany mebli - na razie wciąż słyszy "a po co?, przecież nie są zniszczone?" Na szczęście P się nie wrąca - jedynie tylko jak mu się coś nie podoba to mi mówi, a poza tym mam wolną rękę :)
 
Florentyna, bede chciala postawic na swoim. Noz, kurka, nie mamy mebli prawie wcale, chce unikajac prowizorki meblowac sie powoli ale docelowo, tak jak mi sie podoba, a przede wszystkim jednolicie jesli chodzi o styl. Bez przypadkowego "bo sie trafilo" jedno z Rus, drugie z Prus.
Barbara, to AZ takim wynalazca Rajmund na szczescie nie jest bo bym fiola dostala, ale ostatnio wymyslil np. ze jak bedzie robil brame (nie ma bramy na wjezdzie) to wkomponuje w nia 2 rowery... cwir, cwir...:-D
No, ma pomysly, ale jego pojecie estetyki nie zawsze jest kompatybilne z moim. Te brame to jeszcze jakos widze - moze byc ciekawa.
 
Właśnie wróciliśmy z przychodni po szczepieniu. Biedny Maksio, uryczał się straszliwie. Mam nadzieję, że nie odczuje negatywnych skutków szczepienia, boję się gorączki i podobnych atrakcji. Teraz oczywiście wisi na cycu - jakoś się trzeba uspokoić po strasznych przeżyciach.
A, ważymy w tej chwili 4.3 kg.
Kłaczek - jak ja NIENAWIDZĘ prowizorki...Cholerstwo ma tendencję do utrwalania, a mnie osobiście prześladuje przez całe życie...
 
Chyba mam szczęście, bo moja chłopina zdaje się zupełnie na mnie w kwestii wyboru mebli, dodatków czy innych drobiazgów w domu. Ja wybieram, on robi czy montuje :-D Nie wtrącam się tylko do bałaganu elektronicznego i narzędzi ku temu przeznaczonych.
Posiałam sobie rzodkiewkę i koperek na bieżące potrzeby, dosiałam fasolki szparagowej bo jeszcze nie jest za późno, w sumie obrobiłam działeczkę z grubsza bo dziś pogoda była fajna. Ciepło, ale nie lało się po kręgosłupie. Wandeczka ładnie przespała czas moich robót i nie musiałam z rękami w ziemi wpychać smoka do buzi :-D Teraz wierzga nogami w łóżeczku i pewnie już nie zaśnie do czasu kąpieli, czyli gdzieś koło 18.30 a potem jedzonko i spać :))) Na szczęście zasypia ładnie i gdzieś do 4 ja też mogę chrapać. Czuję się o niebo lepiej niż miesiąc temu, gdy jak zombi snułam się po domu nocami...
Komary się pojawiły wrrr, żrą na potęgę tylko mnie więc chociaż żmija nie odczuwa tego paskudztwa
 
A mój M to w gorącej wodzie kąpany mówisz i masz i tak po naszej wczorajszej dyskusji na temat piaskownic już mam ,a przykrycie to zrobi na listwach naciągnie plandekę (jakiś brezent ,folię)bo ona ma trzy i pół metra na ponad dwa metry i jest tam sporo piachu:-).A i mamy basen dla psa bo część ogrodu jest dla psa bo jest b.duży i niestety niszczący.A to 7 tygodniowa Amelia i na ostatnim zdjęciu Adam(nie wiem jak się skanuje zdjęcia więc to fotka fotki .Młodszego śp Zbyszka za cholerę nie da się pstryknąć bo jest tylko jedna biała plama.Byli podobni ale Amelka nawet mi bardziej Zbysia przypomina.Co sądzicie o ich podobieństwie? 100_0699-7.jpg100_0700.jpg100_0698-5.jpg100_0653-6.jpg100_0692-1.jpg100_0658-1.jpg
 
Ostatnia edycja:
reklama
Flo, ja tez nie chce prowizorki bo jak znam zycie to juz tak zostanie, a mam jakas tam swoja wizje stylu domu. Bedziemy mieszkac na wsi i chce dom na wiejsko-rustykalnie pierdyknac. Pasuje mi to do preferencji bo pastelowe barwy, rozswietlone wnetrza to to czego tu, w tym ponurym kraju potrzeba mi jak powietrza. Owszem, "na tymczasem" wezme to moje "art wraco" za 7 funtow (2 szafy i toaletka), zeby poupychac w tym ciuchy, w szufladach toaletki majtki i skarpetki, ale chce pourzadzac sie po swojemu, tyle ze trza bedzie od salonu zaczac zeby jak kto przyjdzie bylo na czym posadzic, wiec to art wraco w sam raz bedzie do sypialni nim sie za nia zabiore. A potem... w kominku sie zapali - meble za 7 funtow kupione to niewielki zal. Marza mi sie skrzynki z kwiatami w oknach, wiszace kwietniki przy drzwiach itd. Po prostu wiejsko-czarodziejsko. Drewniane meble, naturalne, proste, proste zaslonki w jasnych kolorach, gladkie firanki (moze z czasem porobie firany sama)... Haftowane serwety...
Anka, do balaganu narzedziowego to ja tez sie nie wcinam - ja go nie ogarniam po prostu. Z reszta chetnie bym polowe tego wywalila, ale wiem, ze Rajmund z rozkosza wywalilby polowe mojego warsztatu, wiec... Lepiej nie.:-D
Azula, ja mam wrazenie ze podobienstwo jest duze... Bardzo duze.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry