Cześć dziewczyny
Aniu, jak Ty to robisz, że rankiem znajdujesz czas na pisanie? Kurczę z rana to ja jestem potwornie niezorganizowana, muszę sobie zawsze odpocząć po nocy, do przytomności dochodzę bardzo powoli



No bo wstawanie o 5 czy 6 czyli W ŚRODKU NOCY nie jest przecież normalne, nie? Podziwiam. Sunia moich rodziców, też zawsze bała się burzy, z tym, że ona nie do łóżka właziła a do szafy. Raz nawet do szafki na buty weszła a buty też były w środku, gdyby ktoś zapytał mnie czy Żaba się tam zmieści to bym go wyśmiała a ona się zmieściła. Teraz na stare lata już się nie boi bo ogłuchła. Nie ma tego złego - przynajmniej stresów mniej a kochana jest i tak i przytulana, węch i wzrok został, więc nie jest źle. A z tym PKS to dobrze się skończyło i to jest najważniejsze, dobrze, że kobietka małą Ci pozwoliła nakarmić u siebie, są dobrzy ludzie na świecie
Misiu, retro jest w modzie, o co Ci chodzi? A może masz krawcową jakąś, mogłaby kombinezonik przystosować do naszych czasów i miałabyś piękny vintage



A serio to ja też jestem z tych kolekcjonujących, chociaż akurat ciuchy, zwłaszcza dla dziecka to już niekoniecznie - co jakiś czas robię czystkę, właśnie ostatnio mi się zdarzyła. Meble mam proste bo nasze małe mieszkanie tego wymaga, ale oswajam je - a to jakimiś drewnianymi kotkami a to starą ikoną na ścianie, zdjęciami no i kwiatami. Bo tak naprawdę to styl rustykalny najbardziej mi odpowiada i
Kłaczka dom pewnie bardzo mi się będzie podobał



I żebyś wiedziała, że taki Słodowy w domu to i dobrze i źle - tata dużo umie ale czasem za dożo chciałby robić sam. A jego hobby to robienie kopii kościółków z drewna, jak będę u rodziców to pstrykną fotkę, one są naprawde misterne, ale kurczę, tata juz widzi taki kościółek u mnie. A ja nie chcę!!!

Majuska, dobrze, że będziesz miała pomoc, bo można oszaleć czasem przy dzieciaku, wiem, bo moja czasem też daje popalić chociaż nie tyle ile Twoja a ja i tak modlę się wtedy o rychły powrót P z pracy. A z tą operacją to wiesz, ja dopiero musze się dowiedzieć, czy ewentualne powikłania nie przewyższą korzyści - naczyniak to nie to samo co tętniak i ryzyko pęknięcia jest mniejsze. Na razie lekarze tak mi mówią, że nie wiem co mam zrobić ale jak tylko się okaże, że lepiej się zoperować to nie zawaham się. Mam teraz konsultację w Klinice Uniwersyteckiej i jeszcze dwa kontakty do jakichś super profesorów, posłucham ich i zobaczymy. Niedowład choćby tylko lewostronny też nie pomoże przy dziecku. Ale na razie o tym nie myślę, czekam na 19.07


Zoyka, najlepiej przy najbliższej wizycie zapytaj pediatrę o to co Cie niepokoi - pewnie jest wszystko ok, ale będziesz pewna.
Kłaczku, ja słoiczka wprawdzie nie próbowałam, ale rzeczywiście jedzenie, które sami gotujemy nie jest wstrętne - po prostu czuć smak warzywa najczęściej najmocniejszego w zestawie a inne słabiej. Ostatnio pomidorową mała jadła no i te pomidory było czuć głównie.
Miłego dnia zyczę
