reklama

Ciąża po 40

Azula, nie przejmuje sie bo to landlord zawalil z wymiana drzwi. A faktem jest tez, ze ulewa byla konkretna - juz wiem czemu lalo sie po murze - rynna nie dala rady i przebralo gora. Czeka nas zdarcie wykladziny w lazience - jaki debil kladzie dywan w kiblu to ja nie wiem, ale Anglicy maja pomysly. To trzeba dzis zdjac, powyciagac spod wanny i umywalkowej nogi i wy..c w diably.

Dziecko polroczne wcale nie musi siedziec. Zalezy na ktore tabelki popatrzec. Ale zabawa w podciaganie do siadu jest dla dziecka fajna - Karol lubi. Z takich "natrectw"... Karol lezac na plecach "rzuca tylkiem" - robi to czesto i z upodobaniem. Nie widze w tym problemu. On podrywa obie nogi w gore, po czym z impetem opuszcza je na podloze i jednoczesnie unosi dupsko - wyglada jakby ataku jakiegos dostal. Szczegolnie mu sie nasila jak sie cieszy.

Jedziemy kontrkat podpisywac. Normalnie czuje sie jak przed "pierwszym razem".:-D
 
reklama
Hej,

No dokładnie. Dziecko w 5-6 miesiącu może ale nie musi siedzieć. Kolejny raz stwierdzam ze nie można wszystkich dzieci do jednego worka. Każde jest inne. A lekarze jadą tabelkami i stereotypami. Głupie to.
Czytałam na dziecko24 ze dziewczynka miała 18 i jeszcze nie chodziła. Z kolei Babcia mi opowiadała ze moja mama nie raczkowała tylko od razu chodziła a raczkowanie przyszło później.
Boje się ja za te rączki podciągać ale moze to słuszne ze ona potrzebuje ćwiczyć mięśnie brzucha.
Nic na siłę. To jedyne mądre podejście. Przyjdzie czas sama będzie chciała siedzieć. Jeszcze tak średnio chce. Raczej nie. Teraz pasjami kocha leżeć na brzuszku i robi to nawet podczas snu.

I raczej nie jest jeszcze gotowa na nowe jedzenie mimo ze jej inne od mleka smakuje ale je tego tyle coby posmakować , woli swoje mleko.

Odkryliśmy kolejny talent naszego dziecka. Talent do obsrywania. Byliśmy któregoś dnia cały dzień w Ustce. Poprzedniego dnia Julka nie robiła kupy, wiec co chwile sprawdzałam czy już zrobiła. Chyba źle zapięłam pampersa. Wieczorem wróciliśmy do domu i Jarek wyjmując ja z fotelika mówi" Ty , jak ona się spociła, całe plecy aż po pachy". Mówię,że to niemożliwe. Ale patrze a Jula mokra do pach. Plecy i brzuszek do samych pach. Jednak jakieś to było podejrzane bo z zaciekami. Okazało sie ze dziecko tak się obesrało. DDD
Po pachy :D

Kłaczek - to wieczorem "pijemy" , w piątki dobre początki :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Misia no nie wiem jak co rozumieć ale chyba nikt Zoyce nie kazał dziecka sadzać.Zresztą ja też uważam ,że każdy jest inny i dzieci też są różne jedno jeszcze dobrze nie będzie chodziło ,a już będzie ładnie mówić inne już będzie biegało i wspinało się ,a słowem się nie odezwie.Ale masz rację nic na siłę:tak:Kłaczku ja nie mogę się doczekać jakiś fot z nowego twego lokum:-D.A jak w tej łazience jest wykładzina dywanowa(bo o takiej chyba piszesz pisząc dywan) to wspólczuję,życia z taką łazienką przecież tam grzyb musi z pleśnią fajnie się panoszyć.Uciekaj Ty stamtąd jak najszybciej bo dzieci Ci się pochorują .Myśmy jako dzieci w takim czymś mieszkały i różne choróbska nas nękały ,a i dziś skutki tego są odczuwalne np w postaci reumatyzmu.
 
Zoyka, dobrze ze nie od kolan po pachy.:-D Znam to, kiedy JAKOSC laczy sie z ILOSCIA. A przy okazji zabkowania kupale zrobily sie nieco rzadsze, wiec po kolana bywalo nie raz. Mniodzio. Co do niechodzenia w wieku 18 miesiecy, to kiedys uwazalo sie ze jest to granica po ktorej warto sie przyjrzec DLACZEGO dziecko jeszcze nie chodzi.
Azula, dokladnie - wykladzina dywanowa w lazience. Przy facetach w domu to jest idiotyzm do kwadratu, pomijajac fakt, ze wilgoc w tym siedzi do woli. A grzyb to w tym domu jest w ilosciach hurtowych.
 
Filip dziś przyjeżdża!!! :-D ależ miałam przeczucie gdy od rana wzięłam się za porządki w jego pokoju i pomyłam mu okno, powiesiłam świeżą firankę i szafy w środku odkurzyłam :))) Nawet pościel wisi sobie na podwórku i się wietrzy, będzie miał wszystko czyste i pachnące :-D To sie nazywa matczyna intuicja :))))
 
No, masz nosa!

A my.. Usmialam sie przy okazji podpisywania kontraktu. Oj, chwilami to zatraca paranoja. Np. nie wolno nam hodowac kurczat, kaczek i koz. A krowe? Nikt nie wspomnial o krowach, swiniach, koniku... Owce, indyki i inne tez pominieto. No... W kontrakcie jest wykaz tego co sprzedajacy zostawia lub nie zostawia w domu. Uchwyt do srajtasmy ujeto w wykazie - zabieraja go.:rofl2: Zabawne ze takie *******y wpisuja. Mniej zabawne, ze babcia twierdzila ze wyprowadza sie do konca miesiaca (w maju), a teraz twierdzi ze chcialaby jeszcze pomieszkac do... konca sierpnia. A chyba kogos pogielo. Mamy tu placic rent i tam juz kredyt?? Nie przejdzie. My sie tu spinamy zeby nie przeciagac transakcji, zeby sprzedajacy mieli komfort szybko zalatwionej sprawy, a oni mi wyjezdzaja ze do konca sierpnia?? Ja chce wykorzystac jeszcze lato (jesli sie nadarzy) w ogrodzie z dzieckiem. Poki co lata nie ma - jesien za oknem.
Z rzeczy ciekawych, Karol ma chyba cos do tych prawnikow - dwa razy tam bylismy i 2 razy wysral sie efektownie w gabinecie prawniczki. Z pokazowym stekaniem i zapaszkiem ulatujacym bogato. No, dzis to od wczoraj zbieral.:-D Kochane malenstwo.:-D Z tym ze jest kokietujaco uroczy znowu, choc ostatnio na widok obcych mocno sie zastanawia - tam od razu usmiech na calego.
 
Anka no co Ty bierzesz ? ja chcę to samo:D

Od upału nic mi się nie chce a Ty firanki , szafy... ech kobieto! Może za miastem jest inaczej , lżej i się po prostu chce. U nas upał. Nie wytrzymałam i wyszłam z Julka bo dokuczała. Uciekłyśmy do parku w cień. Poczytałam książkę a mała pospała i pofikała w wózku. W sumie ponad 4 godzinki nas nie było.
Teraz mala nakarmiona a ja gotuje pierogi z truskawkami :)

kłaczek to w końcu podpisaliście,czy nie ?
 
Podpisalismy! Teraz czekamy na klucze - cos tam jeszcze musza prawnicy strony sprzedajacej zalatwic i babcia sie ma wyprowadzic. Podobno do 2 tygodni - mam nadzieje.
A wyszedl nam przy tym ciekawy numer... Mianowicie byla kwestia wspolwlasnosci no i prawniczka nas spytala czy mamy w planie slub bo tam kwestie dziedziczenia jakies itd. Ja na Rajmunda, on na mnie, ja sie nie odzywam bo obojgu nam wiadomo, ze ja nie mam nic przeciwko, tylko jemu sie podoba "kawalerka", a on ze jest w planie urzedowy. :szok: Opadla mi szczena, az sie prawniczka zaczela smiac. Nie wiem teraz.. Czy to byly oswiadczyny??:-D
 
Kłaczek ogromne gratulacje:-D i z racji podpisania kontraktu i oświadczyn :-D Prawnicy na pewno zawarli w umowie czas wyprowadzki babci i za dwa tygodnie będziecie mieli już klucze. Akurat do końca miesiąca zdążycie się przeprowadzić i nie będziecie płacili rentu za sierpień.
Zoyka :-D pocieszę Cię informacją, że w domu jest 32 stopnie? Na dworze nawet nie wiem bo termometru brak. Po prostu kipi we mnie energia a że na działkę nie pójdę bo grozi to śmiercią to szaleję w domu:))) Z Wandą w taki upał nie wychodzę nawet do cienia, dziecko leżakuje sobie w domu przy otwartych oknach i zaciągnietych roletach. Trochę boję się udaru i odwodnienia.
Filip już jest, siedzi i gra na jakiejś nowej grze którą sobie kupił za uzbierane pieniążki. PS2 czy jakieś dziwne... małe to takie i wygląda trochę jak GPS :-D Postarał się, bo ta gra kosztuje ponad 200 zł i zbierał twardo od stycznia kieszonkowe i drobne prezenciki finansowe :)
 
reklama
Anka, my rent placimy tygodniowo, ale im szybciej tym lepiej. No, co do tych "oswiadczyn", to ja sie musze chyba dowiedziec co to bylo, a nie chcialam w drodze powrotnej pytac bo Rajmund prowadzil.:-D A skad on wie ze ja sie zgodze na "jakis urzedowy"? Moze mi juz przeszlo "parcie na papier"?
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry