reklama

Ciąża po 40

Azula- wypij melisę i spróbuj zasnać. Jak pisała Kłaczek: MUSI BYĆ DOBRZE !!!! najwazniejsze, że m., jest cały i tego się trzymaj. I będzie już tylko lepiej. Kazda z nas spotykają rzeczy i żłe i dobre, musimy sobie jakoś radzić w tym życiu.
 
reklama
Dzień dobry :-D
Azula liczy się tylko to, że m. zyje cały i zdrowy. Przejrzyj dokładnie polisy, z tego co wiem bank nie wyraża zgody na kredytowanie auta bez AC więc powinna raczej być, bo właśnie co w razie wypadku czy kradzieży? Samochód jest własnością banku i ten musi się jakoś zabezpieczać. Auta powyżej 10 lat mają wyższe AC, ale przy ratach się je ubezpiecza. Dziś na spokojnie zobacz we wszystkie papiery banku, umowy i klauzule. A jak trzeba się wypłakać to zawsze my tutaj Cie wysłuchamy.
Każda z nas ma lub miała mega problemy i ryczała nocami z bezsilności ale jakoś trzeba się podnieść i iśc dalej, tym bardziej że mamy maluchy które nas potrzebują.
Majuśka jak tam "dobra nowina"? trwała cały dzień i dzisiejszą noc? :-D
Katrina Kubuś jest dzielny skoro tak ładnie zniósł szczepienia, gratuluję :)))
Misia bardzo ładnie młody pisze, prawo współwłasności w domu obowiązuje, więc niestety Ty z nim dzielisz się laptopem a on z Tobą zabawkami i tak sobie wymieniacie podania :-D
Ollena jakoś musisz się dogadać z mężem, wytłumaczyć może znowu w liście że psycholog nie jest od czubków tylko od porad tak samo jak prawnik czy pani w biurze podrózy, bo inaczej cienko będzie z Waszym małżeństwem.
Kłaczek wszystko wskazuje na to, że Karol rozwija się idealnie książkowo z siadaniem i zabawami. Chłop na schwał :-D

Basiu ogarniasz pracę i zajęcia domowe? Tato na pewno jest ogromną wyręką mimo majsterkowania i własnych koncepcji "opiekunka" Karolinki :-D Ćwiczeniami nadrobicie zaelgłości jeżeli takie są, więc nie ma co się martwić.
Zoyka kokosowego nie używałam i nawet chyba nie widziałam w sklepie, z drugiej strony nie bardzo mnie to interesowało więc jakby co podziel się wrażeniami. U nas świeży dorsz to wędzony dorsz :-D zresztą bardzo smakowity i z pewnego źródła. A Bałtyk ma za małe wybrzeże żeby pomieścić tłumy podczas wakacji...

Poszłam wieczorem do sadu z Robertem, ale do gniazda się nie zbliżaliśmy; pojawiły się wczoraj szerszenie :baffled: jest szansa, że wytłuką pszczoły ale za to one będą latać i atakować. Koszmar letni... porzeczki muszę zebrać i zrobię to w piątek jak Robert przyjedzie na weekend bo razem jakoś bezpieczniej :-D Scieżka zaczęta, bo wieczorem upał zleciał w dół a w ciągu dnia pomyłam ostatnie okna w salonie i teraz spokojnie mogę siedzieć na zadku bez ściery do sprzątania gruntownego, tylko na bieżąco trzymać porządek. No i to prasowanie.... ech przerasta mnie całkowicie
Wandeczka uprawia dalej Odę do słonia :-D właśnie gaduli mi w łózku po porannym karmieniu i zaśnie gdzieś za pół godzinki. Dziś ścieżki ciąg dalszy... No i oczywiście zapraszam na kawę :-D
 
Aniu wstałam o tej co Ty:-D:-D..tzn. Patrycja się obudziła, ale ja jeszcze drzemałam potem, nie wiem czy to Super Dobra Nowina, ale nie Najgorsza:-p:-) Kurczę przechlapane macie z tymi owadami, ja już teraz jak na budowę jeżdżę to widzę jakie tam zatrzęsienie różnego rodzaju żyjątek jest, niekoniecznie przyjemnych...szerszenia też widziałam:szok::no:..może to jakiś specjalistów trzeba wezwać, żeby przepędzili tałatajstwo?? Energii do roboty Ci zazdroszczę:tak:

Azula współczuje Ci kochana tych wszystkich przeżyć i wierzę, że są dobijające, ale dopóki człowiek pozwoli się dobijac tym wszystkim przeciwnościom losu to one go dopadają, sprawdzone na własnej skórze..pamiętam jak dawno temu rozbiłam lustro , ponoć to 7 lat nieszczęść, tak myślałam i tak też się działo, rozwalone małżeństwo, śmierć bliskich osób, kłopoty z byłym już mężem itp. itd. Pewnego dnia zebrałam się w sobie i powiedziałam sobie: Kobieto ileż można, limit nieszczęść już wyczerpałaś od teraz będzie się już działo coraz lepiej, nie może byc tak, że cały czas do doopy, starałam się nastawić myślenie na oczekiwanie pozytywnych zmian, starałam się tłumaczyć sobie, że wszystko się dzieje po coś i z pespektywy czasu faktycznie moge powiedzieć, że wiele rzeczy miało potem jakiś swój dobry skutek, że czasem tego co wydawało się jednego dnia wielką katasrofą po roku czy dwóch wogóle nie pamiętałam, teraz wyćwiczyłam się tak w pozytywnym myśleniu, że mało co jest mnie w stanie zdołować, ja po prostu jestem przekonana o tym, że wszystko sie dobrze poukłada..nawet nie tak dawno pisałam tu dziewczynom co wyczyniał mój pierworodny i ile mi krwi napsuł ( ukradł mi parę razy spora sumę pieniędzy - a dlaczego? zabawa, używki itp:no: ) najpierw cholernie wściekła byłam na tą jego bezczelność ( o dziwo nie na brak tych pieniędzy ), ale szybko wróciłam do równowagi, uruchomiłam myslenie, że to widocznie było po coś, może miało jego czegoś nauczyć, może jeszcze jakieś inne skutki tego będą, teraz wiem, że on tego bardzo żałuje, wie, że zrobił straszną rzecz, jest w IRL i pracuje właśnie po to , żeby mi oddać te długi, może to wszystko będzie miało bardzo dobry finał, zreszta co tam może...na pewno będzie miało dobry finał. Azula zrewolucjonizuj swoje myslenie, zrób w "głowie" przemeblowanie, twardo sobie powiedz, że wszystko złe masz już za sobą i teraz będzie tylko lepiej, myśl o tym jak najczęściej, zobaczysz, że to działa:tak::tak: wyjdziecie z problemów, nie pogrążaj się w rozpaczy, ciesz się wspaniałą córcią, super wnukiem, tym, że mąż cały i zdrowy, jest was dwoje, we dwoje sobie poradzicie, trzymam za Was!!!!

Jak tam misia wyszła śliwa pod okiem??:-p:-D a swoją drogą misia Ty nie masz kurna suwaczka i ja nigdy nie wiem w jakim wieku jest Kubutek:wściekła/y:..zrób se!!! To już jakoś niedługo roczek, nie?? U Marzenki chyba jakoś teraz jest roczek Kaludusi...

Kurczę nieciekawie Ollena, że taki oporny ten twój chłop, myślałam, że jest troszke lepiej, bo na piwko wieczorkiem wychodziliście razem..w każdym bądź razie drąż temat, drąż..kropla drąży kamień nie siłą lecz częstym spadaniem:tak::tak:

Zoyka nie znam tego "kokosa" ale z opisu wynika, że to cuda działa, przetestuj i daj znać:tak:
 
Melduję nadal żyjemy.Majuska ja tylko dlatego,że myślę pozytywnie jeszcze żyję i mam córkę (bardzo ją chciałam)kupiłam na raty używany samochód który albo naprawimy albo będziemy spłacać. mam już piaskownicę ,klocki duplo primo bo Amelianka już lada moment będzie się nimi bawiła i jest już huśtawka kubełkowa i śliczna kurteczka dla wnusia na jesień(nie mogłam się oprzeć by jej jakiś czas temu nie kupić) i mój M załatwia inną pracę ma troszkę więcej zarabiać no i usiłuje rzucić palenie (na razie się ogranicza ale to już coś)Mama chce mi pieniądze pożyczyć nawet na spłatę kredytu.Wiem dziewczyny co nas nie zabija to nas wzmacnia.Jesteście kochane trzymajcie kciuki by dało się to auto naprawić.Aniu niestety takie jeszcze niedawno były wymogi banku by było AC płacone ,a teraz oni są współwłaścicielem i jak utracisz pojazd mogą wlepić wyższe odsetki.No i tak to było działać w euforii i podpisać głupią umowę.No ale czy ktoś myślał ,że zaledwie po niecałych 3 tygodniach coś takiego się wydarzy?Okropne jest to ,że nami to zachwiało bo już miało być dobrze(myśleliśmy jak najbardziej pozytywnie).Te myśli złe jednak czasem powracają ale postaram się je odganiać.Najświeższe wiadomości: Amaela zaszczepiona (płaciłam mimo tego,że łatwo teraz nie będzie )100 zł a dziecko mniej cierpiało.Ona tak strasznie płakała..Waży 3800 wzrostu ma 56 cm lekarka mówi że jest OK.Według mnie też jest dobrze uśmiecha się (dziś rankiem uśmiechy strzelała do makatki z myszką Miki bo Miki ma na niej wesoły uśmiech)obserwuje przedmioty widzi o wiele dalej niż dzieci w jej wieku w miarę długo trzyma prosto główkę Jeszcze mam dziś odebrać zaliczkę którą wpłaciłam na przyjęcie po chrzcinach niestety nie będzie elegancko tylko w domu.Jeszcze raz wam dziękuję ,że chcecie słuchać o moich kłopotach.
 
Witajcie prawie porannie :-)

Azula - przykro mi. To smutne co Was spotkało jednak nigdy ale to nigdy nie wolno się poddawać. Nasza podświadomość to taka spryciula , która tak wszystko obraca ,ze nasze życie jest tym czym sa nasze myśli.Sprawdziłam. Miałam podobną sytuację miesiąc po urodzeniu Julki. Tez auto na kredyt. U nas było gorzej bo Jarkowi poszła krew z uszu. Na szczęście dobrze sie wszystko skończyło. Musicie mieć AC. Banki nie udzielają kredytów samochodowych nie zabezpieczając swoich interesów.

PS
Złóż do opieki przy okazji składania o rodzinne wniosek o dodatkowy 1000 zł.

Olena - mimo wszystko próbuj i próbuj. Wyszukuj odpowiednie chwile i staraj się rozmawiać, pytaj dlaczego nie chce rozmawiać ,pytaj o powody braku chęci bo Jego argumenty są marne. Powodzenia.

Ania - zadzwoń do Strażaków. Oni pomagają w takich przypadkach.

Julka wchodzi w 20 tydzień i przed nami powinno być 3 tygodnie błogości. Sprawdzi się ? Liczę na to :)

Wczoraj Jula pierwszy raz zaliczyła pełny posiłek zamiast mleka. Wciągnęła prawie cały słoiczek ziemniaczków ze szpinakiem :)Smakowało :)

która robi na drutach ?
Zobacz załącznik 481664
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Wyrąbałam kolejne półtora metra bieżącego pod ścieżke :-) dalej na razie nie można, bo cień mi się skończył a w słoneczku to raczej zgon zaliczę niż kolejny metr:))) Tam są pokrzywy wyższe ode mnie z łodygami grubszymi od kciuka, więc karczowanie tego jest mega "przyjemne". Najpierw środek chwastobójczy o 80% stężeniu i teraz jak podeschło to działam... nie parzą tak strasznie po rękach :-D Potem trzeba będzie wybrać ziemię, podsypać gruzem i na to żwirek... będzie ścieżka z domu na hektary :-D Nie wiem kiedy te hektary zagospodarujemy, bo wygląda że zajmie nam to jeszcze z 5 lat ale powolutku do przodu.... W tym roku trzeba jeszcze wylać pod taras albo chociaż podsypkę zrobić. Zobaczymy ile damy radę.
Chciałam kiedyś wziąc firmę od zieleni żeby mi splantowała i porobiła jak chcę teren zielony. Usłyszałam 100 tys plus roślinki i zwatpiłam :-D
Majuśka nie kupuj wielkiej działki, ja Ci to mówię :))) obrobienie samych trawników a jest ich w tej chwili zrobionych tylko jakieś 10% zajmuje mojemu chłopu 4 godziny. A stworzonka u nas są różne... krety, jeże, bażanty, sarny, owady, rzekotki, jaskółki i mam swoje prywatne dwa słowiki na gruszy :-D Do szerszeni wzywa się firmę ale trzeba wiedzieć gdzie mają gniazdo no i trochę to kosztuje. Kiedyś usuwali na koszt miasta czy gminy ale te dobre czasy już się pokończyły niestety. Albo owad albo pusty portfel.
 
Zoyka pamiętam,że Jarek miał wypadek ale ,że też auto na kredyt było to jakoś nie pamiętam byś wspominała(ale może to ja mam dziurawą pamięć).Naprawdę jest tylko OC niestety banki na dzień dzisiejszy nie wymagają Ac(teraz żałuję ,że sami o tym nie pomyśleliśmy).Zoyka przyznali nam 2 tysiące tego becikowego ale to kropla w morzu potrzeb ale bardzo dziękuję,że pomyślałaś .Aniu tak Zoyka ma rację ze dwa lata do tyłu strażacy tępili szerszenie u mojej koleżanki na działce.Aniu pszczoły mimo wszystko są bardzo pożyteczne nie chciej ich zguby ponoć gdy wyginą pszczoły ludzie zaraz po nich.Tak gdzieś coś takiego przeczytałam chyba to Einstein .No chyba ,że ktoś z was ma uczulenie na jad pszczoły bo i tak bywa.Ollena ja też z moim niestety mam problemy nie wiem czy on ma jakiś kryzys wieku średniego choć nigdy łatwy we współżyciu nie był ,a teraz jeszcze to auto aj .Zoyka życzę Ci tych paru tygodni cudnej ,uśmiechniętej Julci ,a tych gatek to przed chwilą nie było
 
Ostatnia edycja:
Anuś, działka już kupiona, więc "po frytkach":-)..nie jest tego wiele, jakies 11 ar, może damy radę:tak:
Zoyka pliss, nie mów że chciałabyś swojego Jarka w tym zobaczyć:-D:-D:-D..swoją drogą idealne teraz na upały:-D:-D
Azula my tu też po to jesteśmy, żeby się mieć gdzie i komu wyżalić i wypłakać i nie miej żadnych skrupułów w związku z tym, dawniej jak netu ni ebyło, często w sobie wszystko dusiłam, nie miałam żywcem nikogo komu można było się wygadać, zamknięcie w 4 ścianach z dziećmi i milionem problemów było strasznie depresjogenne, teraz bardzo sobie cenie ten kontakt z Wami, mozliwośc pogadania o wszystkim, posmiania się, poradzenia ..dzięki dziewczyny że jesteście, Azula jak dla mnie możesz przychodzić to wyrzucac z siebie wszystko co Cię dołuje tyle razy ile zechcesz jeżeli tylko to przynosi jakąś ulgę:tak:, a wiedz,że na prawdę szczerze CI zyczę wszelkiej pomyślności i szczęścia i trzymam kciuki!!!!

ja tu pisze posty..a tymczasem w małym pokoju...

DSCF0077.jpg
dzięki Bogu jest psia miska i jest sie gdzie schłodzić:-D
 
Majuska dzięki.
Pati plażowo korzysta z basenu .Kiedy te plastry co dali po szczepieniu ściągnąć.I czy to możliwe aby Amelka kolejny skok tak szybko miała marudzi od paru dni ma dziś to marudzi chyba dodatkowo po szczepieniu Dwa skoki już miała tzn ten drugi dość szybko przeszła i potrafi to co niby by dopiero terazmiałaby się nauczyć tzn drugi skok 7-8 tyg .Ona już potrafi panować nad rączkami spontanicznie się uśmiechać kopać nóżkami wołać jak jej się np karuzela wyłączy czy koszyk zawieszony na drzewie się nie huśta.Okazuje znudzenie no i teraz jakby chciała do 3 się szykować tylko ten trzeci w 12 tygodniu niby ma być
 
Ostatnia edycja:
reklama
Azula... Popatrzmy na to z tej lepszej strony. To AZ i TYLKO auto - najwazniejsze ze Twojemu mezowi nic sie nie stalo. Moglo byc gorzej. Powoli sie odrobicie z samochodem, on wyszedl z tego bez szwanku, wiec dacie rade tak, jak dawaliscie do tej pory. Ze boisz sie teraz wsiasc do samochodu? Normalne - jestes wrazliwa kobieta i masz wyobraznie, dostrzegasz zagrozenie bo dotknal Cie podobny wypadek. Z czasem ten lek oslabnie i zniknie. Tez mialam swoje fobie - po "podpieciu sie" do pradu, w wyniku czego wydlubywalam zweglone tkanki z reki, przez jakis czas nie tknelam zwyklego przelacznika w scianie i mialam calkiem fajne paranoje - przeszlo. Wspolczuje Ci przezyc, wyglada na to, ze zycie postanowilo Cie znow "przecwiczyc", ale tym razem to tylko rzecz - przedmiot, cos co mozna odwrocic. Mam nadzieje ze da sie cos z tym zrobic minimalnym nakladem srodkow. W domu tez moze byc elegancko! Spokojnie - da sie calkiem fajne chrzciny w domu zrobic.
Anka, na to wyglada, ale z przetaczaniem sie byl spozniony. Za to do przodu z manipulacja bo z raczki do raczki to juz dawno sobie przeklada np., a chwyta z kciukiem przeciwstawnym juz dobry miesiac. Wystartowal mi nagle z przewracaniem sie, teraz zaczal siadac - jakby skok jakis. Szerszenie da sie zalatwic samodzielnie, tylko trzeba ostroznie i oczywiscie najpierw zlokalizowac gniazdo. Ja mialam w PL regularnie osy pod barierka "drzwi do nikad" i regularnie je likwidowalam a one z uporem godnym lepszej sprawy wracaly. Szerszenie tez sie trafialy. Nie ma to jak szerszen latajacy po mieszkaniu o 3 nad ranem i 5 kotkow kombinujacych jak by tu upolowac te przekaske - zakladajac ze nie ma opcji zamkniecia kotkow w lazience bo tam akurat jest wlazik w drzwiach, a w mieszkaniu nie ma innych drzwi...:baffled:
Zoyka, ja robie, ale TAKIE COS...:-D:-D:-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry