reklama

Ciąża po 40

Dobry wieczór.

Dzień zapowiadał się fatalnie ze względu an pogodę. Lało od rana. Spojrzeliśmy na kamerkę w Ustce i było miłe zaskoczenie. Niby 18 km a pogoda zupełnie inna - słoneczna. Dzięki temu czterogodzinne wdychanie jodu zaliczone.
Wiecie ile kosztuje 100 g dorsza w Smażalniach w Ustce ? 7 zł ! Powariowali. I tak się skusiliśmy. Jak się patrzy an morze to ryba jednak lepiej smakuje (przynajmniej mi) .

Misia - tylko się cieszyć ,ze Kubutek ma apetyt. Z Twoim podejściem do jedzenia tylko wyjdzie mu to na zdrowie.

Mój Jarek myśli,ze wie jak to jest być w domu z dzieckiem. W sobotę został z mała jakieś 5 godzin (te najgorsze) od 10-15. Był bardzo zdziwiony,że ona spała dwa razy po 15 minut. Hyhy..a ja mu o tym mówię codziennie i jakoś nie dociera. Właśnie , bo trzeba się samemu przekonać.

Flo - i tak trzymać. Widać dobrze trenujesz Maksia :DDDD

Majuska - hyh, olać. Mój też zgania na moje emocje maruderstwo Julki ;-)
 
reklama
upss Zoyka to jakie wg Ciebie mam podejście do jedzenia ? Że ma jeść wszystko, ma poznawać nowe smaki to chyba dobrze :-)
7 zł za 10 dag zapewne inaczej smakuje taki dorsz :-D
 
Misia no masz rozsądny. Jestem przekonana,że zrobisz wszystko aby dziecko odżywiało się zdrowo. I miałam na myśli przede wszystkim twoje zamiłowanie do ryb a to zawsze wyjdzie na zdrowie :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
tiaa :-D
skończyłam prasować, jeszcze jedna transza :-D ale padnę chyba... Jutro czeka mnie układanie w komodach, szafach... jak ja nie lubie prasować.
Zoyka mój m. zostaje z Młodym w porach róznych. Codziennie go kąpie, od kiedy wciąga butle to własnie m. mu daje to wieczorne mleko. W maju przecież byłam na Kaszubach i to m. się zajmował nim po przyjściu z pracy a nie zestaw niań :-) i raczej nie wpadnie mu do głowy żeby bredzić coś na temat odpoczywania kiedy jest małe dziecko w domu. A dzis mi powiedział że jestem jego bohaterem :-D
 
Misia -mój też codziennie kąpie Julkę.Bardzo chętnie ją karmi jak jest w domu ( powtarza,ze to ulubione zajęcie), chętnie bierze ją na spacer, wstaje w nocy jeśli ja nie mam siły. Jednak nei zdaje sobie sprawy jak to jest spędzić z nią sam an sam cały dzień. Nie było jeszcze takiej sytuacji. Najdłużej byli sami 5 godzin.
Nie powinnam narzekać raczej ,ale ... kiedyś muszę ich zostawić samych na cały dzień (dosłownie od 8 rano do 8 wieczorem a najlepiej przez 3 kolejne dni). Wtedy mnie zrozumie i doceni fakt,że wychodzi do pracy :)

i tak na marginesie. Znacie :

http://bogutynmlyn.pl/ ? Polecam ten sklep ze zdrową żywnością :)
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
no to ja jestem wyrodna bo m. był praktycznie 2 tygodnie w tym 2 weekendy całe, calusie :-) ma za sobą podróż autkiem z Kubutkiem no i me wyjścia do fryzjera bądź innej kosmetyczki na godzin kilka :-D
 
Misia ależ... szczypanie byłoby poniżej mojej godności. Maks sam wymyślił i sam wykonał.

W sprawie perfum mi się przypomniało Fragile Gaultiera, baaardzo to kiedyś lubiłam. I Addict Diora też miał coś w sobie. Na co dzień lubię bezpretensjonalne CK One. A ostatnio mnie coś ciągnie w stronę męskich zapachów - podkradam mężowi Vetiver, a co.

Swoją drogą to ja prawie nie pamiętam jak się zmywa gary. Pralkę obsługuję ja, bo jestem bardziej "techniczna". Zakupy robimy razem, albo mąż sam. Gotuję głównie ja, ale mąż potrafi i daje się zapędzić do garów. Ja mu robię jajecznicę na śniadanie - bo podobno jest najlepsza, a on mi parzy herbatę ( musi być liściasta , w czajniczku). Sprzątamy razem, albo wcale ;-). Jedynie karmienie psów jest całkiem na mojej głowie. Ale jak trzeba pokawałkować jakiś wyjątkowo obrzydliwy BARF to robię to mężem.
 
reklama
Hejcia!
Kawcię pijem, kawcię!!
popkorn.pl_kuchnia_lody---gorace-espresso_141449.jpg
I ja nie pamiętam, co to mycie garów, mam od 4 lat zmywarkę i kocham ją strasznie:tak: Misia skoro nienawidzisz prasować, to kurna nie prasuj:-D Ja nie nawidzę i nie prasuję, ciuchy kupuje takie żeby nie trzeba było, nie powiem, czasem mam ochote na jakąs koszulowa bluzeczke itp. ale zaraz mi się zapala żarówka, : daj spokój nie będziesz w tym chodzić, bo to trzeba prasować i nie kupuję:-D legginsów i dżinsów nie prasuje, sukienki letnie mam z takich miętych trochę materiałów, albo spódnice wiskozowo-coś tam, spódnice dżinsowe, koszulki z lycrą, albo z czegoś miętego. Jak wypiorę i dodam płynu do zmiekczania ( mój ukochany - Lenor parfumelle ) potem to dokładnie strzepię i rozprostuję dobrze jak wieszam, nie ma potrzeby prasować:tak:a już zwłaszcza teraz jak do roboty żadnej nie chodzę;-)
Zoyka ja oczywicie olewam, latami doszłam w tym do perfekcji:-D Niczego nie potrafię lepiej jak właśnie olewać:-D:-D

Moja godzilla wstała o 5.30 i praktycznie wciąż wyła, ja w końcu posżłam z kundlami na spacer, jak wróciłam to Dzidzi spało z tatusiem, obstawiam górne jedynki, dziąsła na górze są aż ciemnoczerwone:no:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry