reklama

Ciąża po 40

klaczku i my jako dzieci lezelismy od poczatku na plasko i moje dzieci tez, nigdy nie bawilam sie w zadne wynalazki a wanienka byla tylko przez pierwsze 2-3tyg.
Teraz leje duuuzo wody i Mia jest taka szczesliwa, ze az piszczy :-))) To za Twoja namowa, zeby zaczac przyzwyczajac do wody od wanny :-)) No i tez dzieki Tobie stosujemy dluugie kapiele i dzieki temu sadze Mia usypia 20-21 :-)

Zoyka no ja nie smaruje bo jednak nie wystawiam jej calkiem na slonce bezposrednie. W wozku jak jezdzi to sie opala, stopy jak murzyniatko ma..podeszwy biale a reszta braz, dlonie tez;)
 
reklama
Zoyka, ja nie wiem czy to odwaga - po prostu robie tak, jak robilo sie dawniej. W sumie zostaly nam jeszcze cytrusy, grzyby, smietana/jogurt itp. i jajka w postaci gotowanej lub smazonej bo w makaronie to juz byly, kiszone ogorki, kiszona kapusta... Karol ma pol roku, a w tym wieku to juz dziecko z talerza rodzicow podjada.
Ollena, ja sie po prostu boje zeby Karol nie napil sie wody z plynem do kapieli, stad trzymanie glowy wysoko. Mam nadzieje ze zabawy z Mia w wannie daja Ci duzo radosci - dziecko smiejace sie w kapieli to zwykle i radosc dla rodzicow, a mala... Woda "wyciaga", meczy i nawet dorosly jak sie potapla to mu sie lepiej spi.:-)
 
Cześć.Okna pomyte:-D:happy::-).Bo przez te deszcze to parszywe się zrobiły ,a mieszkam przy ulicy i takie niefajniaste były zacieki spaliny+ woda deszczowa o0d ogrodu takie zasr ... od muchy,a teraz czyściutkie.Cholerne papugi znów uciekły z klatki cwaniaki przesówają karmnik no ale niech trochę skrzydła rozprostują jak zgłodnieją same do klaty pójdą i je przyskrzynię bo to średnie papugi i zbyt długa wolność = zasr..e mieszkanie.Co do opalania to Amelka leciutko jest opalona bo dużo na dworze przebywa i czasem słońce ją złapie ale ja bym odwagi nie miała takiego maluszka opalać przecież ta skórka jest jeszcze tak delikatna:tak:.Amelka kąpie się ze mną w wannie już od kilku tygodni bo przy wanience bolały mnie plecy:eek: i kąpiemy się razem ona ma frajdę ja średnio bo w letniej wodzie muszę siedzieć w upały pół biedy ,a teraz to gorzej ja lubię parzalnie:tak::-).Auto jednak naprawiamy zapożyczeni jesteśmy co najmniej na 3 lata ale za cenę naprawy jako takiego innego byśmy nie kupili:-(,a tak fajnie być miało myślałam ,że mna jakieś wakacje w końcu wyjedziemy:crazy: no cóż grunt ,że żyjemy i nikomu nic się nie stało
 
Hełoł Niewiasty :-)
Nie opalam Kubutka i smaruje go kremem z filtrem - filtr w zaleznosci pogody. Także, jest odymiony słonkiem jednak daleko mu do murzynka na szczęście.
Z bobovita nie pamiętam afery ale Młody woli hippa jednak. Nie gotuje Kubie z dwóch powodów: jakoś nie mam czasu a na żarcie "dorosłe" jest za mały a po drugie do żłobka daje mu słoiczki - inne jedzenie np przygotowane w domu jest wykluczone. Jeśli już cos robię to deserki, ewentualnie jakieś drugie danie pt. modyfikacja tego co my jemy. Nie jadł jeszcze białka kurzego - w weekend jajka przepiórcze zakupimy i przetrenujemy białko, nie jadł serków i jogurtów (raz dałam mu odrobinę białego sera). Chce spróbować ale delikatnie - kupiłam nawet stosowne deserki.
Jadł wędlinę, chleb (pszennny i żytni), biszkopty, kapustę kiszoną i ogórka, próbował pomidora. Jeszcze chwila i spokojnie zacznie jadać to co my.
A ponawiam pytanie: pierwsze urodziny ? tort i inne szykany ? goście ?
 
Misia, nie chcesz znac odpowiedzi... Poza tortem jak chcesz mozna machnac jakas salatke owocowa, jakies dziecinne smakolyki i nie ma co sie wystawiac na powazna impreze dla doroslych, choc Solenizantowi to i tak raczej "zwisa". Goscie ( i tu nie chcesz wiedziec) to zwykle "dziadkowie", chrzestni, rodzina. Bo o kolegach ze zlobka to bym raczej nie myslala - nie ten etap spoleczny u Solenizanta.
 
misia zgadzam sie z klaczkiem. U nas rodzinka byla na 1 urozdzinach:) tort, salatki itp.
A co do jedzenia to Ile kubus ma? Patryk szybko jadl z nami obiady, sloikow nigdy.
 
ale ja chce to spotkanie zorganizować poza domem, Jestem malo rodzinna a mój dom to ma twierdza i mało chetnie widzę w niej gości. Chce zwyczajnie uniknąć niezapowiedzianych wizyt i zaprosić kilka osób na tort urodzinowy i już - poza domem że znów natrętnie wspomnę. Kłaczku wiem, że Kubutka to ... i to bardziej impreza dla dorosłych tylko, że ja lubie biesiadować ze znajomymi przy winie a nie teściową przy torcie. Dlatego się zastanawiam czy w ogóle jest sens robienia imprezy.
Ollena Kuba chodzi do żłobka, to wiesz. Złobek nie posiada swej garkuchni bo to placówka prywatna. Mogę skorzystać z cateringu (bo firma zewnętrzna przywozi poporcjowane jedzenie) bądź dawać słoiki. Na catering jest za mały - nie jada jeszcze wszystkiego no nie ma jeszcze czym (zęby stanęły we wzroście). Zostaja słoiczki. Tak pamiętam jajecznicę w 7 miesiącu ... sorry ale mam nieco ionny model żywienie niż Ty. No i nie posiadam ani ekologicznych hektarów ani dostępu do nich. Nie mogę dawać mu swej produkcji bo w przypadku kontroli żłobek ma nieprzyjemności łącznie z zamknięciem placówki.
Poza tym Ollena - m. pracuje, ja pracuję i mając do wyboru siedzenie w kuchni i przecieranie jednej marchewki wybieram słoik z marchewką i zabawę z moim synem bo to jest dla niego lepsze.
 
misia a może poszukaj takiego specjalnego miejsca, jakiejś "bawialni " dla dzieci czy cós w tym stylu, co udostępnia "kawałek stołu" na takie właśnie maluszkowe urodzinki, wydaje mi się, że są takie miejsca, żarcie albo przyniesiesz, albo tez może będzie mozliwość na miejscu. Żarcie to mam na myśli tort, może jakieś owoce, napoje i tyle, cała impreza ma być generalnie po to, żeby Kubuś se zdmuchnął świeczkę z torta, dostał kupę prezentów i foty pamiątkowe nastrzelał:-D...a ja pamietam, jeszcze taki "numer" z urodzin moich dzieci..taką wróżbę: kłdziesz na stoliku kieliszek, pieniądze, książkę i chyba różaniec i puszczasz tam małego...co pierwsze weźmie do ręki to w tym kierunku pójdzie w życiu:-D
Ollena czy ja dobrze zrozumiałam, że kładziesz małą normalnie na płasko w wannie w wodzie?? Nie twardo jej w łepetynkę?? Ja tm ajednak mam dla Paćki ten gąbkowy materacyk, zawsze ręce wolne i można się jednak na ułamek sekudy po cos odwrócić, ja kąpie sama 2 razy w tygodniu małą i nie wyobrażam sobie bez tego materacyka gabkowego.. A co do słońca to jednak ja smaruję i nóżki i rączki, wiadomo, że nie da się super dokładnie bo te kremy się ciężko rozsmarowuja, ale słońce jest bardzo szkodliwe, nie chce fundować małej od najmłodszych lat tego promieniowania, trzeba oszczędzać dzieci. Swego czasu łaziłam do super babeczki-dermatolog, ona mocno trąbiła, żeby się chronic przed słońcem na wszelkie mozliwe sposoby i do mnie to przemawiało, ponoc liczba pacjentów z różnymi chorobami skórnymi, przebarwieniami, nowotworami i tp. strasznie wzrasta z roku na rok tak więc ja się staram jednak unikać promieni słonecznych, sama się smaruję na twarz 50-tką:tak:

misia moja chłopina nijak nie chce jechać w Twoje strony:crazy:
 
Majuska proszę swego małżonka ... no własnie :-D przekonać do podróży ku mnie :-D aa zapomniałam pogratulować Ci kominka ... nader Ci go zazdraszczam :-D
Nie wiem po co bawialnia - wszak Kuba jest jeszcze za maly na zabawy. No i jest jeszcze jeden szczegół - ani m. ani ja nie mamy rodzeństwa rodzonego więc dzieci nie przewidujemy w gościach zaproszonych: matka ma, teściowa, teść, babka mego m. i to cały garnitur ... no może jeszcze ksiądz proboszcz znaczy wuj jak mnie nie wkurzy znów jakąś swą mądrością słowną ... w stylu pewnego derektora ;-)
Raki skóry, przebarwienia po co mam narażać dziecko ? Dla dzieci blokery nie są za zdrowe bo witamina d ale sa rózne filtry i nalezy je stosować a nie za kilak lat wyglądać jak rodzynka i to z rakiem.
a na temat wózków:
http://dzielnicarodzica.pl/artykuly/21
 
Ostatnia edycja:
reklama
misia ja rozumiem oczywiscie:) ja gotowalam bo mialam czas, hurtowo zreszta, w pojemniczki i do zamrazalnika. Szybko zupy takie normalne tylko bez przypraw wiec juz mrozic nie trzeba bylo bo jadl te nasze.
Jajecznica byla owszem, mama moja jadla i on sie trzasl jak widzial wiec mu dala, uwielbial, szkoda tylko ze mu przeszlo. Jajka z pewnego zrodla, wiejskie wiec bez oporow dawalam, wczesniej probowalam z samym zoltkiem w zupce.
No i ja jestem za zdrowym jedzonkiem, pieczywa pelnoziarniste tylko, makarony, warzywa, owoce, wedliny i parowki niet i wszelakie przetworzone tez nie. Slodyczy Patryk nie je do dzis, jedynie domowe ciasta (szarlotke tylko zje niestety), jakies owsiane ciastka czy lizak raz na jakis czas. Jestem odbierana wsrod innych rodzicow jako ufo ale tez jak ufo moje dziecko jako jedyne ma do dzis zdrowe zeby, kiedy jego rowiesnicy mieli juz wyrywane:/

Majuska glowa Mii lezy na reczniku, dzieki temu ma miekko i sama sobie lezy bez podtrzymywania:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry