reklama

Ciąża po 40

Zoyka, wcale sie babom nie dziwie ze nad Julka pialy - jest sliczna. A pomysl na biznes... Nie dla mnie. Sama nie jestem fryzjerka, potrafie z grubsza dziecko opitolic, ew. faceta, no i wycinalam dziwne wzorki na glowach, ale zeby od razu fryzjerstwo... A interes to jest wtedy, jak sama umiesz i robisz. Jak sie chce tylko zatrudniac ludzi i "robic za bizneswoman", to sorry, daleko nie pociagnie. Musze przekonac Rajmunda, ze w trosce o wlasny leb przechodze na maszynke - 12mm i jazda. Chromole ze "salon", ze pazurki robia, kosmetyczke maja i solarium, skoro to funkcjonuje w chlewie.
 
reklama
Zoyka czemu dobrze ? dziecię jak dziecię aktualnie uśpiło ojca :-D
Kłaczek ... mój Stylysta wyciera mi łeb po myciu jakimś jednorazowym cudem, nożyczki spryskuje jakimś czymś do dezynfekcji i nie wyobrażam sobie abym siedziała za przeproszenime posród cudzych za przeproszniem kłaczków i miała wyczesywanego futrzaka grzebieniem z cudzym łupieżem, tudzież grzybem. A co do grzybic wszelakich: Nizoral :-)
U mnie pogoda jest do d ... wielkiej d... pada, grzmi, jest duszno ledwo żyję :-(
 
Misia, ja mam wrazenie ze mnie leb swedzi od samego myslenia o tym co moze byc na grzebieniu uzywanym od rana. Nie wiem... Swego czasu bywalam w przyszkolnym zakladziku fryzjerskim, gdzie dzieciarnia uczyla sie zawodu. Kolezanka uczyla, ja czasem bylam od "wzorkow" bo jak sobie jakis lepek wymyslil skorpiona albo innego pajaka, to dziewczeta mialy problem. Kurcze, pechuncio ze dzieki temu wiem jak powinno sie utrzymywac narzedzia i stanowisko pracy. Musze przekonac Rajmunda ze 12mm maszynka w domu bedzie zdrowsze dla mojej psychiki niz wizyty w tych "salonach". O, ironio! Jeden nazywa sie "Prestige".:-D
 
Popołudnie było mniej fajne, wieczór też nietenteges... marudzenie a szczególnie jak zniknę z oczu w kuchni czy łazience:baffled:
Prawdę mówiąc opadam z sił, jeszcze bydlę się wytarzało w zdechłym króliku lub resztkach bo śmierdzi jak skunks i nie da się wsadzić do wanny. Nie mam siły szarpać 50 kg psa w górę, wyprałam go wiadrem wody i szczota do dywanów na podwórku. Śmierdzi dalej :baffled: kapiel dopiero w piątek jak Robert przyjedzie.
 
współczuje. Kiedyś byliśmy ze znajonym m. i jego psem o wdzięcznym imieniu: Problem na majówce nad jeziorkiem ... no i piesio wytarzał się w resztce rybki ... 70 km do domu :-( była koncepcja - pies na smyczy a my 20 na godzine ... pies w bagażniku. W końcu wykąpaliśmy go w jeziorku uzywajac różanego mydła LUX. Pies jechał w aucie :baffled:, z nami na kanapie - miałam ochotę przypiąć się do smyczy i biec za autkiem.
Kłaczek mój stylysta uczy zawodu też i wcześniej miał jakieś roztwory dezynfekujace a teraz spreje i inne cuda. Mówił mi jak to dezynfekuje ale ja ne pamiętam. Natomiast futro zamiata po każdym kliencie i to obojętne czy obcina loki czy samą grzywkę.
 
Ostatnia edycja:
Ale Wy jesteście starce nie dacie się pocieszyć z dziecięcia:no:.No ale cóż kiedyś się doczekam:tak:Kłaczku co do tych kocich twarzy to akurat u brytyjczyka jest taka misiowa:-).A nasz pies to tarzał się w zdechłym ślimaku (może rozjechanym) smród jak siabli ale według niego to najlepsze perfumy:tak:
 
MIalam pieska imieniem Shadow, ktory zawsze znajdowal sobie nad rzeka jakas pasc rybna i w niej sie z luboscia tarzal. Smrod wloski w nosie wypalal.:-D
Misia i tu jest chyba roznica miedzy jakims se tam stylysta a SALONEM o dumnej nazwie Prestige i drugim SALONEM o nazwie Obsession. No, chyba ze to ja mam jakas obsesje...:baffled:
Azula, wiem jak wygladaja "brytki" - takie wlasnie misiowate sa i maja specyficzne w dotyku futro. Wyglada jak nylonowe i w dotyku jest jak pluszak ze sklepu. To fajne koty, a juz niebieskie bryty to uroda sama w sobie.
 
Czymże jest ryba i slimak wobec resztek królika :baffled: sąsiad ma zwyczaj wyrzucać owe resztki na swoje pole jak ubije zwierzę na obiad... płotu granicznego jeszcze nie ma i Tabi tam buszuje namiętnie. Do tego nakrzyczałam na piesia więc w ramach przeprosin leży i smierdzi w pokoju chociaż spędza zazwyczaj czas w przedpokoju obserwują przez otwarte drzwi świat... kocham to bydlę.
Misia doskonale rozumiem Twe uczucia, też bym chciała biec na smyczy z prędkością 20 km/h gdybym tylko miała gdzie biec :)))

Tuż przed porodem postanowiłam udać się do fryzjera... weszłam do jednego na osiedlu i poraziła mnie woń płynów wszelakich oraz panna myjąca okno w drzwiach czymś lawendowym czy konwaliowym... w dziale damskim siedział pan i był golony na łyso. Wyszłam.... poszłam do stylysty, zapłaciłam 65 zł za strzyżenie bez modelowania ale miałam pewność, że jest jakoś czyściej :))))
 
Misia - dobrze bo spał 12 godzin :)

Julka tez w ślad za Żmijką dostała kaszkę melczno-ryżową ale dla odmiany z malinami . Nie widziałam żeby kiedyś Julka tak szeroko otwierała dziobek :))))
 
reklama
Zoyka fakt, Jula sliczna:) A mialam Ci pisac, ze jesli chcesz zeby wstawala rano pozniej to jej daj butle w nocy. Ja jakos do roku Patrykowi dawalam butle ok 4 (budzil sie a pozniej ja sama juz zaprogramowana bylam, ze sie budzilam i dawalam) i spal nawet do 9.

Azula co do kotow... majac dom (masz?) z podworkiem kuweta Ci nie potrzebna. My od zawsze mamy koty/kota i kuwety brak, na zewnatrz sie zalatwia. Koty sa boskie, zero z nimi problemow:)
A juz brytyjskie sa piekne a Ragdolle jeszcze bardziej.. Jednak w zyciu bym sie na rasowego nie zdecydowala jako, ze zawsze bede miala koty wychodzace i balabym sie ze ktos lub cos mi owego kota sprzatnie..

Zanawiam ubranka z Carters dla mojej krolewny. Tyle,ze zakochalam sie w kieckach ale jak kiecke w jesieni/zimie ubrac? bo chyba takiemu maluchowi to niewygodnie w plaszczyku?
http://www.carters.com/carters/baby-girl-sets/carters-baby-baby-girl-sets,default,sc.html
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry