Ollena no nie bardzo, wiem o tym... w sumie to przykład czego mniej wiecej szukam. Czyli sukienusia z bolerkiem czy rękawkiem, rajtki i na pewno nie kapelusik

dlatego ta druga bardziej mi odpowiada.
Katrina ja Ci mówię, że to sprawka irlandzkich krów

nasze polskie arystokratyczne żołądki nie są przyzwyczajone do bydlęcia karmionego koniczyną pod opieką skrzata
Zoyka istnieje coś takiego jak ograniczanie kontaktów z dziećmi, oczywiście jeżeli są niepełnoletnie. To jest karalne i sąd może nałozyć grzywnę na matkę jeżeli ta nie stosuje się do wyroku sądowego odnośnie przebywania z ojcem. Jeżeli takowego wyroku nie ma Jarek może założyć sprawę w sądzie rodzinnym o ustalenie kontaktu z dziećmi. Wtedy sąd rozpatrzy wniosek na korzyść ojca, tak jest zawsze jeżeli ojciec nie jest alkoholikiem, narkomanem czy zbrodniarzem. Matka musi się do wyroku sądowego stosować. Domyślam się, że Jarek ma ograniczoną władzę rodzcielską, bo to następuje z automatu podczas rozwodu, jednak w wyroku jest napisane do czego ma prawo. Jest to przeważnie wglą w edukację dzieci, ich zdrowie, rozwój emocjonalny. 500 km to bardzo dużo, ale można wnioskować w sądzie o wizyty synów podczas wakacji letnich i zimowych oraz na któreś święta. Wszystko zależy od Jarka, bo to on podaje propozycje sądowi, który musi się do nich ustosunkować. Ponadto odnośnie alimentów opieka finansowa przypada po połowie rodzicom, więc nie może być tak że ojciec płaci np 1500 zł a matka 200 zł. Wydatki na dziecko muszą być udokumentowane wraz z zarobkami matki. Ojciec podaje swoje zarobki oraz koszty utrzymania nowej rodziny - oczywiscie mieszkanie, pieluchy, rozwój emocjonalny, żłobek i takie tam... Sądy rodzinne zasadniczo nie pobierają opłat od wniesienia sprawy na wokandę.