reklama

Ciąża po 40

Anka, nie rozrzedzaj, nie dawaj przez flaszke - ucz mala jedzenia lyzeczka, jest juz na to dosc duza. Poczatki sa... kolorowe, ale zalapie w czym rzecz i niedlugo bedzie dzioba otwierala na widok lyzeczki.
 
reklama
Mała w sumie ładnie je łyżeczką jak na tydzień nauki, tylko to strasznie długo trwa a ona się denerwuje głodna i stąd pomysł na butlę, może nieszczęsliwy faktycznie?
 
Uwstecznisz ja po prostu podajac zupke z butli. Jesli juz ladnie zaczyna wsuwac, to teraz tylko trzeba nadazyc zeby byla "ciaglosc dostaw" - Karol tez sie wkurzal jak sie grzebalam za dlugo z nabieraniem.:-D
 
Ech masz rację, pomysł był z gatunku nieszczęśliwych. Kolorowo nawet za bardzo nie jest, bo nie pluje tylko wycieka coś tam ze śliną albo jak sobie kichnie w trakcie :-D I tak na razie je malutko, ma niewielkie problemy z brzuszkiem po słoiczkowym żarełku, więc nie wiem kiedy dojdziemy do etapu że zupka to jest na pewno obiad a nie tylko drobna przekąska przed butlą z mlekiem.
 
Jak chcesz potrenowac lyzeczke, mozesz dac kaszke - mleko to mleko, nie powinna miec problemow brzuszkowych, a pocwiczy. Karol na poczatku "ciumal" z lyzeczki i tez wchodzilo. Nie od razu Krakow... Wazne ze zaczelas i malutka sie uczy brac do buzi bez ssania.
 
Katrina Ty zwykle jak po ogień :-D wpad i wypad z forum. Dalej masz panów okupujących komputer? :))) Jak Kubus znowi szczepienia?
Kłaczek ja po tej wczorajszej wizycie u pediatry to już fobię mam, kaszki tuczą, po ryżowej ma zatwardzenie więc odpada od razu. Zupki byłby optymalne gdyby nie jakieś dziwne kolki i bóle brzucha. Owoce też pomalutku podaję łyżeczką. Wanda bardzo lubi, smakuje jej ale następnego dnia jest płacz, spinanie się i masaże żeby jej ulżyć. Jak daję po 3-4 łyżeczki jest dobrze, jak więcej zaczyna się problem. Staram się codziennie dawać pół łyżeczki więcej żeby nauczyć przewód pokarmowy właściwej pracy, ciężko to idzie ale powoli posuwamy się do przodu. Może za miesiąc dojdziemy do pełnego słoiczka, się zobaczy:)))

Marchew powoli się gotuje, potem miksowanie i do słoika. Kombinuję jak zrobić śliwki żeby ominąc wyjmowanie pestek bo leniwa jestem z natury :-D Tak sobie myślę by je ugotować w całości i przetrzeć przez sito... skórki i pestki zostaną a miąższ będzie czysty do pasteryzowania. Jeszcze chwilę muszę temat przeanalizować i zdrobić próbę na niewielkiej partii:))
 
Aniu - moja tez ma ostatnio twarde kupki. Zauważyłam,ze marchew stwardza a jabłko rozluźnia. Jedzenie sloiczkowe daję w odstępie min 3 godzinnym miedzy mlekiem a kaszką żeby właśnie nie było wariacji brzuszkowych i jak na razie ta opcja się sprawdza.Kupki nieco inaczej "pachną",a le cóż. Królik, indyk i cielęcinka zaliczone.

Najpierw przekładam te słoiczkowe jedzenie do miseczki a teraz daję ze słoiczka szybkim tempem bo marudzi inaczej. Jabłuszko tarkuję na świeżo a nie słoiczkowe.
Próbuj różne łyżeczki. Pierwszą miałam taką podłużną z Tomee Teepee a teraz zamieniłam na większa canpola i jest o wiele lepiej jak szersza a nie długa (łopatka)
 
Mam łyżeczkę szerszą o długim trzonku, firma rossman :-D tyle udało mi się wyrwać w Oławie na błyskawicznych zakupach a że się sprawdza to żadnej firmówki juz nie kupuję.
Wandzia jabłek tartych nie lubi, uwielbia słoiczek jabłko-banan a kupiłam jej wczoraj jabłko - śliwka. Jeszcze nie dawałam bo jak zupka to nie deser. Brzuch tego nie wytrzyma:( Panna zmieniła zwyczaje i zasypia później i śpi do 7.30. W sumie jestem mało zachwycona i mam nadzieję, że to taki kilkudniowy wybryk... Polubiłam długie ciche wieczory tylko dla siebie a tak ona pada i ja zaraz po niej. Nie podoba mi sie to
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry