Azula, ja bym powiedziala wprost - nie stac mnie na full utrzymanie, fajnie ze sa, ale niech sie dorzuca troche do zycia. "Konika Garbuska" czytalam - w sumie srednia temperatur by byla ok.
Ollena, tu jest bojler. Prysznic w takim ukladzie nie ma prawa bytu bo... Oj, dluzszy wywod. Bojler jest w szafie w sypialni - wyglada to jak szafa wnekowa, otwierasz, a tam niespodzianka - miedziane czy tez mosiezne bydle opatulone jakimis gabkami czy inna ocieplara. Calosc instalacji jest elektryczna z reszta, grzalka wode grzeje w tym baniaku, jak sie wode ciepla zuzywa, to naplywa do baniaka zimna i sie znow grzeje. Woda zimna idzie w domu pod cisnieniem z wodociagu, ale ta z baniaka idzie grawitacyjnie. Czyli jak mamy lazienke na pietrze, to kran nad wanna jest niewiele nizej niz baniak i ta woda leci bo leci, ale zeby z entuzjazmem to juz niekoniecznie. Gdyby nad wanna zainstalowac prysznic, to pewnie bylby wyzej niz baniak. Probowalam zalozyc na krany taki tubylczy patent - wyglada troche jak stetoskop, tylko zamiast sluchawek ma dwa cycki gumowe do zalozenia na kran, a zamiast "macki" sitko prysznica. Dupa z tego bo cisnienie cieplej wody jest za male i jak sie dolozy zimna z kranu, to ciepla cofa sie w rurze.

Jedyne co mi przychodzi do glowy to grzejniki przeplywowe...
Zoyka, spokoj to tu jest. Dzis wyszlismy sobie z malym do ogrodu, kocyk na trawe i bawilismy sie wesolutko. Tylko po zakupy trzeba bedzie do miasta jezdzic. Po wszelkie - tu ceny zabijaja po prostu. Zwykle mleko o 60% drozsze. Jarzyny dzis musialam kupic, myslalam ze mnie zwinie - nie dosc ze drogie, to powykladane przed sklepem w skrzynkach, od poludniowego wschodu, zanim marchewke obralam, musiala sie reanimowac w misce z woda, pasternaku nie wzielam wcale bo juz nie zyl od kilku dni zapewne. Musze to sobie wszystko poorganizowac - co gdzie przechowywac, jak sie pomiescic. Na Elizabeth mialam w kuchni 4 szafki stojace i 3 wiszace + jedna same szuflady, tu mam 2 stojace, 1 wiszaca normalnie i 2 takie waziutenkie, z tym ze wisza pod samym sufitem i siegam tylko do kraja srodkowej polki. Szuflad w ogole brak. Czyli czekaja mnie meble w kuchni bo mnie szlag trafi. Szafki nocne z reszta tez bo poki co ksiazka i telefon laduja na ziemi, a jak maly w nocy ryknie to mi Rajmund telefonem swieci.
Misia, z ciuchami to ja sobie moja pazernosc chwale. Przed przeprowadzka juz maly chodzil jak sierota z Bangladeszu bo rekawki przykrotkawe, nogawki przykuse, a w pasie ciasno, teraz powywalalam zapasy i mam co na tylek dziecku wlozyc. Co do rozmiarow, to tu sie jeszcze trafiaja podane wiek w miesiacach i waga dziecka. I z tym tez bywa roznie bo czasem ciuch jest na szparaga, a czasem na dziecie nieco bardziej misiowate. Po prostu kupuje na oko i raczej szersze niz wezsze - w luznym mi pochodzi, a jak kupie zbyt waskie to tylko sie bedzie pieklil przy zakladaniu.