Misia boskie te robale. I ten kombinezon czarny z kapturkiem. No zawyłam z zachwytu, a potem spojrzałam na ceny i zawyłam z bezsilności i zgrozy.
Tez zawylam z zachwytu, ale jak zobaczylam cene to mi przeszlo w zalosny buglot.
Zoyka, Ty sie z cory nie nabijaj - jest sliczna. I te oczyska niebieskie... Mniodzik.
Majuska, pociesze... Moj potwor wstal dzis o 5:00 i co prawda ryja nie darl, ale kopal sobie w siatke lozeczka (spi nadal w turystycznym, nie mam serca scigac chlopa zeby skrecil normalne) i drapal ja, co wystarczylo zeby mnie obudzic. A jak juz zobaczyl ze otwarlam oczy... Paja od ucha do ucha i baw sie! O, cholera... Doczytalam o problemie z synem... Wiesz co ja mysle? (o ile to sie przydac moze) Mysle, ze mlody ma ten sam problem z Toba co moj najstarszy ze mna - wie, ze jak gdzies nasra sobie w zycie, to mama poleci sprzatac, ze nie da zginac w swiecie itd. Czyli tak naprawde nie zyje na wlasny rachunek, tylko wisi na cycku. Mojego najstarszego wlasnie od cycka odpielam kilka tygodni temu, w akompaniamencie karczemnej awantury, podczas ktorej dowiedzilam sie ze od dziecinstwa go niszcze, zaniedbuje i maltretuje, ze jestem zaklamana malpa itd. Nie powiem, bolalo - 15 lat zycia poswiecilam dzieciom i bylam do tego sama, a dzieci piatka. Nie bylo lekko. Poszlo o panne, ktora sobie sprowadzal do nas do domu i moj stosunek do tego - moze ja konserwa jestem, ale jak w moich czasach chcialo sie bzyknac na boku, to sie cos kombinowalo, a nie sciagalo dupe starym pod dach i to bez uprzedzenia. Pikus tam jeszcze, ale jak panna nam zamieszkala, to mnie juz z lekka braklo - uznalam ze mam prawo czuc sie swobodnie we wlasnym, chocby wynajetym ale jednak domu. Mlody sie wyprowadzil po cichutku, ostentacyjnie zostawiajac rozne prezenty ktore od nas dostawal, ale skrupulatnie zabierajac cala posciel na "singla" jaka w domu byla, a kiedy Rajmund spytal go (przez telefon, bo osobiscie nie bylo okazji) jak ma zamiar splacic dlugi (pozyczal kase od nas w okresach kiedy pracy nie mial i uzbieralo by sie ze 3 tys. funtow) to powiedzial ze on uwaza ze nic nam nie jest winien. Mniodzio? Mniodzio. Niniejszym skonczylo sie latanie za gowniarzem i wycieranie dupy jak sie podesra - tu Rajmund go wygarnal jak mlody utknal w KRK bez pracy i studiow, dal mu dom, start i oparcie jak bywalo cienko, w momencie kiedy zalapal kontrakt (stala prace), wypial sie na nas. Wiedzial ze w zw. z kupnem domu, liczymy kazdego funta, naciagnal nas na gruba kase. Jest mi za niego wstyd przed Rajmundem, ale musze sie przyznac ze wychowalam gnide. Moze jak mu zycie w dupe da, to zmadrzeje... I mysle ze Twoj Karol tez musi w dupe od zycia zebrac zeby nabrac rozumu - dupa i rozum sa jakos ze soba powiazane.
Jestem zje...a. Kompletnie, dokumentnie i na calego. Rajmund z reszta tez. W sumie on wiecej robi niz ja - jedziemy rano, ja cos robie, cos mlodym bo przeciez on sie nudzi, jakies zakupy, spacer a malym, Rajmund pakuje resztki, wywozi to czego nie zabieramy na skip, sprzata jak i ja, a jak mlody zaczyna juz swirowac na dobre, to nas odwozi, cos zjada i jedzie z powrotem. Tam trzeba caly dom na blysk zrobic. Ciekawe z reszta jak wydobyc blysk z grzyba wylazacego w kazdym kacie... Dzis nakupilam miecha, mrozonek warzywnych, ledwo to przytargalam, pomylam okna, powycieralam kurze na meblach i byloby na tyle... Popuchly mi nogi jak cholera - wlasnych pecinek nie poznaje. W dodatku dalej "przeciekam", co mnie juz irytuje z lekka - w piatek scan kontrolny, to sie okaze czy czysto czy znow cos sie zamelinowalo. Z objawow wyglada ze cos jest...
Musze sobie wykombinowac co posadzic od polnocnej strony domu - jest sobie niewielka rabatka, rosna na niej roze i lawenda - roze za wysokie i przeszkadzaja bo nie ma jak wejsc do domu, szczegolnie z wozkiem (waski chodniczek wzdluz domu i owe roze od razu), lawenda slabo przycinana i powykladala sie w cholere, z reszta lawenda lubi slonce z tego co wiem. Nie mam pomyslu na cos ladnego, cieniolubnego i niewysokiego, co byloby ozdobne od wiosny do jesieni...