Oj ja sie boje dorastania moich dzieci

Teraz wymiekam, wykancza mnie szczegolnie Patryk, nie radze sobie chwilami, nie mam cierpliwosci a to tylko dziecko przeciez ktore zreszta do niedawna bylo aniolem...
Moj brat... ma lat 20, wiec w wieku Karola Majuski. Od x lat kasa ginela, wieksza i mniejsza, dolary, euro i co sie tylko da... plakal, zaklinal sie nie raz ze to nie on bla bla az w koncu sie przyznawal lub nawet nie musial bo bylo dowody.
Odkad przyjechalismy Patryk ma mala skarbonke ktora byla na full wypelniona, mial tam duzo 5zl, 20zl itp. Raz braklo 20 a ze to charakterystyczne to byla zadyma i M. powiedzial ze niue bylo nikogo w domu wiec pozyczyl sobie i przeprasza, zapomnial powiedziec i oddal.
Nie mowilismy juz, ze mnostwo 5zl wcielo bo mama wychodzi z siebie i padnie na zawal..
Mowilam Wam ze zginelo mi 100zl, ale wtedy nie bylo M. wiec musialam zgubic.
W sb wzielam 200zl a tacie dalam 200 bo mial kupic olej do auta, kazal mi trzymac w portfelu i dac bratu jak bedzie mial kupowac. Bylismy w kilku miejscach, bo nigdzie nie bylo, kupil tylko plyn hamulcowy w jednym miejscu i mowi ze za kazdym razem mi kase oddawal a na koncu oddal mi reszte ze 100zl...
Ja zrobilam zakupy i piwinno mi zostac 120 zl wiecej, wszystko wypisalysmy z mama na kartce i ewidentnie brakuje. Nie wiem, mam skleroze, jestem roztrzepana i za nic nie pamietal czy mi oddawal...
Ale zaczelam kombinowac i z glupa sprawdzilam skarbonke, brakowalo jakies 60zl.
Zadyma, tato od razu wywalil kawe na lawe ze raz zginelo mu 400 zl, raz 300 z hakiem i co sobie odklada to nie ma..
Brat sie zaklina...
Mama wyszla z siebie, powiedziala ze odda mi 100zl plus to ze skarbonki, co jest chore bo ile bedzie go kryc? Ale ona nie widzi wyjscia z sytuacji a on na haslo terapii sie smieje bo to MY mamy problem i sobie uroilysmy.
Wymiekam... dzis chce mi sie ewidentnie wyc z tego wszystkiego
