reklama

Ciąża po 40

Azula, musze sie liczyc wiec kombinuje. Macierzynski mam do konca wrzesnia, a co potem to sie okaze - niby wracam do dzialalnosci, ale na ile to sie znow pokreci... Te lampki chce koniecznie ustrzelic bo trafic pare w tym stylu to raczej chyba nie tak latwo, a sa idealnie "moje", o krzesla sie bic nie bede "do krwi ostatniej", na razie mamy "pobabciowe" ruinki.
Misia, tak wlasnie o to biega. Nie jest istotny gabaryt, ale to "cos" w mimice. Karol ostatnio ma niezle jazdy. Potrafi zaczepiac ludzi gapiac sie na nich, zwykle jak ktos zlapie kontakt wzrokowy to zaczyna sie do niego usmiechac, cmokac, zaczepiac, a ten wtedy twarz pokerzysty, glowa lekko odchylona do tylu i tak sie patrzy jak na idiote. Widze ze czesto to robi - wgapia sie w czlowieka, a jak juz sprowokuje to patrzy jak na ofiare losu.
Majuska, jakis zel z lignokaina do buzi?
Ollena, my dosc czesto chadzamy w czapce. Karol ma plocienna czapeczke, taka z podwiazywanymi do gory klapkami na uszka - mozna wiazac pod broda i chroni uszy lub na czubku glowy i wtedy klapki sa zadarte. Nie chodzi o czapke jako taka a o daszek - Karol nie znosi jak mu slonce w oczka swieci i kiedy jest sloneczny dzien, zakladam mu czapeczke, ktorej daszek ocienia mu oczka i mamy spokoj. Zadne typowe czapeczki z daszkiem jeszcze na niego nie sa dobre, ta jest niemowleca i rozmiarowo pasuje. Cieniutkie plocienko bawelniane, przewiewna, daszek miekki, ale ocienia.

Opieprzylam dzis dziecko moje. Pierwszy raz. Szarpal Hino za klaki i co zlapal to w garsci zostawala kepka futra. A to idiotka oczywiscie wtulala sie mu w nozki. Raz wyplatalam lapke z futra, drugi raz, trzeci... Pokazywalam jak sie kota glaska, jego raczka tez, smial sie podobalo sie dziecku. Ja wiem ze on jeszcze durny... W kazdym badz raqzie za ktoryms kolejnym razem powiedzialam dosc ostro ze nie, nie wolno kota szarpac bo kota boli.
Bez krzyku, ale stanowczo i "surowo". Reakcja Karola totalnie mnie zaskoczyla - popatrzyl mi chwile w twarz, buzia w podkowke i placz. No, pierwszy raz widzial jak sie gniewam, ale on to w jakims stopniu zrozumial, wyczul... Nie bal sie, nie mial strachu w oczach, nie sadze zeby zrozumial o co poszlo, ale sytuacja stala sie dla niego niekomfortowa.
 
Ostatnia edycja:
reklama
Klaczku widze Karola normalnie...
MIa takie mine robi czesto jak walczy z ochota rozplakania sie albo sie przestraszy czegos ale zdarza jej sie czesto... Wybucha wtedy strasznym placzem.
 
Karol jak sie przestraszy to ryczy na calego! Dzis jak z lozka sie wywierzgal to nie plakal, choc widac bylo ze sie nieco przestraszyl, ale na przyklad nagly, glosny halas i mam ryk. W Scunthorpe jeszcze, czesto mijalismy na spacerach debila swirujacego po miescie na crossie - dwusuwowy silnik na wysokich obrotach naprawde wyje - i za kazdym razem Karol plakal kiedy ten idiota przejezdzal. To byl silny placz, z trzepotaniem raczkami, trudny do uspokojenia. Natomiast dzis mialam wrazenie ze on sie nie przestraszyl, ale tez ciezko mi uwierzyc ze mogl zrozumiec opieprz jako opieprz, ze odebral to jako rodzaj kary. Za maly na takie wnioski.
 
No za mały, ogólnie dopiero w okolicach roku i powyżej dziecko potrafi przypisać do wyrazu twarzy emocje - tak w mądrzych książkach jest napisane.
Kuba cóż ... on płacze z istotnych powodów :-D np. gdy zabraniam mu zrzucać wszystkiego do wanny :-D
Jak się boi, zaskoczy go nowa sytuacja to się wtula, sprawdzi że rodzic ma wszystko pod kontrolą i jest w zasięgu ręki wówczas wyrusza na podbój świata :-D
 
melduję się,

Ciężki dzień dziś był, tzn. miły, ale strasznie mnie wymęczył. Mundurek dla Alinki zakupiony (kasy wydaliśmy full), ale juz wszystko ma. Tyle, że nie wszystko kupiliśmy u nas, po część rzeczy jechaliśmy do Derry, a to z dwójeczka to już wyprawa.
Rajtuzki kupiłam owszem, ale dla Alinki, dla Kuby nie było (chyba jeszcze).
W międzyczasie wypogodziło sie i po powrocie z zakupów, resztę dnia spędziliśmy na świeżym powietrzu.

Mam do Was pytanie - mój Kuba jest na butli, ile mleka powinien wypijać, żeby nie podawać jemu dodatkowo wit. D3??Na opakowaniu witaminy D jest napisane, że dzieci karmione sztucznie nie wymagają dodatkowo uzupełniania wit., pod warunkiem, że wypijają dostateczna ilość mleka modyfikowanego. Ile to jest ta dostateczna ilość?????

Basia - witaj znów wśród nas!!! Stracha nam napędziłaś.


SE przypomniałam:

Kłaczek - Karol ma trochę ponad 7 m-cy, to położna jeszcze pamięta. Ja zostałam mile zaskoczona po urodzeniu Kubusia.
Odbierała mi położna (Luise), ale jak juz mnie zszyli, dostałam tosta, itd. to był koniec zmiany i zaraz przychodziły następne położne.
Luise powiedziała mi, że jak zjem i chwilkę odpocznę, to mogę pójść do łazienki, skorzystać z prysznica, położna z następnej zmiany zajmie się dzieckiem. OK. Zeszłam z łóżka, przygotowałam sobie co wziąć ze sobą do łazienki i wchodzi... położna, która odbierała mi Alinkę.
Oczywiście, że mnie poznała, trochę się męczyła z imieniem, ale tez pamiętała... szok.
 
Ostatnia edycja:
Misia, dobrze wiedziec z tym przypisywaniem emocji do mimiki. Hmmm... Myslisz ze on wyl bo mu zabrali kotecka?:szok: Karol wtula sie czesto. Wziety na rece czesto wczepia sie rekami, przylega calym cialkiem, wrecz przytrzymuje sie kurczowo, wciska buzie... Na chwile, potem odpuszcza i juz normalnie.
Opierdykam... No, to Twoja polozna, katrina, miala pamiec slonia. Pamietac ponad 4 lata porod, kiedy dziennie pprzerabia sie ich kilka pewnie...
 
Pierwsza ! Wow :szok:

Cześć.

Wczoraj czytałam ale już nie miałam siły napisać.

Majuska - bidulko. :-( Jak sobie radzicie , jak nocka ? Zębol się przebił ? Trzymam kciuki za PAćkę, bidulek mały.:sorry:

Katrina - nasz Pediatra mimo ,zę Julka na butli zalecił jedną kapsułkę dziennie czyli 400 jednostek

e strony mamazone wynika,że dziecko pod koniec 6 miesiąca powinno ważyć miedzy 6,2 kg a 9 kg (dziewczynka ) . Czyli Julka jest klasyczna , bo waży 8 kg .
Czyli te wszystkie gadki ,ze jest duża jak an swój wiek można wsadzić w doopę. Jest idealna .

Zobacz załącznik 492028Zobacz załącznik 492029Zobacz załącznik 492030
 
Ostatnio edytowane przez moderatora:
Dzień dobry, druga dziś :)
Od rana biegam po domku i jakoś nie miałam czasu na bb a wczoraj urwało neta no i poszłam spać.
Katrina moja pediatra nie kazała podawać witaminy D dodatkowo jak jest słoneczna pogoda, wczesną wiosną podawałam co drugi dzień jedną ampułkę. Teraz nie podaję w ogóle a jesienią się dowiem czy jeszcze trzeba.
Majuśka jak nocna na pufie?? biedna jesteś....
 
Zoyka, ZAWSZE zalezy to od wagi wyjsciowej. Inaczej bedzie wazylo dziecko z urodzeniowa 2kg, inaczej dziecko wazace na starcie 4,5kg. Plus takie Karole, co to urodzilo sie przecietne, a potem to juz tylko roslo.:-D I w nosie mam jak mi mowia ze za duzo wazy - poki wzrost nadaza za waga, moga mnie pocalowac w nos.

Karol mi w nocy kiepsko spal, cos sie dziecko budzilo i budzilo... Wyspal sie po kapieli w ciagu dnia, ale przedwczoraj jak go chcialam wykapac wieczorem to nie bylo juz cieplej wody, wiec wytaplalam dziada wczoraj w dzien. A! Lezaczek kapielowy poszedl w odstawke bo mi w nim lobuz siada bezczelnie - pora na siedzenie w wannie, kaczuszki i inne zabaweczki, a dla mamy gumowy kombinezon bo mlodzian strasznie chlapie z tej radochy. No i mam problem z malym... Swego czasu mial antybiotyk od GP, ostatnio zauwazylam na jego pleckach drobne, bezowe plamki. Nie skojarzyla durna mama, dopiero 2 dni temu mnie olsnilo - mlody ma to samo co ja, czyli jak sie nazre antybiotyku, to lapie infekcje grzybowe. Mam identycznie - antybiotyki powoduja zawsze pojawienie sie gdzies na ciele bezowej "mapki", ktora nie zlapana w pore (a bydle nie swedzi ani nic) rozlazi sie powoli, zajmujac coraz wiekszy obszar, tak ze zawsze jak mi przepisuja antybiotyk to dre ryja o jakis kremiczek na grzybki. Z dwojga zlego lepiej to niz latac do gina po globulki, ale srednio to mile. Na szczescie mam Ketokonazol w szamponie i Daktarin, wiec sie zalatwi sprawe, ale...
Poza tym zaczynam wierzyc we wlasciwosci uzdrowicielskie szpitalnych pi...ogrzebkow - wczoraj jeszcze bylo ble, dzis mam suchutko, czysciutko i w ogole jak w przedszkolu.
laugh.gif
Az mi lepiej normalnie.
 
reklama
hejka...noc spędziłam calusieńką od 22 do 6.30 na pufie z Patrycją na rękach. Nie powiem nawet nie jestem zwłokami, pufa jest wygodna bardzo i duża. Paćka całą noc miała prawie 39 stopni gorączki, po Nurofenie , potem czopku z Paracetamolu spadało tylko na chwilkę, a ona tylko przy mnie uspokajała się i zasypiała i nie wiem co to było, ale co chwila miała taką drgawkę, jakby ją coś wystraszyło ( tak jak czasem się śni, że się gdzieś spada i człowiek się tak nagle wybudza ) , i to ją budziło, czy na boczku czy na brzuszku, też tak miała, martwiłam się co to jest, ale w końcu jakoś usnęłyśmy więc chyba sie to uspokoiło, zrobiła tez kolejną kwaśną kupę, doopka odparzona, bida z niej straszna, a zęby wciąż się nie przebiły, czujecie???:no:
O 6.30 tatus ja przejął i ja pospalam jeszcze do 9. Wole ten nocleg na pufie niz wstawanie z wyra co chwilę i kładzenie się, po to, żeby zaraz znowu wstać.....:no:
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry