Spokojnie, Flo, ja sie rozkrecam!
A wiecie jaki numer? Tu sa tzw. tidal bore, czyli po naszemu cofki na Trencie! Szlismy z malym w niedziele rano i opadla mi szczena, jak weszlismy na most bo rzeka byla wysoka i to, co zawsze widac bylo zakryte, a w dodatku plynela z lewa na prawo. Fakt, drugi raz widzialam nurt jako taki, bo zwykle przejezdzalismy przez most, ale cos mi nie pasowalo. Idac od Keadby do Gunnes, port jest po lewej od mostu, a przeciez do portu wchodza statki z morza, wiec nawet jesli by mi sie orientacja popieprzyla (a niezla mam) to przeciez na moscie sa swiatla nawigacyjne okreslajace farwater, poza tym most sie od lat nie podnosi, wiec... statki MUSZA isc z lewej strony, czyli wychodzi na to, ze rzeka w gore zasuwa. Jak wracalismy, rzeka byla duzo nizsza, taka jak poprzedniego dnia wieczorem, widoczne byly fragmenty brzego ktorych rano nie bylo widac, znikly wiry i.. plynela z powrotem do morza. Normalnie siok! Przeciez od morza dzieli nas kawal drogi! Trent przed ujsciem do morza laczy sie z Ouse, razem tworza estuarium o nazwie Humber (ogromniaste, nad Humber przerzucony jest 5 na swiecie co do dlugosci most wiszacy), a do Humber stad tez jest porzadne pare km rzeka. Nie wiem... z 15?