reklama

Ciąża po 40

witajcie poniedziałkowo,

Nie no mój małżonek - jak już Wam pisałam jest niesamowicie "wypasiony", ok. 70kg żywej wagi, więc nie bardzo ma mase pozwalająca mu wypić więcej, poza tym polewał Jego kuzyn - nie dość, że kieliszki job Twoju... to jeszcze takie tempo nadał, że wszystkich załatwił włącznie z sobą (ten to waży ok. 120kg), tyle, że mój po prostu pierwszy "miał defekt i zaliczył zjazd do boksu".

A do jedzonka zrobiłam tak: bigos ( z bardzo dużą ilością mięska, wędliny, grzybków i śliwek), kiełbaski z serem zapiekane w bekonie, kapelusze pieczarek nadziewane, śliwki w boczku, a sąsiad zrobił jeszcze ziemniaczki faszerowane i mięsko mielone z warzywami zapiekane w cieście półfrancuskim i do tego była jeszcze sałatka jarzynowa.

Wczoraj ogarnęłam juz dom (najgorsze pobojowisko było w Alinki pokoju do zabawy - tego się można było spodziewać przy 5 dzieci). Dziś tylko odkurzyłam. Za to mój ślubny jak wczoraj doszedł do siebie to miał jeszcze małą robótkę, bo w piątek pralka mi odmówiła współpracy i w sobotę musiałam z praniem podejść do domu kuzyna mojego męża (na szczęście to na naszym osiedlu, kilka domów dalej).

Kłaczku - zdjęcia mnie powaliły.
Nasza Nika jak tylko nadarzy się okazja, to zaraz wylizuje małego. A mały tylko wyciąga do niej łapki - czekam kiedy ja chwyci za kudełki na pysku.
 
reklama
Kłaczek zdjęcia sa rozwalające :-D Tysiek ma anielską cierpliwośc :)))
Katrina to rzeczywiście wysżło Ci skromne przyjęcie i mało-pracochłonne;-) Nagotowałaś się jak szalona, ale w sumie wazne że smakowało no i że impreza zaliczona do udanych :-D

Wanda dzisiaj śpi jak zawsze, czyli dziecko po jednym dniu wróciło na normalne tory. Poza tym dostała na obiad łososia z ziemniakami i niezwykle jej smakował. Pożarła 3/4 dużego słoiczka z gerbera. Rośnie łakomczuch:)))
Dzisiaj miałysmy odwiedziny pielęgniarki środowiskowej. Stwierdziła że dziecko jest czyste i zadbane, mieszkanie też i sobie poszła :-D
Poprzestawiałam meble w duzym pokoju, bo udało się połączyć z moim na skype i sie okazało, że światło okienne odbija się w kamerze i nic nie widac. Więc szybciutko przesuwałam fotele i komodę żeby nas widział. Rozwiązanie dało oczekiwany efekt a teraz czekam już na drugie połączenie i chwilkę pogaduszek:))
 
klaczku boskie foty!!!!!!! jejku jak ja kocham koty :-)

Katrina
pytalam Cie juz, ale moze przeoczylas pytanie albo ja odpowiedz;) Jak wyglada nauka Alinki w szkole? czego ucza i jak to jest prowadzone? w formie zabawy?
Druga sprawa...czy Alinka pojdzie do polskiej szkoly w soboty? Bo podobno samej irl szkoly w Polsce nie uznaja i dziecko (jesli jest mozliwosc powrotu) musowo musi chodzic w IE dodatkowo do PL szkoly. Wszystkich moich znajomych dzieci tak chodza...no i mam zagwozdke nie mala, bo jednak szkola 6 dni w tyg jest meczaca dla dzieciaka..

Gardlo mnie boli, katar z nosa leci, nigdzie nie moge dostac Rutinacei i chce do domu! Buuuuu a w PL upal :(

Wasze maluchy bez problemu zasypiaja w dzien?
Mia ma strasnzy problem z zasnieciem w dzien, bardzo placze i kreci sie, smoczek wypluwa milion razy, placz az zamienia sie w histerie... W wozku bez problemu na spacerze. Wieczorem, po kapieli tez bez problemu, bo odkladam i spi. Nie wiem co jest nie tak w ciagu dnia....
 
Dziewczyny, z ta komitywa to jest tak, ze tylko Tysiek pozwala sie meczyc. Malo - on przychodzi do Karola i sie mu "podklada". Mysle ze zawartosc jego czaszki nie opiewa na instynkt samozachowawczy. Albo kot-zboczek i jest maso. Dosc ze on tak ma, reszta jest rozsadniejsza - Futro i Klaczek w ogole zachowuja bezpieczna odleglosc, Miyuki jak sie uda dorwac to wylicza z lapy bez zastanowienia, wiec Karol juz sie nauczyl ze z nia ostroznie, a Hino trzeba ratowac bo w jej rozumku chyba czegos brakuje i ona potrafi sie polozyc centralnie przed chodzikiem i drzec morde jak ja Karol rozjezdza. Czesto jak juz obrecz chodzika jest juz na jej szyi i zupelnie nie moze sie ruszyc. Karol juz zalapal "nie wolno targac kotka" i poki mu to powtarzam, to nie targa - odwroce sie i ma garsc futra w lapie, ale to male jeszcze, wiec dobrze ze choc tyle rozumie.
 
Ollena - sorki, nie widziałam Twojego pytania.
Alinka na razie uczy sie literek, póki co pojedynczych literek, przez zabawę, piosenki, wycinanki. Ale po tych wspólnych zajęciach ona i jeszcze dwóch chłopców (tez polskie dzieci) maja z inną panią zajęcia z nauki angielskiego.
Na razie wraca zadowolona, to chyba nie jest źle w tej szkole.

A co do polskiej szkoły... na pewno jak pójdzie to jeszcze nie teraz. Najpierw niech się dobrze nauczy angielskiego. Nie będę jej mącić w głowie. Ona ma teraz 4,5 roku. W Polsce nauka rozpoczyna się od 7 roku, więc jak pójdzie do polskiej szkoły, to na pewno nie wcześniej niż za jakieś 2-3 lata.
 
Ostatnia edycja:
No to Katrina przyszalałaś na te urodzinki, siedziałaś w kuchni ze 2 dni chyba :-D

A ja dzis miałam wywiadówkę u starszej gwiazdy....2 godziny pitolenia, jaka to szkoła jest och i ach, tylko my mamy dzieci pilnować, motywować i worek pieniędzy naszykowac :sorry: nie nawidzę wywiadówek:baffled:
 
Majuska - od piątku zaczęłam, wtedy nastawiłam bigos, zrobiłam farsz do pieczarek, ugotowałam i pokroiłam warzywa na sałatkę i zrobiłam sernik, a w sobotę skończyłam bigos, "nadziałam" pieczarki, śliwki owinęłam boczkiem i zrobiłam kiełbaski w bekonie. Po 15-tej byłam ready. Potem szybki prysznic, zmiana odzienia z domowego na takie, w które sie mieszczę, a nie jest używane na co dzień i już.

Naj fajniesze jest to, że nasz sąsiad (od niedawna) oprócz tego, że uwielbia gotować i zrobił tez co nieco, to "sprzedał" mi kilka fajnych pomysłów - np, żeby do drinków zamiast lodu dać zamrożoną cytrynę pokrojoną w kostkę, jak zrobić fajny coctail (taki kobiecy) z Bacardi z truskawkami...
 
Kłaczku super zdjęcia Karola z kotami ! To nie jest tak, że z zasady zakładam że kot zrobi krzywdę. Znam po prostu naszą kotę. Traktuje ludzi jak meble i pozwala nam mieszkać ze sobą tylko dlatego, że potrafimy otwierać puszki...Dziś zresztą wyrzucałam ją z Maksowego łóżka chyba ze 30 razy. Wracała z zaciekłym uporem. To typ kota, który potrafi wleźć na kolana i ułożyć się, ale przy próbie zmiany pozycji lub dotknięcia kota boleśnie gryzie.
Nie ufam jej na tyle żeby wpuszczać ją do dziecinnego łóżeczka. Z psami też różnie. Oczywiście nie ma mowy o żadnych kontaktach bez nadzoru, ale wiem, że co najmniej 2 z 5 mogą być niebezpieczne. Nie ze złej woli, ale jedna suka jest tak ofermowata, że potyka się o własne nogi, a miłość okazuje szturchając mocno łbem. Druga z kolei z entuzjazmu szczypie zębami. Ale przy niektórych można się zrelaksować:
DSC_0323.jpg
 
reklama
KŁACZEK, FLO obśmiałam sięjak norka z Waszych fotek ...
ja dziś na "psiutach" miałam pić kukułczankę we trzy a wypiłyśmy we dwie jasia wędrowniczka :-D nie wiem jak jutro dzień roboczy zniosę ale mam nadzieję że z godnością :-D
Idę spać odurzona alkoholem :-D
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry