katrina115
Potrójna Mama
witajcie poniedziałkowo,
Nie no mój małżonek - jak już Wam pisałam jest niesamowicie "wypasiony", ok. 70kg żywej wagi, więc nie bardzo ma mase pozwalająca mu wypić więcej, poza tym polewał Jego kuzyn - nie dość, że kieliszki job Twoju... to jeszcze takie tempo nadał, że wszystkich załatwił włącznie z sobą (ten to waży ok. 120kg), tyle, że mój po prostu pierwszy "miał defekt i zaliczył zjazd do boksu".
A do jedzonka zrobiłam tak: bigos ( z bardzo dużą ilością mięska, wędliny, grzybków i śliwek), kiełbaski z serem zapiekane w bekonie, kapelusze pieczarek nadziewane, śliwki w boczku, a sąsiad zrobił jeszcze ziemniaczki faszerowane i mięsko mielone z warzywami zapiekane w cieście półfrancuskim i do tego była jeszcze sałatka jarzynowa.
Wczoraj ogarnęłam juz dom (najgorsze pobojowisko było w Alinki pokoju do zabawy - tego się można było spodziewać przy 5 dzieci). Dziś tylko odkurzyłam. Za to mój ślubny jak wczoraj doszedł do siebie to miał jeszcze małą robótkę, bo w piątek pralka mi odmówiła współpracy i w sobotę musiałam z praniem podejść do domu kuzyna mojego męża (na szczęście to na naszym osiedlu, kilka domów dalej).
Kłaczku - zdjęcia mnie powaliły.
Nasza Nika jak tylko nadarzy się okazja, to zaraz wylizuje małego. A mały tylko wyciąga do niej łapki - czekam kiedy ja chwyci za kudełki na pysku.
Nie no mój małżonek - jak już Wam pisałam jest niesamowicie "wypasiony", ok. 70kg żywej wagi, więc nie bardzo ma mase pozwalająca mu wypić więcej, poza tym polewał Jego kuzyn - nie dość, że kieliszki job Twoju... to jeszcze takie tempo nadał, że wszystkich załatwił włącznie z sobą (ten to waży ok. 120kg), tyle, że mój po prostu pierwszy "miał defekt i zaliczył zjazd do boksu".
A do jedzonka zrobiłam tak: bigos ( z bardzo dużą ilością mięska, wędliny, grzybków i śliwek), kiełbaski z serem zapiekane w bekonie, kapelusze pieczarek nadziewane, śliwki w boczku, a sąsiad zrobił jeszcze ziemniaczki faszerowane i mięsko mielone z warzywami zapiekane w cieście półfrancuskim i do tego była jeszcze sałatka jarzynowa.
Wczoraj ogarnęłam juz dom (najgorsze pobojowisko było w Alinki pokoju do zabawy - tego się można było spodziewać przy 5 dzieci). Dziś tylko odkurzyłam. Za to mój ślubny jak wczoraj doszedł do siebie to miał jeszcze małą robótkę, bo w piątek pralka mi odmówiła współpracy i w sobotę musiałam z praniem podejść do domu kuzyna mojego męża (na szczęście to na naszym osiedlu, kilka domów dalej).
Kłaczku - zdjęcia mnie powaliły.
Nasza Nika jak tylko nadarzy się okazja, to zaraz wylizuje małego. A mały tylko wyciąga do niej łapki - czekam kiedy ja chwyci za kudełki na pysku.
Tysiek ma anielską cierpliwośc
nie nawidzę wywiadówek
