Ja lubie sacery z psem w PL gdzie mam lasy, pola i laki a nie tu gdzie sa swiatla co 2 min i budynek na budynku. Chodzi sie do malenkiego a'la lasku i puszcza sie psa albo na wielki parking. To tyle terenow...
klaczku oddaje je ewidentnie bo obas skrzypi i mam w d... taka robote;-)
klaczku oddaje je ewidentnie bo obas skrzypi i mam w d... taka robote;-)
Poki co latam na scierze i odkurzaczu - jutro mamy wizytacje HV i nie chce zeby sobie pomyslala, ze Polacy to fleje - w domu nie zeby sralnik totalny (przynajmniej nie w pomieszczeniach uzywanych aktualnie), ale tu i tam jeszcze jakies pudlo sobie lezy. A to z firankami (do wypieprzenia raczej bo widze ze zolte juz jak diabli), a to z papierem do kominka i kompostu, a kotecki maja zwyczaj przerabiac kazdy karton na drapak i w efekcie te pudla wygladaja jak wygladaja. Futro kocie na wykladzinie ladnie sie maskowalo jak sie okazuje, ale po przejechaniu wilgotna scierka walkuje sie jak cud - pojecia nie mialam ze tyle tego sie zdazylo poodkladac, ze odkurzacz nie pozbieral. Zaleta wzorzystych wykladzin. Ech, musze to poogarniac z gory na dol, okna umyc bo na szybach pelno kocich noskow i dzieciowych lapecek... No i mam rehabilitacje!
W sumie doskwiera mi najbardziej samotność, gdy nie mam do kogo pyska otworzyć i gugam z Wandzią albo cmokam do psa