Heja wieczornie.
No to
kłaczku siedzę i trzymam kciuki, tylko pamiętaj nie chciej za bardzo, tak na luzie oczekuj na dobre wieści , wtedy się uda;-)
Zoyka też bym się nie pchała w ten chodzik, no chyba że Ci sie przelewa i chcesz sobie spróbować jak sie Jula pobawi;-) ja bym usunęła czasowo lub zabezpieczyła jakoś to co nie powinna ruszać, ( czyli np. ten kwiatek ) i już, a do zabawy i wspomożenia nauki chodzenia polecam pchacza, Paćka jest zachwycona pchaczem , mamy taki z Fiszer Price, z jakimiś małymi bajerami, ale drepta z tym i jest z siebie bardzo dumna, pchacz się składa też na taki samochodzik, że można na niego usiąść i odpychając się nóżkami jeździć, tak więc to bym Ci poleciła

Ile Ci ten chodzik posłuży, raptem parę chwil, jak Julka opanuje chodzenie to nie będzie chciała siedzieć w chodziku ;-)
Marzenko ja na krioterapię to chodziłam do specjalnej poradni fizykoterapeutycznej. Trzeb acała procedurę zaliczyć, najpierw rodzinny da Ci skierowanie do chirurga , a chirurg skierowanie na krio, to jest odziaływanie na chore miejsce zmrożonym azotem chyba, o ile dobrze pamietam, psikają z takiego urządzenia tym. Ja to miałam robione na kolana, Jest za free, tylko trzeba poczekać w kolejce oczywiście.
Ollena na GZ Ci odpiszę o tym kursie ok ?
