reklama

Ciąża po 40

Czesc,

tak sobie podczytuje wasz watek bo piszecie o kotach :) Fajnie poczytac pozytywne historie :) U nas tematu a co z kotem nie bylo, wiadomo ze go nie oddamy, ale troszke sie obawiam spotkania Rambo (kot) z malenstwem. W sumie to jesli uda nam sie przeprowadzic to myslelismy zeby mu sprawic kocie towarzystwo. Na szczescie nasz kot zyje na najnizszym poziomie mieszkania ( anie jak wiekszosc kotow na najwyzszym) i przesiaduje raczej pod meblami niz na nich - lozeczkiem na razie sie nie zainteresowal i nie wskoczyl jeszcze do niego.
A tak poza kotami to jeszcze chcialam dodac ze macierzynstwo po 40 jest piekne :-) - to obserwacja corki, ktorej mama zaszla w ciaze w wieku lat 42, moja siostra ma teraz 11 lat (mama 53) a miedzy nami jest 21 lat roznicy wieku.
 
reklama
DSC0000079.jpg witam a my dzisiaj mamy ,miesiac

Zobacz załącznik 379145 Zobacz załącznik 379146 kocham spac

Obraz(6).jpegA u nas jest piesek nie kotek
 
Marzenka ale ona rośnie szybko, jakaaaa duża już i to już miesiąc!!?!! oj jak ten czas szybko leci! i jakie ma policzki nie powiem, nie powiem niczego sobie!! ale lalka:)

Witaj Cytryna:) my tu wszystkie liczymy że po 40stce będzie ciekawiej, fajniej, dojrzalej...nie możemy się doczekać a jeszcze jak Marzenka takie zdjątka wstawi to ja już nie mogę!!

idę do wyrka mamcie bo mi się klei buzia:)

mam chyba jakąś infekcję bo swędzi mnie tam w srodku okropnie, a w morzu się wczoraj kąpałam. Jutro mi T przywiezie jakieś medykamenta a jak nie pomogą to do Gdańska będę gnała:-(
 
Widzę, że spędzacie miło i leniwie dzisiejszy dzień :)

Gosiu
, to zdrowia życzę, obyś jednak nie musiała wracać.
Marzenko, ale królewna :):):) Też bym już taką chciała ;) Śliczna :) Piesek też fajny :)
Alamiqa, współczuję tych wybryków i życzę... ciszy chyba najbardziej na chwilę obecną :)
Misia, mój bratanek też lubił swego czasu psią karmę i pewnie sporo się jej najadł - bo rodzice nie zawsze od razu zauważyli ;):-D I żyje i ma się bardzo dobrze.
Ja też uważam, że ze zwierzętami lepiej się chowają. I żałuję ża my teraz mamy tylko tego królika i to na przechowanie...
U mnie dzisiaj rodzice byli, posiedzieliśmy trochę.
A pogoda dopiero teraz się poprawiła czyli ochłodziło się - bo cały dzień było potwornie duszno.
Życzę miłego wieczoru i dobrej nocy - do jutra :)
 
Ja też się witam. Wpadam na chwilkę, bo Em ma urlop i wziął sie ostro za remont balkonu. Ja nie mogę być gorsza, więc muszę ponadrabiać zaległości, np.umyć lodówkę. Do wieczora. Pa
Marzenko, przesliczna Córeczka i piesek też słodki.
 
Hej, hej
I ja już nie śpię, ale kawkę za chwilę, bo śniadanie kończę :)
U mnie przyjemnie chłodno po deszczowej nocy, zapowiada się przyjemny dzień :)

Miłego dnia kobiałki :)
 
I ja na śniadanku i kawce siedzę, wróciłam właśnie z badań , tradycyjnie pani pobierająca krew mocowała się z moimi żyłami:-D

Marzenko Twoja księzniczka jest przecudowna, ja już nie moge się doczekać na moje maleństwo, strasznie mi się dłuży ten czas...

Gosiu współczuje tej infekcji, strasznie tego nie znosiłam, od jakiegoś czasu nie mam tej przypadłości, ale wiem, że uciążliwe cholerstwo, dbaj o siebie i obyś jak najszybciej sie pozbyła tych dolegliwości :)

Misia ja mam od jakiegoś czasu odkurzacz z turboszczotką, ale szczerze powiedziawszy to jej nie używam, jakoś tak mi nie "spasiła" wg mni ebardzo ważna jest jak największa moc odkurzacza, ja mam największa jaką można było kupić i wtedy po prostu dobrze zasysa, turboszczotką to czasem tylko taki włochaty dywan odkurzam. U mnie kłaków potrafi byc na prawdę sporo i to różnego rodzaju, dobrym sposobem na zmniejszenie ich ilości jest wg mnie regularne wyczesywanie sierściuchów odpowiednim sprzętem i tak też robię :)))))

Odnośnie jedzenia psich chrupek to ...mam gorszą opowieść...jak mój synuś miał tak około 1 roku ( bylam juz wtedy w kolejnej ciąży z córą ) to nasz pies ( mały, bardzo grzeczny kundelek ) dostał jakiegoś rozwolnienia , ja zajęta gotowaniem obiadu, byłam przez jakiś czas w kuchni, ale oczywiście jak to z dziećmi bywa, wydawało mi się, że jest podejrzana cisza w pokoju gdzie bawił się synek ...wpadam tam...i widzę ....psie "niespodzianki" i bawiącego się nimi w najlepsze Karolka.....oj, straszne to było, dziś się z tego śmiejemy, ale wtedy przeżyłam swoje, pamiętam , że prysznic poszedł w ruch i szorowałam synusia w wannie jednocześńie wymiotując do umywalki....winowajca ze wstydu się gdzieś schował ( jedyny raz w życiu taki numer odstawił ):baffled:
 
Cytryna, jesli chcesz wprowadzic do domu kociaka, to chyba (po Twoim suwaczku sadzac) za pozno - maly kociak to bomba energii i szalonych pomyslow, na 100% nie bedzie sie ograniczal do podlogi. Obawialabym sie ze moze sie chciec bawic raczkami maluszka. Poza tym Rambo moze miec ciezkie zycie z energicznym smarkaczem. Dorosly kot ma sens ze wzgl. na wieksza statecznosc, ale dokocenie jest trudniejsze bo dorosle koty dogaduja sie trudniej - to trzeba by szybciutko, zeby sie zdazyly porozumiec nim w domu zaistnieje kolejna nowosc - dzidzius. Zwroc uwage na to, ze koty z zasadzie sa neofobami i kazda zmiana w domu powoduje u nich stres. Moze juz skoncze... Na temat kotow to ja moge dlugo i bez przerwy. Gdybys potrzebowala znalezc kota o okreslonym charakterze, to daj znac - kocie domy tymczasowe pekaja w szwach. Aha! Latwiej dogaduja sie kastraty.
Marzena, sliczna coreczka. Jaka pucka juz! Psiunek tez kapitalny i wyglada na zyczliwie zainteresowanego.
Majuska, padlam. :-D
 
reklama
Łomatkoboskokochano, Majuska! No po tym co opowiedziałaś to śmiało można powiedzieć, że psie chrupki dzieciaki spokojnie mogą wciągać na drugie śniadanko:-D
A ja mam wieeelkiego siniaka na ręce od ubiegłego piątku - półtora tygodnia - powoli zaczyna schodzić - to też efekt zmagań z żyłami.

Przypomniała mi się teraz zabawna historia, chociaż nie związana z jedzeniem to jednak z psem. Kuzynka mojego P miała wielkie psisko jakiejś myśliwskiej rasy (samiec) no i mieli kilkuletnią córeczkę. Kiedyś przyszła do domu a pies ma czerwone łapy - przeraziła się, bo pomyślała, że coś się stało, ale nie - to córunia pomalowała pieskowi paznokcie karminowym lakierem mamusi :-D A przy okazji "troszkę" łapki się pobrudziły...
Zaznaczam, że dziecko było pod opieką w czasie kiedy malowało, tyle, że piętnaście minut wystarczyło.

Ja właśnie niedawno zrezygnowałam z molestowania mojego P o kotka - chociaż jak teraz sobie pomyślałam, to we dwie pewnie miałybyśmy większą siłę perswazji :) Nic to, wznowię molestowanie jak mała będzie miała kilka miesięcy i myślę, że nie kociak tylko dorosłe kocisko - ustatkowane i leniwe - będzie brane pod uwagę:-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry