reklama

Ciąża po 40

No tak..ja kiedys wchodzę do pokoju, a moja sucz całą morde i łapy ma różowe, najpierw się zdenerwowałam, że coś sobie zrobiła, patrzę, a to rozszarpany mój ukochany błyszczyk Clinique który dostałam w prezencie ( w Sephorze 70 zł )
Jak sie chcecie pośmiać z tego co potrafia psy to zajrzyjcie na to forum i wątek pt. "Szkodniki..."
SZKODNIKI-czyli doceń zwierza swego, bo mogłaś mieć gorszego ( wystarczy fotki pooglądać )

Basiu Ty sobie spokojnie poczekaj, az malutka troszke podrośnie i wtedy zaatakuj o kociaka :) wiem, że możesz się przerazić, ale moje zdanie jest takie, że jak mieć koty to minimum dwa :) ważne, żeby sie lubiły ( moje niestety sie tylko tolerują ) roboty wcale nie ma podwójnej, a koty zamiast sie nudzić i miec różne dziwne pomysły, często organizuja sobie czas we dwójke i jest spokój, a jak sie super bawią...:) I pamietaj, warto szukać kociaka właśnie wśród osób, które mają je na domkach tymczasowych, jak kłaczek pisze, ich tymczasowi opiekunowie potrafią opowiedzieć co nieco o ich charakterze i przeszłości, zwykle są to kociaki zaszczepione , odrobaczone oraz po strylizacjach lub kastracjach ( wg mnie to obowiązek każdego odpowiedzialnego właściciela zwierzaka )
 
reklama
Szkodniki wymiataja!:-D Swego czasu, przyplatal nam sie mlodziutki (ok roku) mix collie z owczarkiem niemieckim. Cudniasty. Mial byc na chwile, ze poszukamy mu domu, dzis ma 14 lat i nadal jest u nas. Dosc ze na poczatku mial kompletna schize pod tytulem "nie zostawiaj mnie." Czego ssie mnie uczepil i jak wychodzilam z domu zaczynal wyc, targac drzwi i w ogole robil jazde, mimo ze w domu bylo jeszcze sporo ludzi - nie dawal sie uspokoic. Jakies 2-3 tygodnie po zaistnieniu Shadowa u nas (imie z racji zachowania i na czesc modelu Hondy), wyszlismy wszyscy na imprezke do znajomych. NIe bylo nas moze 3 h... Zastalismy psa prujacego zebami druciana siatke w bramce (pysk sobie poharatal) i "rozebrane" drzwi wejsciowe do domu. W zyciu nie widzialam takiej demolki - dwoje drzwi sobie otwarl, wejsciowe zamkniete na klucz po prostu pogryzl i polupal na drzazgi, wygryzajac sobie dziure przez ktora sie wydostal z domu. Proby nauczenia go zostawania pod sklepem kosztowaly mnie otok i 2 pejcze - przegryzal i wchodzil do sklepu, przybiegal do nogi zadowolony ze znalazl. Przeszlo mu na szczescie, ale wymagalo czasu. BYl "miszczem demolki" w tym czasie.:-D

Dowiedzialam si o co biega z tym kladzeniem dzieci w nogach lozeczka, lub wrecz w poprzek, jesli dziecko jest jeszcze malenki. Otoz chodzi o to, zeby sie maluszek nie wturlal z buzia pod kocyk/kolderke. Jesli ma nozki przy sciance lozeczka, to w dol nie pojdzie. Hmmm.... A jak ja mam lozeczko ze szczebelkow?
 
Ostatnia edycja:
Cytryna, jesli chcesz wprowadzic do domu kociaka, to chyba (po Twoim suwaczku sadzac) za pozno - maly kociak to bomba energii i szalonych pomyslow, na 100% nie bedzie sie ograniczal do podlogi. Obawialabym sie ze moze sie chciec bawic raczkami maluszka. Poza tym Rambo moze miec ciezkie zycie z energicznym smarkaczem. Dorosly kot ma sens ze wzgl. na wieksza statecznosc, ale dokocenie jest trudniejsze bo dorosle koty dogaduja sie trudniej - to trzeba by szybciutko, zeby sie zdazyly porozumiec nim w domu zaistnieje kolejna nowosc - dzidzius. Zwroc uwage na to, ze koty z zasadzie sa neofobami i kazda zmiana w domu powoduje u nich stres. Moze juz skoncze... Na temat kotow to ja moge dlugo i bez przerwy. Gdybys potrzebowala znalezc kota o okreslonym charakterze, to daj znac - kocie domy tymczasowe pekaja w szwach. Aha! Latwiej dogaduja sie kastraty.
Marzena, sliczna coreczka. Jaka pucka juz! Psiunek tez kapitalny i wyglada na zyczliwie zainteresowanego.
Majuska, padlam. :-D

A ja z przyjemnoscia o kotach poczytam :-) Rambo ma dopiero 10 miesiecy i myslelam doroslym kocie jako drugim. nasz jest wykastrowany i duzo stycznosci z innymi kotami nie mial ale kiedy mial to byl nimi po prostu zaciekawiony i troche niepwewny. Teraz na pewno sie dokacac nie bedziemy.... Myslisz ze kiedy dzidzius bedzie mial conajmniej kilka miesiecy - myslisz ze wtedy sie uda? ja bede caly cas w domu oczywiscie (bo na razie dalej pracuje na pelny etat). I gdybym tylko mieszkala w Polsce to zglosilabym sie do ciebie z prosba o pomoc w znalezieniu odpowiedniego kota :)
 
Ano tak - nie zwrocilam uwagi ze Ty tez wyspiarka.:-D Rambo jest mlodziak! Cos mi sie ubrdalo, ze dorosly, ale 10 miesiecy to jeszcze gowniarzeria, wiec faktycznie nie powinno byc problemu z dokoceniem kastratem w jego wieku. Plus tego, ze kociaki majac wlasne towarzystwo nie robia takiej demolki jak potrafi pojedynczy, nudzacy sie kot. Mlode latwiej sie dogaduja niz dorosle, najlatwiej co prawda kocieta, ale tu tez jeszcze jest niezly uklad. Mysle, ze moglabys sie rozejrzec w organizacjach kocich, typu Cat Rescue lub Cat Protection - pewnie cos takiego funkcjonuje tez i w Szkocji. Kurcze... mlode z wiosennego miotu bylo by za male ale cos z ubieglej jesieni... Ja mialam wiosna 6 grzdyli ok. pieciotygodniowych, wylapanych u znajomego w garazu bo mu sie tam dzika kotka okocila - przetrzymalam w domu do oswojenia z czlowiekiem, podleczylam koci katar i poszly do ludzi, wlasnie za posrednictwem Cat Rescue.

U mnie dokocenie dwiema doroslymi kotkami do doroslej kotki i dwoch podrastajacych kocurkow, trwalo ok 2 tygodnie. Kotki sa bardziej terytorialne dogaduja sie ciezej, do tego rzecz sie dziala na 27m kw. kawalerki bez mozliwosci izolowania nowych od rezydentow, a kazde dokocenie to koniecznosc przeprowadzenia na nowo podzialu terytorium. Najszybciej zakaceptowali te sytuacje chlopacy, Futro dosc dlugo sie foszyla. W sumie dopiero po przyjezdzie tutaj - znac nieszczescie w postaci ponad 30h podrozy w zamknietych klatkach jednoczy - zobaczylam pierwszy raz Futro i Hino lezace na jednej kanapie. W Polsce Futro pilnowala zeby stosunki byly poprawne, acz chlodne i kotk sie omijaly szerokim lukiem. "Nowe" probowaly sie z nia bawic (dorosle koty tez czasem maja glupawke) ale one waza prawie 2x tyle co drobniutka Futro.
 
Ostatnia edycja:
Witajcie kochane

Moja córeczka dzisiaj grzeczniutko spi , je i spi chyba pogoda jej dopisuje na spanie taki chłodek
za to mnie zab boli jak cholera , myslałam ze bede po scianach chodzic masakra , teraz spuchłam jak wieprzek i ból troche ustał , trzeba bedzie isc go wyrwac jak tylko zejdzie ropa

Kłaczek ty to widze wielki znawca kotków jestes , ja bardziej psów to jest mój konik kocham pieski i w domu tez mam psiaka

Reszte mamusiek witam cieplutko
 
Hej
wszystko zalęzy od charaktrów kotów. My mieliśmy dwa koty - ale kiedy Stary od nasz odszedł stwierdziłam, że żaden futrak już nie zagości ani w sercu ani w domu... do czasu kiedy zobaczyłam Bazylię a właściewie Bazylia zobaczyła mnie ;-)
Popatrzyła, weszła mi na ręce, popatrzyła drugi raz, wsunęła łebek pod moją pachę i zasnęła...
Tylko że nasz Kocur ma ok. 19 lat to było 3 lata temu... Uzgodniliśmy z vetem - bo Bazylia była "na stanie" lecznicy - że weźmiemy ją na "próbę", zresztą vet zna Kocura więc on sam zaproponował takie rozwiązanie ... weekend OK, pierwszy tydzień OK, oddaliliśmy skipper i się zaczęło... wszędzie fruwało futro, Ona ciągnąca tył, Kocur dość cierpliwy ale do czasu... jakoś mu nie odpowaidało gdy Bazylia próbowała na niego wskakiwać :-D
po 2 tygodniach doszliśmy do wniosku, że jak tak dalej pójdzie to Bazylia znów wróci do lecznicy, bo futra było coraz więcej a Bazylia miała mnóstwo ran bojowych (a wracała kilka razy bo jest niepełnosprawnym kmotem i jeszcze dość lękliwym)
Po kolejnym tygodniu doszły do porozumienie...
Trudno mówić o miłości - bo co współnego może mieć starzec z kilkulatkiem z ADHD ????
Ale Kocur się nieco rozruszał, a Bazylia ma nad nim przewagę pod każdym względem...
Jak Kocur odejdzie bo niestety ostatnio okazało się że pojawił mu się guz - naciek na mięśniu a w jego wieku nie ma sensu tego diagnozować bo narkozy na 99% nie przeżyje :-( więc mamy obserwować itd. ... to jednak do Bazyliszka "dobierzemy" jakiegoś kota - kota ale poszukamy jej raczej niepełnosprawnego towarzystwa - nam to nie przeszkadza, a ona przy pełnosprawnym kocie jednak będzie zestresowana :-(
Na 20:30 ide na KTG ... ech ciekawy co Młody dziś wymyśli :-(
 
Marzena, absolutnie nie mam sie za znawce - po prostu mam koty i cos tam zdazylam wiedzy liznac, ale czesto mi sie zdarza szukac rady u madrzejszych. Sporo czytam na ten temat, probujac zrozumiec, znalezc wytlumaczenie dla jakichs zachowan. W sumie kopanie w temacie i potrzeba wiedzy w temacie ktory mnie interesuje jest jednym z moich uwarunkowan - nie wiem kiedy przestac.
Misia, zdecydowanie powodzenie dokocenia zalezy od charakteru kotow. Bywaja takie, ktore za diabla nie pogodza sie z towarzystwem innego kota i bojki sie nie koncza. Futro nalezy do tych, ktore sie wycofuja i wymagaja pozostawienia ich w spokoju, ale przyparte do muru "robia porzadek". Miyuki i Hino to typy nekajace - po nich, pojawil sie w domu pelnojajeczny kocur, ktorego w mrozna noc znalazla corka. Piekny i lagodny, nomen omen Smierdziel jak to super samiec. Cala noc Hino lazila za nim wyjac, az biedak zaparkowal na lozku ze mna i do tego stopnia bal sie zejsc ze (dostal sraczki po odrobalaczu) zapaskudzil mi koldre. A byl kuwetowy ewidentnie. W kazdym badz razie uczono mnie, zeby nie interweniowac w sprawy kocie, dokad futro nie leci gesto i krew sie nie leje. Miyuki w pierwsza noc po przybyciu, z podobnym wyciem przeszla przez cale mieszkanie, oznajmiajac ze teraz ona tu rzadzi. Zasada - kot ktory syczy czy parska to kot ktory straszy tylko, ale sam nie wie czy moze nie zwiewac. Jesli kot zaczyna wyc/buczec to jest to odpowiedznik grozb karalnych - potem juz tylko wpieprz.
O, KTG, fajna sprawa! Czekamy na wyniki!
 
Czesc dziewczyny,
ja "dokocalam" jak moja starszan kotka miala ok poltora roku. Mowia ze latwiej jak koty sa mlodsze niz 3 lata. Druga miala 4 miesiace. Obydwie wykastrowane. W zyciu nie myslalam ze kot moze takie dzwieki wydawac jak moja starsza kotka - warczenie, syczenie. Na pare tygodni sie na nas obrazila i nie chciala sie nawet dac poglaskac. Przeszlo jej. Ale dalej futro fruwa, chociaz teraz mysle ze one czesto tak sie bawia.

misia - ty juz chyba niedlugo, co? Zdecydowalas sie na cesarke czy bedziesz jednak probowac sn?

cytryna - fajnie cos pozytywnego przeczytac o macierzynstwie po 40. Zwykle to sie slyszy ze to obciach i dziecko bedzie sie wstydzic. Mi sie wydaje ze jakby sie wszyscy dorosli zamkneli i nie gadali ze to wstyd, to by dzieciak sam z siebie do takiego wniosku nie doszedl, wiec problemy z macierzynstwem po 40-tce sa spowodowane krytycznym uwagami roznych wsciubiajnosow i tyle.
 
reklama
Ja w ramach macierzyństwa po 40 muszę w końcu zakończyć proces decyzyjny i zacząć farbować włosy :-(
Ale na wywiadówki bedzie chodził mój m. :-D wszak młodszy ode mnie :-D
Od środy wg USG jestem w terminie :-D
Ale musze się z koleżankami spotkać więc Młody chciał nie chciał MUSI poczekać kolejny tydzień :-D
Plan porodu ;-) zakłada cesarkę ale ... plany planami a Młody Młodym ... mam nie histeryzować jeśli będzie sn :-D
Zresztą jutro jestem umówiona o 10 ze swym "alternatywnym" ginekologiem w szpitalu, w którym zamierzam rodzić... tyle wiem...
Dziś dowiem się więcej - mam nadzieję ... no i przede wszystkim zobaczymy co pokaże kolejne KTG - bo piątkowe było OK.
No i jeszcze kolejne badania ... zapewne jutro rano ...
Ale nie chcę o tym myśleć bo złapię doła :-D
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry