No i jestem po KTG :-(
dwa razy byłam podpinana nawet nie wiem ile w sumie leżałam bo za pierwszym razem Młody był spał ...
potem USG i gin stwierdził że KTG jest dość niejasne, USG też i tak naprawdę to nie może powiedzieć jednoznacznie czy coś się dzieje :-( czy Młody śpi... no to znów KTG w innej pozycji ... Młody łaskawie wydał jakiś "odgłos" ale na wszelki wypadek się przepakowałam ... tzn. wrzuciłam do jednej torby swoje rzeczy + kilka pampersów i 2 kaftany - u nas preferują takie w starym stylu z troczkami - boki może być ale na wyjście...
Te cholerne wkładki, podpaski, podkłady zajęły 3/4 torby ...
Druga torba dla małego czyli reszta pieluch, chusteczki, pieluchy tetrowe, że połozyć na tym Młodego no i kupka rzeczy które ma mi wziąć m. do szpitala na wyjście.
Jutro 9-10 mam pojawić się w szpitalu jak to określił mój m. na "poranek zapoznawczo - rozpoznawczy" no i już będę wiedziała wszystko bądź prawie wszystko ... wolę nie myślec o jutrze ani o najbliższych dniach bo zacznę panikować, już wpadłam w panik jak usłyszłam że mnie położą wcześniej żeby mi badania porobić :-( przecież jak zobaczę co się tam dzieje to za chiny ludowe nie urodzę :-( wolałabym iść do labolatorium na własnych nogach i za własne pieniądze ... echhhhhhhhhhh
a Młody teraz cwaniaczek mnie okopywać zaczął, kocur się na mnie wygrzewa ...
ps. a sex dopiero od czasu skrócenia szyjki sobie odpuściliśmy w sumie ... a tak było
pod każdym względem ...
dwa razy byłam podpinana nawet nie wiem ile w sumie leżałam bo za pierwszym razem Młody był spał ...
potem USG i gin stwierdził że KTG jest dość niejasne, USG też i tak naprawdę to nie może powiedzieć jednoznacznie czy coś się dzieje :-( czy Młody śpi... no to znów KTG w innej pozycji ... Młody łaskawie wydał jakiś "odgłos" ale na wszelki wypadek się przepakowałam ... tzn. wrzuciłam do jednej torby swoje rzeczy + kilka pampersów i 2 kaftany - u nas preferują takie w starym stylu z troczkami - boki może być ale na wyjście...
Te cholerne wkładki, podpaski, podkłady zajęły 3/4 torby ...
Druga torba dla małego czyli reszta pieluch, chusteczki, pieluchy tetrowe, że połozyć na tym Młodego no i kupka rzeczy które ma mi wziąć m. do szpitala na wyjście.
Jutro 9-10 mam pojawić się w szpitalu jak to określił mój m. na "poranek zapoznawczo - rozpoznawczy" no i już będę wiedziała wszystko bądź prawie wszystko ... wolę nie myślec o jutrze ani o najbliższych dniach bo zacznę panikować, już wpadłam w panik jak usłyszłam że mnie położą wcześniej żeby mi badania porobić :-( przecież jak zobaczę co się tam dzieje to za chiny ludowe nie urodzę :-( wolałabym iść do labolatorium na własnych nogach i za własne pieniądze ... echhhhhhhhhhh
a Młody teraz cwaniaczek mnie okopywać zaczął, kocur się na mnie wygrzewa ...
ps. a sex dopiero od czasu skrócenia szyjki sobie odpuściliśmy w sumie ... a tak było
pod każdym względem ...
Ostatnia edycja:
i właśnie dlatego nastawiam się na karmienie 3-4 misiące nie dłużej bo to naszą rodzinę za dużo kosztuje nie mówiąc że faktycznie seksu nie ma wcale a jak jest to z mlekiem - wątpliwa przyjemność dla mnie
a wczoraj to taki jeden kite z "warszawy" na przyczepie nam wylądował ale była zabawa
i cycki mi dalej rosną
ciekawe czy kiedyś pękną.............
, nie bój się, że się napatrzysz, tam też może być czasem wesoło i z humorem;-) J apamietam jak pierwsze dziecko pojechałam rodzić, była 1 w nocy , wlazłam na oddział i jedyne co było słychać to jęki jakiejś kobiety która rodziła, zalewały mnie co chwila zimne poty:-)..a potem ( czyli po 20 godzinach) widok synusia na brzuchu wszystko mi wynagrodził....niestety ten sam synuś doprowadza mnie ostatnimi czasy do szału ( ma jakąś cholerną burzę hormonów chyba, kompletnie nie moge się z nim od jakiegoś czasu dogadać, jego egoizm i "manie w doopie " wszystkiego mnie po prostu dobija, macie tak ze swoimi??? )