reklama

Ciąża po 40

Ale numer co to za ludzie takie *******y wypisuja
Asia zacznij teraz odpoczywac i cieszyc sie ciaza bo bedzie coraz gorzej , lezec chodzic i wogole
Florentyna ale super zdjecie maly jest cudowny
Zoyka dlatego tez sie nie maluje pochlania to multum kasy brrr a i nie lubie pudrow , podkladow zadnych cieni oczy mnie bola , a Juleczke napewno slicznie ubierzesz
 
reklama
Hej,

Jeszcze apropos tej zizoli ... myślę jak Kłaczek, że to jakiś zboczeniec,facet ...jak przeczytałam tą wiadomość, od razu dałam ignora, poczułam się strasznie nieswojo, niedobrze mi się zrobiło na samą myśl...Pomyślałam jak Ollena, że najlepiej przenieść całe nasze forum do GZ, no ale co z nowymi dziewczynami, które chciałyby dołączyć do mam po 40 tce..? Ehhh, świrów nie brakuje niestety:baffled:

Flo Maksiu jest boski ! :tak:

Majuśka mój pracodawca nawet nie wie o tych nadgodzinach... wtedy na pewno by mi zakazał, bo wiadomo,że to zabronione.. przypuszczam,że się domyśla i głupa pali. Po zakończeniu miesiąca jednak, wybieram się do niego z wnioskiem, albo o wypłatę nadgodzin albo premię, bo nie ja sama siedziałam, mam świadków. Naprawdę olałabym to .... całą tę robotę, ale strasznie zależy mi na powrocie, nie mogę nie pracować, zwariowałabym. Brzuch spory mam, fakt :tak::-)

A mój doktorek..cóż jeszcze się zastanowię, bo tak pod koniec zmieniać.... wiem, kawał skur.....

Kłaczek
przypomniało mi się, on bredził coś o skandynawach...o pigmejach nie - zapamiętałabym, głownie chodziło mu o kształt głowki no i wzrost też ...coś tam bredził o różnych rasach.. i ta złośliwa ironia, jednak kasa wywołuje u ludzi najgorsze cechy.... zresztą położna, która tam pracuje też rzucała tekstami i kręciła głową tak dawno była wizyta .... i ta dezaprobata w oczach. Szkoda gadać, to w przychodni na NFZ było lepiej.....
 
Asiu współczuję Ci bo to idiota i tyle :-(
Olać go - no ok ale jak napisałaś jeśli co(odpukac) to masz SWOJEGO lekarza a tak to menda się będzie mściła.
u nas przemeblowanie lokalu mieszkalnego ciag dalszy :-( nie mam siły, "gabinet" zlikwidowany ... teraz czas na przearanżowanie reszty przestrzeni ...
 
Cześć co do różnych psycholi to ignorować:tak:.Net to takie miejsce gdzie każdy może zajrzeć ale większość jest normalna .Asiu ten twój gin to jakiś rasista czy co:szok: Flo Maks już jak chłopczyk ,a nie dzidziuś wygląda ale oba wcielenia boskie:-DJa jestem niewyspana Amelia daje w kość :eek:
 
Hej!
Od wczoraj jestem w domu. Jakoś przeżyłam. Myślałam ze będzie gorzej.
Tylko jestem w szoku ile tam było dziewczyn które poronily. Wiecej niż w ciąży. Do zabiegu była kolejka. Nawet spotkałam moja koleżankę. Nie wiem co się dzieje ze tyle osób to spotyka.
 
Asiu, ale skoro to bylo prywatnie, to prosty tekst: "Jesli pan dr uwaza ze stawka jaka sobie liczy za wizyte nie wystarcza zeby byl uprzejmy, to niech pan stawke podniesie a chamstwem sie nie popisuje. Wole doplacic." Ostatecznie pan dr doslowne z Twoich pieniedzy (miedzy innymi) zyje, wiec niech szanuje ludzi, ktorzy mu na chleb daja.
 
Cześć Śpioszki rozkoszki :)

U nas spanie do 7 z córcią rzecz jasna.

Pogoda O K R O P N A.

Dorcia
- normalka. Jak ja poroniłam (1,5 roku wcześniej) przed urodzeniem Julki też była cała sala kobitek po zabiegu. Mi Gin powiedział ,ze 20 % ciąż jest ronionych i nie ma przyczyny.

U jaja były przy wieczornym kąpaniu. Kupiłam matę do wanny. Zawsze podczas kąpania Julka leżała jakby kij połknęła i bała się siedzieć. Jak tylko poczuła matę została odmieniona jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Zaczęła wstawać, odważnie brać zabawki, interesować sie wszystkim co było na wannie, przyjmowała pozy na czworaka. No jaja. Ciężko było ją upilnować. Fajna ta mata, nie slizaga się nic a nic.
 
Maglownica 7
Jak leżę w łóżku to widzę ten wyświetlacz od budzika. Czerwone, duże cyfry pływają luzem w ciemności, rzucają krwistą poświatę na komódkę na której stoi budzik i jakoś trudno ominąć je wzrokiem. Budzik pokazuje 23.59. Z łóżeczka, stojącego obok komódki słychać cichutkie „hej”. Zaglądam. Dziecko leży, całkiem obudzone. Oczy ma wielkie jak pięciozłotówki i szeroko otwarte, a na buzi wyraz radosnego oczekiwania. Wyciągam z łóżeczka, przenoszę do swojego łóżka. Dziecko rechocze. Jest północ. Pielucha wymaga zmiany. Rozpakowuję małego z piżamki i przesikanej pieluszki, a on ucieka pełznąc po kołdrze i mamlając przygotowaną suchą pieluchę. Łapię i z użyciem niemałej siły i całej zręczności jaką dysponuję pakuję w suchą ( choć zmamlaną) pieluszkę i piżamkę. Układam się obok dziecka. Mały ryjek zaczyna pomlaskiwać a łapki tarmoszą mnie za koszulkę. Głodne dziecko przysysa się do cyca, a ja opieram książkę o poduszkę męża i próbuję czytać. Ponieważ leżę na boku więc czytam zezem i pod górkę. Młody też by chciał poczytać. Nie wypuszczając cyca z łakomej paszczy odgina się łukiem do tyłu i wyciągniętymi rączkami drapie litery na kartkach. Odsuwam książkę, on wygina się jeszcze bardziej. Porzucam myśl o czytaniu. Leżę, nudzę się, dziecko je. Stopy mi marzną, kołdra skręcona jest w podwójną helisę, końcówka helisy przygnieciona jest kotem. Jak tylko próbuję ruszyć kołdrę, kot rzuca mi brzydkie, mordercze spojrzenie. Przychodzi mąż. Kładzie się z książką. Dziecko puszcza cyc, łapie tatusia za włosy pełną garścią, z radosnym okrzykiem. Usiłuje zabrać mu książkę, zdjąć okulary i wydepilować to i owo. Mam chwilę spokoju, mogę się podrapać w swędzący bok i ułożyć wygodniej. Długo ten spokój nie trwa – atakowany mąż rezygnuje z czytania i zasypia, a dziecko przypomina sobie o cycu. Próbuję namówić małego na smoczek zamiast cyca. Wyciąga z paszczy, ogląda, wsadza drugim końcem, do góry nogami, tył do przodu i na wszystkie sposoby oprócz tego właściwego. Mąż chrapie paskudnie, więc go szturcham. Jest 1.27 . Młody bawi się smoczkiem. Odwracam się tyłem do niego i biorę książkę. Dziecko odkrywa metkę od mojej koszulki. Z radosnymi kwikami i piskami tarmosi za tą metkę, ciągnie, zawiesza się na niej, mamle ją i ślini mi się na plecy. Chyba na chwilę przysnęłam, bo nagle widzę, że jest 2.34. Dziecko nie śpi, zrzędzi mi prosto do ucha, wyraźnie dając do zrozumienia, że jest głodne. Cyc. Smoczek. Gaszę nocną lampkę. Świeci budzik i fosforyzujący smoczek. Zabawa w gubienie i szukanie smoczka. Zabawa w drapanie pazurami po prześcieradle, gęsto, rytmicznie i głośno. Zabawa w plucie i skrzeczenie do mojego ucha. Mam dość. Biorę małego upiora i jego smoczek i odkładam do łóżeczka. Jak ma skrzeczeć , to niech skrzeczy tam, a ja przynajmniej będę mogła rozprostować zdrętwiałą rękę. Cisza. Zaskakująca cisza. Budzę się o 5.16. Szybkie spojrzenie na łóżko, gdzie między mną a mężem powinien spać nasz synek. Serce w gardle, bezdech z przerażenia, skok na równe nogi – gdzie jest moje maleństwo? Maleństwo słodko śpi w łóżeczku. Wracam do łóżka, też bym jeszcze trochę pospała. Jest 6.57. Z łóżeczka dobiegają odgłosy rozruchu – jakieś powarkiwanie i poskrzekiwanie. Wstaję, przytulam, układam w naszym łóżku. Mąż zwleka się i znika w łazience. Pies wściekle drapie w drzwi balkonu, słyszę jak lecą z nich drzazgi. Wyrywam cyc z żarłocznej paszczy, lecę ratować drzwi, wpuszczam psa, który jest mokry jak gąbka ale pełen godności. Z tą godnością wkracza do sypialni i zajmuje zwolnione przez męża miejsce w łóżku. Dziecko ryczy. Zmieniam pieluchę. Kupa. Na szczęście nie duża, bo łazienka zajęta. Cyc. Mokry pies turla się po łóżku i parska, więc kot gryzie mnie w stopę. 7.30. Mąż wychodzi z łazienki i zagląda do sypialni. Proszę, żeby zabrał to dziecko i psa i kota, bo ja nie żyję, ja chcę spać!!! Zabiera, a ja naciągam kołdrę na głowę i usiłuję spać, choć słyszę jak na dole mąż z synkiem słuchają Wagnera, psy szczekają, koty miauczą… Zasypiam w końcu. Śni mi się karczemna awantura z moim mężem i niekończące się zakupy w sklepie pełnym upiornie brzydkich zabawek. To ja już wolę wstać. Jest 8.30.
 
reklama
Flo, ujelas kwintesencje macierzynstwa.:-D

Moj mlody stoi obok, trzyma sie mojej reki i mamla "mamlo, mamo, mamlo, mamlo..." Wczoraj dorwal sie do butow i nadawal "buty, buty, buty.."

Skonczylam pszczole:

Treningu c.d. Pokazalam dzis Rajmundowi linka do aukcji, padlo tylko "kupuj i jedziemy po niego" - w ten sposob mam w salonie to cudo:

Wysoki na 48cm, srednicy mniej wiecej tej samej, drewno, intarsjowane w centralnej czesci blatu masa perlowa.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry